Jacek Magnuszewski: Zapowiada się ciekawy mecz, na który mamy swój pomysł (Wywiad)

Jacek Magnuszewski: Zapowiada się ciekawy mecz, na który mamy swój pomysł (Wywiad)

Od ostatniego ligowego meczu piłkarzy Motoru Lublin minęło jedenaście dni. Spotkanie z KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski zaplanowane było na 8 października, ale ze względu na mecz reprezentacji Polski z Holandią w futbolu amerykańskim zostało przełożone na 12 października (godzina 20:00). Przed konfrontacją żółto-biało-niebieskich z jednym z faworytów do awansu rozmawialiśmy z trenerem lublinian Jackiem Magnuszewskim.

Bartosz Biernacki – LUBSPORT.PL: Mecz z KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski będzie jedenastym spotkaniem ligowym, w którym poprowadzi Pan Motor. W tym czasie uzyskaliście pięć zwycięstw, dwa remisy i trzy porażki. Jest trener zadowolony z tego dorobku?

Jacek Magnuszewski: Nie jestem zadowolony, chociaż mieliśmy różne momenty. Można było zrobić więcej, ale nie ustrzegliśmy się błędów indywidualnych, po których traciliśmy bramki, a w konsekwencji tego i punkty. Pracowałem i pracuję nad poprawą formy sportowej moich piłkarzy, ale przede wszystkim nad poprawą ich mentalności. Musimy być bardziej skoncentrowani i odpowiedzialni, bo często za łatwo tracimy gole.

W tym sezonie Motor potrafił wygrać po 3:0 z Avią Świdnik, czy Garbarnią Kraków, ale jednocześnie przegrać z MKS-em Trzebinia/Siersza, czy Cosmosem Nowotaniec. W czym upatruje Pan przyczyny takiego stanu rzeczy?

To właśnie bierze się z tego, o czym powiedziałem. Brakuje nam koncentracji i popełniamy kuriozalne błędy. Do tego robią to zawodnicy, po których ciężko się tego spodziewać. Często nieodpowiednio reagujemy na złą sytuację na boisku. Tak było w meczach z Podhalem i MKS-em Trzebinia/Siersza, kiedy traciliśmy dwa gole w krótkim odstępie czasu. Spoczywa na nas presja, a my musimy sobie z tym radzić i być odpowiedzialnym. Jak będziemy grali na zero z tyłu, to będziemy wygrywać.

W ostatnim czasie na Arenę Lublin zawitały reprezentacje Polski w rugby i w futbolu amerykańskim, przez co Wasze mecze są przekładane na środę. Jak sobie z tym radzicie?

Na pewno dużo lepiej pracować w rytmie tygodniowym. Wtedy łatwiej jest dbać o formę zawodników i przygotowywać się do kolejnego meczu. Przekładanie spotkań nie wpływa pozytywnie, bo wypadamy z rytmu i trudno przewidzieć, jak zareagujemy na boisku. Najlepiej grać co tydzień, wówczas można mówić o stabilności.

Przejdźmy do samego spotkania z KSZO. Jak wygląda sytuacja kadrowa drużyny?

Na pewno do gry nie wrócą zawodnicy, którzy mają większe kontuzje. W tygodniu mieliśmy swoje problemy. Na zbity mięsień narzekał Patryk Szysz, Marcin Michota miał uraz kostki i nie trenował, a Ivan Pecha miał problem mięśniowy i ćwiczył indywidualnie. W sobotę wszyscy wrócili do zajęć z zespołem. Nasza kadra nie jest szeroka, bo mam do dyspozycji dziewiętnastu zawodników, ale nie można narzekać. Nikt nie pauzuje za kartki.

Wspomniał Pan, że do gry nie wrócą zawodnicy, którzy mają większe kontuzje. W takim razie jak wygląda sytuacja zdrowotna Kamila Oziemczuka i Rafała Króla?

Kamil Oziemczuk jest po operacji i do gry wróci dopiero na wiosnę. U Rafała Króla było podejrzenie złamania nogi, ale to zostało wykluczone. Rafał ma naderwane więzadło przyśrodkowe w kolanie i jeszcze przez trzy tygodnie nie będzie mógł trenować.

Co mógłby Pan powiedzieć o Waszym najbliższym rywalu?

To solidny zespół, ale grający w kratkę. KSZO to mieszanka doświadczonych piłkarzy z przeszłością na poziomie Ekstraklasy i młodzieży. Czeka nas trudna przeprawa. Analizowaliśmy mecze drużyny z Ostrowca Świętokrzyskiego i znamy ich mocne i słabe strony. Wyjdziemy na boisko po to, by wygrać. Wiemy, że rywale są groźni po stałych fragmentach gry, mają kreatywny środek pola i potrafią zdominować rywala. Zapowiada się ciekawy mecz, na który mamy swój pomysł.