Minimalne zwycięstwo Stali Kraśnik pozwoliło na podbicie twierdzy w Puławach

Minimalne zwycięstwo Stali Kraśnik pozwoliło na podbicie twierdzy w Puławach

W 10. kolejce rozgrywek grupy IV III ligi doszło do starcia Wisły Puławy ze Stalą Kraśnik. O wyniku spotkania zadecydowała bramka Rafał Króla zdobyta po godzinie rywalizacji. To zwycięstwo pozwoliło niebiesko-żółtym utrzymać pozycję wicelidera ligi. Natomiast dla Dumy Powiśla była to pierwsza porażka na swoim stadionie od 30 września 2018 roku. 

Jacek Magnuszewski: 

Gratuluję zwycięstwa trenerowi drużyny gości. Stal Kraśnik okazała się konsekwentnym zespołem. My natomiast staraliśmy się dominować na boisku, grać do przodu i stwarzać sytuacje. Brakowało nam jednak dokładności, ostatniego podania czy wyrachowania pod bramką przeciwnika. Trzeba uczciwie powiedzieć, że mamy ogromne problemy kadrowe i w naszych szeregach zabrakło kilku kontuzjowanych zawodników. Może przez to nie mieliśmy odpowiedniej jakości. Stworzyliśmy sobie sporo sytuacji i tę jedną bramkę powinniśmy zdobyć. Może wtedy mecz ułożyłby się inaczej. Przeciwnik czekał na swoją szansę i ją wykorzystał. Dużo czasu poświęciliśmy na to, żeby pokazać naszym zawodnikom, którzy gracze Stali są groźni. Mieliśmy wszystko rozpisane, ale niestety nie ustrzegliśmy się błędu. Przez długi okres byliśmy u siebie niepokonani, lecz teraz ta twierdza pękła. Uciekły nam kolejne punkty. Jako trener odpowiadam za drużynę i za wynik sportowy, więc po tej porażce wypada mi oddać się do dyspozycji zarządu klubu. Trzeba spokojnie porozmawiać o tym, co się dzieje i być może coś zmienić. Mimo wszystko chcę pochwalić swój zespół za determinację, walkę do końca i za to, że chciał odmienić wynik. Niczego nie mogę zarzucić chłopakom, bo przegraliśmy przez jeden błąd w kryciu indywidualnym i to nas boli. 


Jarosław Pacholarz: 

Za nami bardzo trudny mecz. Wisła Puławy na swoim boisku jest groźnym przeciwnikiem. Pierwsza część gry była wyrównana, bez jakichś groźnych sytuacji z obu stron. Raczej dominowała walka i zaangażowanie. W drugiej połowie w 59. minucie wywalczyliśmy rzut rożny, po którym zdobyliśmy bramkę i tak naprawdę skupiliśmy się na obronie tego wyniku. W końcówce rywale mocno nam zagrażali, ale dobra postawa w defensywie spowodowała, że udało się korzystny dla nas rezultat dowieźć do końca, dzięki czemu twierdza Puławy po roku została zdobyta. Wiedzieliśmy, że przez tak długi okres gospodarze nie przegrali u siebie. To nas dodatkowo motywowało i wyszliśmy z takim nastawieniem i wiarą, że przełamiemy tę passę. Już raz udało się nam to w Nowym Targu (w konfrontacji z Podhalem – przyp. red.). Tym razem przy odrobinie szczęścia potrafiliśmy powtórzyć to w starciu z Wisłą.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Wisła Puławy zagra na wyjeździe z Motorem Lublin (5 października, 17:00). Natomiast Stal Kraśnik podejmie Siarkę Tarnobrzeg (6 października, 15:00).

Wisła Puławy − Stal Kraśnik 0:1 (0:0)
Bramka: Rafał Król 59′

Wisła: Socha − Wolanin, Kiczuk, Rogala, Barański, Zmorzyński (77′ Kacprzycki), Kobiałka (83′ Szczotka), K. Puton (72′ Stanisławski), Chudyba (62′ Bernat), Wojczuk (87′ Żelisko), Zuber.

Stal: Borusiński − Gajewski, Kudryavtsev, Tadrowski, Świech – Czelej, Kaczmarek, Misiak (78′ Skrzyński), R. Król – K. Król, Maj (68′ Wawryszczuk).

Żółte kartki:
Sędziował: 
Arkadiusz Nestorowicz (Biała Podlaska).

fot. Wisła Puławy