Marek Sadowski: ciepłą posadkę zmieniam na wyzwanie!

Marek Sadowski: ciepłą posadkę zmieniam na wyzwanie!

Nowym trener Lublinianki został niedawno Marek Sadowski. Dla byłego opiekuna Orionu Niedrzwica Duża jest to kolejne podejście do tego zespołu. Był piłkarz m.in. Motoru Lublin, Lublinianki czy Radomiaka Radom pracował ostatnio w Lublinie w latach 2010-2013.

Jan Górak – LUBSPORT.PL – Czy odbył Pan już spotkanie z drużyną?

Marek Sadowski: Z drużyną się jeszcze nie widziałem. Mamy się spotkać pierwszy raz 21 grudnia na spotkaniu opłatkowym. Drużyna w tej chwili nie trenuje, dlatego też nie chcemy jej zbierać. Mamy dużo czasu na to, żeby się spotkać. Natomiast jakiś ogólny zarys budowy zespołu przekazałem zarządowi, który to zaakceptował i będziemy w tym kierunku szli, żeby realizować moje plany odnośnie budowy drużyny.

Jaki jest Pana pomysł na Lubliniankę? Co należy zmienić w zespole, żeby to zaczęło wszystko lepiej funkcjonować?

Czasami jest tak, ze potrzebna jest mała iskierka, żeby zespół załapał grę. Tutaj faktycznie Lublinianka przegrywała, czasami niezasłużenie. Stara prawda mówi, że nie wygrywa ten, który ładnie gra, ale ten który strzeli więcej bramek. Lublinianka miała z tym problem, w pewnym momencie gdzieś ten zespół się trochę zablokował. Drużyna jest młoda, nie było zawodnika, który wziąłby ten ciężar gry na siebie, który by w tych niepewnych chwilach dodał otuchy. Tego chyba właśnie najbardziej zabrakło. Według mnie kilku doświadczonych zawodników przyda się w zespole, aby w zespole była większa rywalizacja, a jednocześnie, żeby ten ciężar gry miał kto na siebie wziąć. Zabrakło trochę lidera w zespole.

Całkiem niedawno pracował już Pan w Lublinie. Czym różni się ten zespół od tego który zostawiał Pan odchodząc stąd? 

Ciężko mi powiedzieć czym się różni. Tamta Lublinianka to byli chłopcy w różnym wieku, starsi i zupełni młodzi. Byli tacy co mieli po 16 lat i dopiero wchodzili do tego zespołu. Nie wiem czy byli lepsi, ale za Lubliniankę dali by się pokroić. Oni stąd wyszli, utożsamiali się z klubem. Trochę zmian nastąpiło. Częśc tych chłopców odeszło, przyszli nowi. Kiedy drużynie szło dobrze oni fantastycznie się uzupełniali, ale kiedy przestało iść, zabrakło doświadczenia i charakteru. Oni potrzebują obok siebie, kogoś na kogo w trudnych chwilach będą mogli spojrzeć i ten ktoś da im sygnał do gry.

Jeśli chodzi o przygotowania do rundy wiosennej. Czy plan sparingów jest już ułożony? Kiedy zaczynacie przygotowania?

Tak. Modest (red. Boguszewski) zostawił plan sparingów, tam są chyba jeszcze dwa wolne terminy. Ogólnie wszystko jest już przygotowane. W zasadzie ja się do tego podporządkuję. Zaczynamy 13 stycznia. Dla niektórych może jest to pechowa trzynastka, mam nadzieję, że dla nas nie będzie. Już po tygodniu czy po półtora gramy sparing z Wisłą Puławy.

Nie boi się Pan postawionego przed Panem zadania? Orion to zespół występujący obecnie w IV lidze, Lublinianka natomiast broni się przed spadkiem szczebel wyżej. 

Przede wszystkim przechodzę z ciepłej posadki czwartoligowej, do wielkiego wyzwania jakim jest próba utrzymania Lublinianki w tej lidze, ale gdybym w to nie wierzył to bym tu nie przyszedł. Uważam, ze stać nas na to dokonanie tego celu.

A jeśli chodzi o transfery, czy można się spodziewać, że pojawią się jacyś gracze Orionu na treningach Lublinianki?

Obiecałem w byłym zespole, że nie wyczyszczę go z zawodników. Na pewno będę chciał kogoś wziąć. Pojawi się również zawodnik nie bezpośrednio z Orionu, ale który grał w tym zespole.

Dziękuję bardzo serdecznie.

Dziękuję bardzo.

0 0 vote
Article Rating