Niesamowita Chełmianka triumfuje w Sieniawie!

Niesamowita Chełmianka triumfuje w Sieniawie!

Wspierana przez grupę swoich kibiców Chełmianka pewnie pokonała w Sieniawie miejscowy Sokół, w stosunku 4:1. Głównym aktorem tego spotkania był autor dwóch bramek – Hubert Tomalski. Pierwszy gol byłego gracza Pogoni Siedlce – mógłby być ozdobą niejednego spotkania.

SYTUACJA PRZED MECZEM

Chełmski zespół – po ostatniej wygranej z Polonią Przemyśl – do Sieniawy pojechał powalczyć o pełną pulę. Jednakże sytuacja kadrowa ekipy Artura Bożyka nie była idealna. Nie w pełni sił był Łukasz Jankowski, a na urazy narzekali Łukasz Kijańczuk i Mateusz Krzyżak. W obozie rywala panowały lekko minorowe nastroje, bo zespół trenera Ryszarda Federkiewicza od dwóch spotkań nie sięgnął po komplet oczek, lecz z drugiej strony potrafił zremisować na wyjeździe ze Stalą Rzeszów.

PRZEBIEG MECZU

Szkoleniowiec gospodarzy w miejsce doskonale znanego na Lubelszczyźnie Pawła Lipca, desygnował do gry wracającego zza granicy Łukasza Ćwiczaka. Trener Artur Bożyk nie zaskoczył natomiast swojego rywala wyjściowym zestawieniem.

W pierwszych minutach tego spotkania dominowała walka w środkowej strefie boiska, jednakże w 11’ to goście wyszli na prowadzenie, po kapitalnym uderzeniu Huberta Tomalskiego. Były piłkarz Pogoni Siedlce zszedł do środka, po czym oddał strzał, a piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce. Gospodarze próbowali szybko odpowiedzieć, ale oba uderzenia Pawła Hassa zostały wyblokowane. W 27’ gospodarze w końcu dopięli swego. Po dyskusyjnym faulu Przemysława Pawlaka na Kacprze Raku, lubelski arbiter wskazał na „wapno”. Skutecznym i pewnym egzekutorem jedenastki okazał się doświadczony Tomasz Walat. Gdy wydawało się że obie drużyny zejdą do szatni przy wyniku 1:1, wtedy w drugiej minucie doliczonego czasu gry, bardzo precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Aleksiej Pritulak i ostatecznie to goście prowadzili do przerwy.

Piłkarze trenera Artura Bożyka na tym nie poprzestali i już w 48’ powiększyli swoje prowadzenie. Po wrzutce Damiana Kopruchy piłkę próbował sparować Ćwiczak, ale dopadł do niej Hubert Tomalski, który to strzałem z woleja nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. Trzy minuty później ten sam zawodnik mógł powiększyć swój dorobek, jednak futbolówka po jego strzale – po rękach golkipera miejscowych – trafiła w poprzeczkę. 53’ ostatecznie zamknęła to spotkanie. Indywidualną akcję przeprowadził Koprucha, wpadł osamotniony w pole karne i nie dał szans Ćwiczakowi. W 64’ gospodarze mieli dobrą okazję na zmniejszenie start po zgraniu piłki przez Kacpra Raka do Patryka Tetlaka, który jednak w tej sytuacji przeniósł piłkę nad górną częścią chełmskiej bramki.

Goście byli lepszym zespołem i jak najbardziej zasłużenie wywieźli trzy punkty z ciężkiego terenu w Sieniawie.

NASTĘPNA KOLEJKA

18 października chełmska jedenastka zmierzy się u siebie z Lewartem.

POMECZOWE KOMENTARZE

Ryszard Federkiewicz (trener Sokoła Sieniawa): Chełmianka strzeliła cztery bramki po naszych ewidentnych błędach i tyle mam do powiedzenia na temat naszej gry defensywnej. Tak się nie gra w tyłach, trudno mi teraz mówić dlaczego tak się stało. To jest zła postawa w obronie. Co do ofensywy to nie stworzyliśmy zbyt wielu sytuacji bramkowych, ale jednak je mieliśmy – niestety niewykorzystane. Najlepszą miał Patryk Tetlak, ale nie zdobył gola. Wiedziałem, że to będzie mecz walki, ale nie sądziłem, że po takich błędach przegramy dość wysoko. To jest dla mnie zagadkowe, graliśmy na Stali pokazując walkę i determinację, a tutaj jakieś takie spanie. Jest to przykre, gdy walczysz i biegasz, a tu indywidualne błędy decydują o wyniku.

Hubert Tomalski (pomocnik Chełmianki Chełm): Sieniawian „załatwiliśmy” wszyscy, a nie tylko ja. Całym zespołem mocno trenujemy, aby były efekty. Gdyby nie koledzy, to ja bym tych dwóch bramek nie strzelił. Miałem jeszcze dwie takie sytuacje, w jednej z nich naprawdę bramkarz dobrze obronił. Cieszy mnie i całą drużynę to zwycięstwo. Teraz przed nami kolejny mecz i mam nadzieję, że nadal będziemy łapali trzy punkty i będziemy pięli się do czołówki, w której to właśnie jest nasze miejsce, bo taką mamy drużynę i trenera.

Artur Bożyk (trener Chełmianki Chełm): Obawialiśmy się tego meczu. Wiedzieliśmy że Sokół ma mocną pierwszą linie. Chcieliśmy odciąć gospodarzom skrzydła, bo to właśnie stamtąd płynęło największe zagrożenie. Do tego dochodził jeszcze bardzo dobry zawodnik na „dziewiątce”. Trudno nam było tworzyć sytuacje na tym specyficznym boisku. Zostaliśmy nagrodzeni za cierpliwość. Dobrze radziliśmy sobie z prostymi środkami, po które sięgnął przeciwnik. Rywale nas nie zaskoczyli, bo wiedzieliśmy, że grają z pominięciem linii pomocy do linii ataku – w najprostszy i najszybszy sposób. Zawodnicy zagrali z bardzo dużą koncentracją – to dlatego gospodarze nie stwarzali klarownych sytuacji. Wykorzystaliśmy słabość przeciwnika i mecz został w zasadzie „zamknięty”. Obawialiśmy się trochę tego, że gdyby Sokół strzelił drugą bramkę, to będzie mógł do tego spotkania wrócić, ale moi gracze wykazali się dużym szacunkiem do rywala i nie pozwolili im na wiele. Czasami po strzeleniu dwóch-trzech bramek koncentracja może uciec, ale u nas to nie miało miejsca.

Sokół Sieniawa – Chełmianka Chełm 1:4 (1:2)
Bramki:
Tomasz Walat 28’ (rzut karny) – Hubert Tomalski 11’, 49’, Aleksiej Pritulak 45+2′, Damian Koprucha 53’

Sokół: Ćwiczak – Tetlak, Skała, Walat, Siwyj – Rak, Wilusz (61’ Jędryas), Trawka (74’ Bursztyka), Sowiński (56’ Pigan), Szewc – Hass

Chełmianka: Pawlak – Bednarek, Grzywna, Patryk Mazurek, Kwiatkowski – Kobiałka, Pritulak, Kowalski (23’ Jankowski (62’ Fornal)), Wójcik (87’ Sołtysiuk) – Tomalski – Koprucha (72’ Wacewicz)

Żółte kartki: Daniel Sowiński – Kacper Kowalski, Damian Koprucha
Widzów: 200
dziował: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin).

0 0 vote
Article Rating