Grad bramek w Łęcznej. Górnik wygrywa z Powiślakiem na inagurację

Grad bramek w Łęcznej. Górnik wygrywa z Powiślakiem na inagurację

Rundę rewanżową zainaugurowali piłkarze Górnika II Łęczna oraz Powiślaka Końskowola. Oba zespoły zmierzyły się w ramach 17. kolejki IV ligi lubelskiej. W jesiennym starciu górą byli podopieczni Łukasza Gizy, którzy zwyciężyli 2:1. 25 marca lepsi okazali się zielono-czarni. Po dramatycznym boju piłkarze Jacka Fiedenia wygrali 5:3. Dla drużyny z Końskowoli była to dopiero druga porażka w sezonie. 

KOMENTARZE TRENERÓW

Jacek Fiedeń: – Na pewno był to ciekawy mecz. Po wyniku można nawet myśleć, że szalony. Ja ze swojej strony oceniam to spotkanie jako dobre. Przytrafiły nam się stracone bramki, ale tego nie da się uniknąć. Dwa gole straciliśmy z rzutu karnego, a trzecia bramka padła po efektownym strzale z woleja. Od początku graliśmy to, co sobie założyliśmy. Dwukrotnie przegrywaliśmy i potrafiliśmy poradzić sobie z taką presją. Myślę, że był to dobry IV-ligowy mecz. Trudno jest po jednym spotkaniu wyrokować, ale w mojej opinii stało się to, co przewidywałem. Nie mam tutaj na myśli wyniku, chodzi mi o postawę zespołu. Cały okres przygotowawczy trenowaliśmy na sztucznym boisku, natomiast Końskowola, czy też inne zespoły IV-ligowe, mogły mieć z tym problem. Wynik cieszy i jeśli będziemy grać w taki sposób jak dziś, tj. na takiej szybkości, na takiej agresji i przy szybkim odbiorze straconej piłki, to myślę, że w następnych kolejkach wyniki powinny być podobne do dzisiejszego rezultatu. Tak jak już wspomniałem wcześniej, postawa zespołu była wzorowa. Będziemy pracować nad poprawą popełnionych błędów. Taka inauguracja bardzo cieszy i będziemy dalej starali się postępować tak z każdym przeciwnikiem. Chcemy się wspinać na wyższe pozycje w tabeli.

Łukasz Giza: – Był to pierwszy mecz o punkty, więc ciężko mi cokolwiek sensownego powiedzieć. Na pewno słabo weszliśmy w to spotkanie i kiepsko się prezentowaliśmy przez pierwsze 20 minut gry. Efektem tego była bramka, którą po części sami sobie strzeliliśmy, bo Kamil Leszczyński chciał zagrać futbolówkę do bramkarza i zrobił to za lekko, co skutkowało tym, że zawodnik z Łęcznej znalazł się sam na sam z naszym golkiperem. Później zaczęliśmy naprawdę nieźle funkcjonować. Do 65. minuty graliśmy dobrze, potrafiliśmy się utrzymać przy piłce, kreować akcje i stwarzać dogodne sytuacje do strzelenia bramki. Dwukrotnie prowadziliśmy, ale niestety w ostatecznym rozrachunku przegraliśmy. Do pewnego momentu mieliśmy mecz pod kontrolą, aczkolwiek później popełniliśmy dużo błędów taktycznych, co skrzętnie wykorzystała drużyna gospodarzy. Oczywiście nie robimy tragedii z wyniku. To był pierwszy mecz, w dodatku rozgrywany na sztucznym boisku. Czekamy na kolejne spotkanie, w którym będziemy chcieli się zrehabilitować za nieudaną inaugurację. 

NASTĘPNA KOLEJKA

31 marca oba zespoły rozegrają swoje mecze w ramach 18. kolejki IV ligi lubelskiej. O godzinie 13:00 Powiślak Końskowola podejmie na własnym boisku Roztocze Szczebrzeszyn, natomiast podopieczni Jacka Fiedenia wybiorą się do Różanki, aby o godzinie 14:00 powalczyć z miejscowym Eko. 

Górnik II Łęczna – Powiślak Końskowola 5:3 (1:1)
Bramki: 
Bartłomiej Greniuk 12′, 89′, Nikola Talimdzioski 57′, 79′, Przemysław Ilczuk 66′ – Patryk Grzegorczyk 41′ (rzut karny), 55′ (rzut karny), Damian Kopeć 58′

Górnik: P. Rojek – Jaroszyński (80′ J. Rojek), Fiedeń, Szczerba, Pacek – Greniuk, Ilczuk, Aftyka, Najda (46′ Orysz) – Suchanek, Talimdzioski.

Powiślak: Żuber – Wankiewicz, Grzegorczyk, Antoniak, Leszczyński – Sułek (65′ Miazga), Banaszek (81′ Dudkowski), Mietlicki – Kopeć, Kłyk, Pięta (70′ Kamola).

Żółte kartki: Przemysław Ilczuk, Adrian Szczerba – Jakub Wankiewicz, Patryk Grzegorczyk, Rafał Banaszek, Damian Miazga
Sędziował: Paweł Tucki (Zamość).

fot. Robert Romaniuk (archiwum)