Paweł Warda: Musimy szukać ofensywnych graczy, żeby wzmocnić siłę ognia (Wywiad)

Paweł Warda: Musimy szukać ofensywnych graczy, żeby wzmocnić siłę ognia (Wywiad)

MKS Ryki ma za sobą bolesne zderzenie z IV ligą w roli beniaminka, stąd na wiosnę piłkarzy biało-zielonych czeka walka o ligowy byt. Trener Paweł Warda nie załamuje jednak rąk i skupia się na okresie przygotowawczym. O noworocznym spotkaniu wewnętrznym MKS-u, o turnieju w Kocku czy o planach transferowych rozmawialiśmy ze szkoleniowcem, który niedawno obchodził urodziny. Zachęcamy do lektury!  

Michał Wójcik – LUBSPORT.PL: Rozpocznijmy od stosunkowo świeżego wydarzenia, jakim był turniej halowy w Kocku (21 stycznia odbyła się 12. edycja zmagań o Puchar Burmistrza). Jak Pańskim okiem wyglądały te rozgrywki i jak oceniłby Pan ich przebieg?

Paweł Warda (trener MKS-u Ryki): Jeżeli chodzi o naszą drużynę, to pojechaliśmy w bardzo okrojonym i młodym składzie. Ci młodzi zawodnicy dostali szansę gry przeciwko seniorom, bo pojawiło się kilku doświadczonych zawodników w przeciwnych obozach. W dodatku grali przeciwko takim drużynom jak Lewart czy Polesie. Dla nich to na pewno cenne doświadczenie. Turniej był dobrze zorganizowany i stał na naprawdę niezłym poziomie.

Organizatorzy zakładali, że wystawicie dwie drużyny. Czemu więc pojawiła się tylko jedna?

Z różnych przyczyn. Niektórzy nie mogli pojechać na ten turniej ze względu na sprawy rodzinne, inni ze względu na choroby, a jeszcze inni, ponieważ mieli wcześniej zaplanowane sprawy osobiste. Dlatego pojawiło się nas mniej, ale ponieważ nie chcieliśmy zawieść gospodarzy, pojechaliśmy nawet w tak okrojonym składzie.

Mimo wszystko podczas turnieju pojawił się też pozytywny akcent. Bartłomiej Kałaska otrzymał nagrodę dla najlepszego bramkarza. Trzeba przyznać, że to dość niecodzienna sytuacja, biorąc pod uwagę to, że drużyna zajęła ostatnie miejsce.

Dokładnie. Poza pierwszym spotkaniem z Lubartowem, gdzie wyraźnie przegraliśmy (0:2 – przyp. red.), pozostałe trzy spotkania przegrywaliśmy jedną bramką.

Patrząc na wyniki, można odnieść wrażenie, że rzeczywiście nie wyglądało to tak, jakbyście wyraźnie odstawali od rywali.

Ciężko było coś ugrać, ponieważ tak jak powiedziałem, pojawiło się u nas kilku naprawdę młodych chłopców, którzy grają w juniorach młodszych. Trudno było zrobić coś więcej.

Najlepszym strzelcem w Waszych szeregach okazał się Michał Mateńka (autor trzech goli). Czy ten zawodnik zwrócił uwagę trenera podczas turnieju?

Michał nie jest nową twarzą w ryckim zespole, jest już od kilku lat w naszej kadrze, jesienią też grał w naszych barwach…

… więc trudno tu mówić o zaskoczeniu?

Oczywiście.

Spotkaliście się na turnieju z drużyną Polesia Kock. W zgoła innych warunkach i pewnie w odmiennych składach spotkacie się również w meczu sparingowym zaplanowanym na 3 marca, czyli na niedługo przed wznowieniem rozgrywek ligowych. Czego trener spodziewa się po tym zespole?

Trudno powiedzieć, graliśmy przeciwko sobie w turnieju halowym, a to całkiem inna piłka niż na trawie. Z pewnością, jeśli chodzi o tabelę, to są dość wysoko, mają niedużą stratę do pierwszego miejsca (czwarta pozycja w lubelskiej klasie okręgowej i pięć oczek straty do POM-u Iskry Piotrowice – przyp. red.). Z tego, co wiem, będą walczyli o to, żeby wygrać te rozgrywki, bo tak mówi trener Zbigniew Wójcik. Z pewnością prezentują dobry poziom, więc będzie to ciekawe spotkanie.

