Kryształ szybko rozpoczyna zimowe sparingi

Kryształ szybko rozpoczyna zimowe sparingi

Zgodnie z planem ruszyły przygotowania Kryształu Werbkowice do rundy wiosennej sezonu 2019/2020. Pomimo spekulacji dotyczących środków finansowych, jakie klub otrzyma w nowym roku, trener Piotr Welcz zapewnia, że nie ma powodów do obaw, a zarząd robi wszystko, aby nie ucierpiały organizacja i funkcjonowanie zespołu.

Rozpoczęliśmy przygotowania w piątek. Obecnie małym mankamentem jest brak studentów, którzy nie mogli przyjechać ze względu na to, że zbliża się sesja i mają wiele zaliczeń na uczelniach. Natomiast pozostali licznie się stawili, więc nie było żadnego problemu z przeprowadzeniem zajęć. Odbywamy typowo wprowadzający mikrocykl, żeby zaaklimatyzować się do czekającej nas ciężkiej pracy. Aktualnie poświęcamy czas różnym ćwiczeniom, które przeplatane są sprawami organizacyjnymi i luźnymi pogadankami. Ten tydzień mamy trochę napięty, ponieważ we wtorek trenujemy, a w środę gramy już pierwszy sparing. Piątek i sobota będą wyglądały podobnie. Traktuje to wszystko jako cztery wprowadzające jednostki treningowe. Prawdziwe przygotowania rozpoczniemy w następnym tygodniu − mówi Piotr Welcz.

W kadrze Kryształu doszło już do kilku przetasowań. Niebawem w klubie mogą pojawić się nowi piłkarze. − Dołączyłem do zespołu czterech wyróżniających się juniorów z grupy trenera Adriana Brzozowskiego. Są to Kacper Maszewski, Konrad Rola, Dawid Kozak i Paweł Kliszcz. Będą trenowali regularnie z pierwszą drużyną podczas trwającego okresu przygotowawczego. Natomiast wciąż pracujemy nad trzema-czterema graczami, z uwagi na kilka odejść, które także się szykują. Na jakich pozycjach można spodziewać się wzmocnień? − Poszukujemy bramkarza, kogoś do środka pola oraz napastnika. Dodatkowo myślimy o jeszcze jednym zawodniku ofensywnym. Naszą bolączką podczas rundy jesiennej było strzelanie bramek i nad tym elementem musimy działać również dzięki transferom. Jedna z niewiadomych wydaje się już niemalże rozwiązana. − Mieliśmy od pewnego czasu pomysł na obsadę bramki i chyba uda się go lada moment zrealizować. Osiągnęliśmy porozumienie z Robertem Suchodolskim z Olimpii Miączyn, który wróciłby do nas po półtorarocznej przerwie. Pozostały kwestie dogadania się z Olimpią, ale patrząc na dobre sąsiedzkie stosunki, nie powinno być problemu, żeby się do nas przeniósł. Mam nadzieję, że pozostałe transfery dopniemy w ciągu najbliższego tygodnia i będziemy skoncentrowani tylko na przygotowaniach do rundy wiosennej, która według mnie będzie bardzo wymagająca. W tym roku trudność tych rozgrywek spotęguje fakt, że nawet pięć zespołów może opuścić szeregi IV ligi. Każdy będzie chciał się ratować, aby w niej pozostać − zaznacza trener Welcz.

Wiosną IV-ligowiec z Werbkowic będzie musiał sobie radzić bez kilku zawodników. − Nie jest żadną tajemnicą, że już jesienią deklarację odejścia złożył nasz bramkarz Filip Filipczuk i jego na pewno nie zobaczymy. Po rozmowie z Michałem Jabłońskim stwierdziliśmy, że na wiosnę najlepszą opcją dla niego będzie wypożyczenie do jednej z drużyn występującej w klasie okręgowej. Michał poświęci trzy miesiące swoim sprawom zawodowym, co uniemożliwi mu uczestnictwo w treningach. Wróci do nas latem, aby ponownie rywalizować o miejsce w składzie. Wolną rękę w poszukiwaniu klubu dostał Damian Pilipczuk. Niestety najgorszą informacją jest to, że Andrzejowi Zuchowskiemu odnowiła się kontuzja kolana. Prawdopodobnie czeka go następny zabieg, a co za tym idzie dłuższa przerwa w grze. Niepewny jest także los Vadima Alokhina, ponieważ z końcem grudnia skończył mu się kontrakt. Co prawda dostał od nas nową ofertę, jednak Vadim jest skupiony na znalezieniu klubu w wyższej lidze w Polsce. Rozważa również pozostanie w zespole I ligi ukraińskiej – opisuje szkoleniowiec Kryształu Werbkowice.

Po niespełna tygodniu od inauguracyjnych zajęć Kryształ rozegra swój pierwszy mecz towarzyski. W środę 22 stycznia podopieczni Piotra Welcza zmierzą się na boisku przy ul. Poturzyńskiej w Lublinie z Włodawianką Włodawa. Początek tego spotkania o 19:30. Szkoleniowiec drużyny z Werbkowic tak tłumaczy swoją decyzję: − Nie widzę w tym problemu, ponieważ nie ma lepszej jednostki treningowej niż właściwa gra. Traktuję to jako typową jednostkę tlenową. Zawodnicy, którzy dostaną pełne dziewięćdziesiąt minut, mają je wybiegać, a ci, którzy pojawią się w mniejszym wymiarze, podczas całego cyklu meczu będą wykonywali swoje ćwiczenia w pobliżu boiska. Chodzi o to, aby poruszać się bez jakiegoś wielkiego zaangażowania czy realizacji szczególnych założeń taktycznych. Moje podejście do tematu jest takie, że lepiej biegać z piłką niż bez niej − kończy nasz rozmówca.

fot. Kryształ Werbkowice (archiwum)