Orlęta Łuków wygrały z POM-em na zakończenie rundy jesiennej

Orlęta Łuków wygrały z POM-em na zakończenie rundy jesiennej

Ostatni mecz w rundzie jesiennej sezonu 2020/2021 mają za sobą ekipy POM-u Iskra Piotrowice i Orląt Łuków. Bezpośrednie starcie rywali grupy I IV ligi zakończyło się skromnym jednobramkowym zwycięstwem gości. Taki wynik sprawia, że te zespoły przerwę zimową spędzą odpowiednio na 4. i 10. miejscu w ligowej tabeli.  

Daniel Koczon:

Nasza nieudolność strzelecka przyczyniła się do porażki. Mimo wielu wykreowanych sytuacji to jakoś nic nie chciało wpaść. Myślę, że taką bramkę, jaką dostaliśmy, to na 100 piłek zawodnik gości chyba ani razu nie trafiłby w taki sposób. Futbolówka przeszła trochę po piszczelu, a potem wpadła do siatki, odbijając się jeszcze od poprzeczki. Już po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić 3:1, ale tak to jest, jak nie strzela się w dogodnych sytuacjach. Jednak pomimo porażki możemy być zadowoleni. Gdy obejmowałem zespół po 6. kolejce, to znajdowaliśmy się na ostatnim miejscu w tabeli z dorobkiem trzech punktów. Gdybym wtedy powiedział, ile punktów zdobędziemy na koniec rundy, to nikt by w to nie uwierzył. Zdobyliśmy ich 30, dzięki czemu znajdujemy się na ten moment w grupie mistrzowskiej. Zostały do rozegrania trzy mecze na wiosnę i wierzę, że udokumentujemy w nich naszą postawę i pozostaniemy w górnej szóstce, bo taki jest cel. Jako jedyna drużyna w tej grupie nie zremisowaliśmy ani jednego meczu. Zawsze układało się tak, że nawet przegrywając, potrafiliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, stawiając wszystko na jedną kartę. Działo się tak i w drugą stronę, tak, jak właśnie przeciwko Orlętom, po straconej bramce po kontrataku. 


Dariusz Solnica:

Za nami trudny mecz na specyficznym terenie z małym boiskiem. Nie bez kozery POM jest tak wysoko w tabeli, bo uważam, że mają fajny i poukładany zespół. Abstrahując, czapki z głów dla moich zawodników za to spotkanie, bo włożyli w nie sporo serca i wysiłku, a także bardzo dobrze wyglądali pod każdym względem. Wraz z moim asystentem Maciejem Sygą, sądzimy, że wygrał kolektyw. Widać było, że jeden za drugiego szedł w przysłowiowy ogień. Przyjechaliśmy w konkretnym celu, a nie tylko, by odbębnić mecz, czekając na bramkę lub licząc na remis. Założyliśmy, żeby wyjść wyżej i grać o pełną pulę. Wszystko zostało spełnione w 100%. Warto podkreślić, że wygraną dała nam bramka w stylu “stadiony świata”. Kapitalnym uderzeniem z lewej nogi zza pola karnego popisał się Radosław Szustek, a piłka od poprzeczki wpadła do siatki. Być może gra nie była zbyt płynna, aczkolwiek poza zdobytym golem mieliśmy jeszcze parę sytuacji, w których mogliśmy zamknąć spotkanie, przez co końcówka byłaby spokojniejsza. A tak przy stykowym wyniku przeciwnik do ostatnich minut mocno nas przyciskał. Przeciwstawiliśmy się temu, a co najważniejsze, zwyciężyliśmy poprzez zaangażowanie poparte dobrą grą w piłkę. Fajnie, że zdobyliśmy te trzy punkty, bo dało to nam nieco więcej oddechu oraz pozytywne nastawienie do ciężkiej zimowej pracy. 

POM Iskra Piotrowice − Orlęta Łuków 0:1 (0:1)
Bramka: Radosław Szustek 15′

POM: Palamar − Mar. Ostrowski (75′ Martyna), Duda, Mac. Ostrowski (60′ Orłowski), Gustaw – Juchna (81′ Adamczuk), Bogusz, Baran, Lenkiewicz (75′ Mietlicki), Walęciuk (60′ Zając)- Sprawka.

Orlęta: Dąbrowski − Machniak, Rybka, Goławski, Miszta – Lipiński, Kierych (89′ Mądry), Szustek, Łukasiewicz – Siemieniuk (65′ Soćko), Siwek (90′ Chromiński).

Żółte kartki: Szymon Duda, Marcin Ostrowski − Kacper Lipiński, Krzysztof Kierych
Sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin).

fot. Wiktoria Michalak (archiwum)