Większość drużyn podeszła do turnieju w ramach pewnej zabawy, przerywnika w przygotowaniach. Pozostając więc w temacie zabawy, zapytam o noworoczny mecz pomiędzy piłkarzami a sympatykami ryckiego klubu. Czy trener obserwował bądź nawet brał udział w tym spotkaniu?

Tak, nawet brałem udział. Odkąd jestem w Rykach, to zawsze biorę udział w takim spotkaniu. Mamy tę tradycję od kilku ładnych lat. Fajnie jest się spotkać na boisku i życzyć sobie dobrego roku. Było bardzo towarzysko, ale przyjemnie.

Dopytam jeszcze. Trener grał po stronie drużyny Żonatych czy Kawalerów (na boisku było 6:4 dla ożenionych)?

Oczywiście, że po stronie Żonatych (śmiech).

Odwołajmy się jeszcze do spraw bieżących. W tej chwili wiadomo o dwóch ruchach transferowych wokół klubu. Z Hetmana Zamość wraca Jacek Troshupa, z kolei Błażej Siwek odchodzi ze względu na obowiązki zawodowe. Czy pojawiły się nowe informacje, jeżeli chodzi o potencjalne wzmocnienia bądź osłabienia?

Na razie jeszcze nie.

Ale rozumiem, że rozmowy są prowadzone?

Tak, w przerwie zimowej trudno jest kogoś pozyskać, ale próbujemy to zrobić, żeby wzmocnić kadrę i rywalizację.

Błażej Siwek to zawodnik, który w ciągu całej rundy spędził na boisku 1080 minut. Pewnie ciężko będzie go zastąpić?

Na pewno, ale wraca do nas doświadczony Kamil Leonarcik, który, jak myślę, będzie powielał jego pozycję. Kamil wiele lat grał na tej samej pozycji w IV lidze, tak więc myślę, że sobie tam poradzi.

Leonarcik jest jednak rekonwalescentem. Nie obawia się tego trener? Powrót do gry po pewnym okresie przerwy różnie wpływa na zawodników.

Na pewno jest to jakaś niewiadoma. Mam nadzieję, że przez okres przygotowawczy zdrowie będzie mu dopisywało i będzie nam mógł pomóc w skutecznej obronie IV ligi na wiosnę.

Kończąc temat transferów – wspominał trener niejednokrotnie, że prócz wzmocnienia właśnie linii defensywnej, priorytetem będzie też znalezienie dwóch skrzydłowych i napastnika. Czy jacyś konkretni zawodnicy na te pozycje są przedmiotem zainteresowania klubu?

Oczywiście, jak najbardziej są, szukamy cały czas. Jesteśmy nawet po słowie z dwoma zawodnikami. Ciężko mi powiedzieć, czy będą reprezentowali nasze barwy. Jeżeli chodzi o nasz zespół, to pomimo tego, że straciliśmy najwięcej bramek w IV lidze, już w tej chwili wzmocnił nas Jacek i wrócił Kamil, dlatego mam nadzieję, że linia defensywna będzie się teraz spisywała lepiej. Natomiast brakuje nam właśnie zawodników ofensywnych. Nie wiem, czy wspominałem, ale Mateusz Łukasik nie będzie mógł kontynuować u nas gry na wiosnę, ponieważ dostał się do wojska w dość znaczącej odległości od miejsca zamieszkania. Dlatego musimy szukać ofensywnych graczy, żeby wzmocnić siłę ognia.

W kwestii tych dwóch zawodników, którzy są w kręgu Waszego zainteresowania – może trener zdradzić ich dane personalne bądź przynależność klubową?

Nie, nie mogę, bo jak się dogadamy, to wtedy nie będzie problemu, żeby o nich mówić, a w tej chwili mija się to z celem.

Rozumiem. W takim razie na zakończenie luźne pytanie – czy wie trener bądź domyśla się, co łączy Pawła Wardę z Marco Asensio?

Mnie z Marco Asensio?

Tak. A co mówi trenerowi data 21 stycznia?

21 stycznia…

Chciałem Panie trenerze luźno nawiązać do Pańskich urodzin i przejść do życzeń urodzinowych. A Asensio urodził się tego samego dnia co trener.

Nie trafił pan, bo urodziłem się 20 stycznia (śmiech), ale tak myślałem, że pewnie chodziło o urodziny.

fot. MKS Ryki