Marcin Burkhardt: Wiem, że stać mnie na dużo lepszą grę (Wywiad)

W sobotę piłkarze Motoru Lublin powalczą o czternaste zwycięstwo w sezonie 2017/2018 na boiskach grupy IV III ligi. Przed spotkaniem z Unią Tarnów rozmawialiśmy z kapitanem żółto-biało-niebieskich, Marcinem Burkhardtem.

Bartosz Biernacki – LUBSPORT.PL: W czterech meczach rundy wiosennej zdobyliście siedem punktów. Przed startem bralibyście taki wynik w ciemno czy spodziewaliście się czegoś więcej?

Marcin Burkhardt: Z pewnością każdy z nas spodziewał się więcej. Ja sam liczyłem na komplet punktów. Niestety z różnych powodów, zarówno sportowych, jak i mentalnych, to nam się nie udało. Uważam, że musimy zmienić nasze podejście podczas meczów ze słabszymi zespołami. Spotkanie z Karpatami Krosno (remis 1:1 – przyp.red.) pokazało, że chcieliśmy, że walczyliśmy, a zabrakło tych przysłowiowych 120 procent. Będąc kapitanem Motoru Lublin mam jakiś wpływ na to, co się dzieje, dlatego staram się, żebyśmy do wszystkich gier i treningów podchodzili w pełni zaangażowani. Kiedy walczymy ze słabym rywalem to, zamiast bronić całym zespołem, część zawodników czeka tylko na to, żeby dostać piłkę i strzelić bramkę. Tak w piłkę nożną można było grać 20 lat temu. W dzisiejszych czasach to nie przejdzie. Teraz wszyscy muszą bronić i atakować. Nie był to oczywiście słaby mecz w naszym wykonaniu. Głupio straciliśmy bramkę, a do tego doszła kontuzja Igora Korczakowskiego, po której przez kilka minut graliśmy w dziesiątkę. To też pewnie spowodowało, że baliśmy się bardziej odkryć, byle tylko wywieźć stamtąd punkt.

Wspominasz głównie spotkanie w Krośnie. Czy jest to mecz, w którym straty punktów żałujecie najbardziej?

Myślę, że tak. Grając z Resovią (porażka 1:2 – przyp.red.) uważam, że też byliśmy lepszą drużyną. Nie ma się co oszukiwać, w większości meczów będziemy ekipą, która będzie prowadziła grę i która będzie lepsza. Po wygranej konfrontacji z Podhalem Nowy Targ (zwycięstwo 2:0 – przyp.red.) myśleliśmy, że Resovia przyjedzie do nas i się położy. Widać było, że chłopaki z Podkarpacia cały czas gonią wynik. Rzut z autu, rzut rożny i goście strzelili dwa gole, na co my odpowiedzieliśmy tylko jednym. Do poprawy są nasze cechy wolicjonalne, bo czysto sportowo jesteśmy najmocniejsi w tej lidze.

Przed startem rundy wiosennej mówiło się, że Waszymi głównymi rywalami w walce o awans będą Stal Rzeszów i KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski. Tymczasem z drugiego szeregu mocno atakują Chełmianka Chełm czy Wólczanka Wólka Pełkińska, a i Resovia może włączyć się do walki o najwyższy cel…

Nikt z nas za bardzo nie patrzy na to, co się dzieje. Najważniejsze jest to, kto będzie na końcu w górze tabeli. Podczas sezonu zdarzają się różne spadki formy. Myślę, że mamy po prostu słabszy początek rundy. Jak wejdziemy na wyższą falę, gdzie dojdzie zgranie, to zaczniemy punktować, a to jest już ten moment. Dało się już to zauważyć w minioną sobotę. Możemy porozmawiać na pięć kolejek przed końcem i wtedy powiem, jak to wygląda. Teraz jesteśmy jeszcze po okresie przygotowawczym. Zobaczymy, kto wytrzyma tempo. Fajną rzecz powiedział kiedyś bodajże Antonio Conte, a mianowicie, sezon to nie jest bieg sprinterski tylko maraton i trzeba umieć rozłożyć go w czasie.

Przed Wami starcie z Unią Tarnów, ale analizując Wasz terminarz, można stwierdzić, że większość meczów z teoretycznie silniejszymi rywalami macie już za sobą. Teraz będzie już tylko łatwiej?

Może się tak wydawać. Kwestia mentalności, żeby tak do tego nie podchodzić. Patrząc teraz na tabelę, to końcówkę mamy jednak ciężką, ponieważ czekają nas mecze z Chełmianką Chełm, Avią Świdnik, Wólczanką Wólka Pełkińska i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. To są mocne drużyny. Nie można na to patrzeć przez pryzmat tego, czy ktoś jest lepszy, czy gorszy. Musimy w głowach sobie uzmysłowić, że żaden zespół nie położy się przed nami i nie da sobie strzelić gola do pustej bramki. Wszystko musimy sami wywalczyć. Jeśli teraz to zrobimy, potem będzie łatwiej.

Siedem punktów w czterech meczach to nie jest wcale zły wynik, a jednak część kibiców jest niezadowolona. Jak radzicie sobie z presją, która na Was ciąży?

Presja jest duża, ale do zespołu byli też dobierani zawodnicy pod kątem psychologicznym. Oni już gdzieś wyżej grali i potrafili sobie z tym radzić lepiej lub gorzej. Mnie się wydaje, że lepiej. W szatni nie ma żadnej nerwowości. Po meczu z Karpatami Krosno dopadło nas wkurzenie, po którym poleciało kilka epitetów, lecz to było konieczne. Teraz już nic z tym nie zrobimy, dlatego dzień później wszyscy myśleli o kolejnym starciu.

Wszyscy pamiętamy, że w pierwszym meczu opuściłeś boisko w przerwie. Jak wygląda sytuacja z Twoim zdrowiem?

Ze zdrowiem wszystko w porządku. Mam problem ze stawem skokowym, ale nie eliminuje mnie on z gry. Mam znacznie więcej żalu do siebie, jeśli chodzi o moją formę. Wiem, że stać mnie na dużo lepszą grę. Jestem świadomy tego, co się mówi na mój temat i wiem, jakie są oczekiwania względem mnie. Sam liczę na to, że najbliższy mecz pokaże, że potrafię grać na jeszcze wyższym poziomie niż dotychczas.

fot. Tomasz Lewtak/motorlublin.eu

0 0 votes
Article Rating