Podsumowanie sezonu w wykonaniu Janowianki Janów Lubelski (Wywiad, opracowanie liczbowe)

Podsumowanie sezonu w wykonaniu Janowianki Janów Lubelski (Wywiad, opracowanie liczbowe)

Podopieczni Marka Krzysztonia w bardzo złym stylu – mamy tu na myśli fatalną końcówkę sezonu – pożegnali się z IV ligą. O powodach takiego stanu rzeczy szeroko wypowiada się dla nas sam zainteresowany.

Adam Winiarczyk – LUBSPORT.PL: Pamiętam, jak po meczu Hetman – Janowianka trener Zbigniew Wójcik powiedział mi, że triumf zapewnił Wam utrzymanie… Byłem podobnego zdania, ale niestety się nie udało…

Marek Krzysztoń (były trener Janowianki): Nie wiem, jak to spuentować. Może od połowy rundy byliśmy zbyt pewni siebie? Kiepsko finiszowaliśmy, zabrakło „powera” na koniec. 75% sezonu graliśmy przyzwoicie, punktowaliśmy regularnie. Sześć-siedem kolejek przed końcem, jak się zacięliśmy, tak się nie odblokowaliśmy. Skończyło się spadkiem. Szkoda. Na ten wynik składa się wiele czynników. Być może byłem zbyt dużym optymistą, grając swoimi ludźmi? To chyba przeważyło szalę. Pomyliłem się w swoich obliczeniach. Mimo że przez moje dwa i pół roku w Janowie graliśmy samymi chłopcami z Janowa Lubelskiego, w ostatecznym rozrachunku się na tym nieco zawiodłem. Nie do końca się przykładali do grania, trenowania, zwłaszcza w końcówce. Nie wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że gramy o utrzymanie.

Zbyt małej liczbie chłopców zależało na utrzymaniu. O ile starsi oddawali serce, tak janowska młodzież chyba nie zasługiwała na IV ligę. Tak do tego podchodzę. Jest grupa – Łukasz Piecyk, Piotrek Gąbka, bracia Sadowscy, Paweł Sobótka, ale reszta dała z siebie za mało, żebyśmy zostali w lidze. Niestety, na boisko wychodzi jedenastka i cała musi zostawić serce, charakter, by osiągnąć korzystny wynik. U nas było różnie. Nawet na początku maja frekwencja na treningach pozostawiała wiele do życzenia – niektórzy pauzowali tydzień, inni nawet dłużej. To główny powód: nie trenując, nie grasz. Niektórzy zmobilizowali się na końcówkę, jak Włodawianka. U nas był marazm: “a, jakoś to będzie”. Nie było jakoś. Było pięć-sześć-siedem fatalnych meczów, w tym kompromitacja na koniec. Graliśmy kilkanaście lat na tym poziomie, jeszcze jako piłkarz awansowałem do IV ligi. Teraz firmuję swoim nazwiskiem spadek. Może było nas za mało, może za mało wiary po stronie części zespołu? Nie miał nas kto pociągnąć. Piecyk grał rundę z praktycznie zerwanym więzadłem. Gdy on nie prowadził drużyny, to nie miał kto tego robić. Młodzież jest jeszcze za słaba, by na tym poziomie być postaciami wiodącymi. Do tego urazy i skończyło się, jak się skończyło.

Janów Lubelski to mała mieścina i kilkanaście lat grała na tym poziomie. Nie takie firmy jak my spadały niżej i później się zbierały. Janowianka też się jakoś musi pozbierać i mam nadzieję, że to zrobi – w następnym albo jeszcze w kolejnym sezonie. Czas na otwarcie nowego sezonu, wyciągnięcie pozytywnych wniosków. No i karuzela za miesiąc-półtora zacznie kręcić się na nowo!

Z minionego sezonu da się wyciągnąć plusy?

Trzy czwarte sezonu było na plus. Do 23. kolejki graliśmy solidnie. Cały czas graliśmy swoimi piłkarzami. Wszyscy są stąd. Minusem są porażki na koniec. Łukasz Piecyk, nasz główny snajper, doznał urazu i nie miał go kto zastąpić. Miał to być Sebastian Brytan, ale nie było go przez niemal całą wiosnę.

Drużyna Janowianki była fajną ciekawostką na mapie Lubelszczyzny, bo jest jedną z nielicznych ekip na tym poziomie, które były niemal w całości oparte na wychowankach. Nie „rozejdzie” się to?

Nie sądzę. Śmiem twierdzić, że przy normalnych treningach utrzymalibyśmy się w lidze. Zimą troszkę pobiegaliśmy i była moc na pierwszą część rundy. Potem nie trenując, nie mając w tygodniu kontaktu z piłką, to wszystko wychodzi. Nie da się oszukać organizmu, trening musi być podtrzymany. Bez trenowania spada wydolność, wytrzymałość, trzeba coś z siebie dać. Samo chcieć to za mało. Zakładam, że w obecnym składzie i treningach utrzymalibyśmy się. Ciężko wydobyć z chłopaków zaangażowanie. Były pieniądze, były wszystko, wystarczyło tylko grać. Ale nie wszyscy stanęli na wysokości zadania. Może za długo tkwiliśmy w punkcie, że wszyscy są stąd? Przez dwa i pół roku funkcjonowało to przyzwoicie. Ale coś się zepsuło i to w najgorszym momencie. Ci starsi chłopcy… ich szkoda mi najbardziej, bo im najmocniej zależało. Łukasz Piecyk, proszę sobie wyobrazić, grał z zerwanym więzadłem, a nam zabrakło strzelby. Potem zaczęliśmy tracić dużo bramek i tak to wyglądało.

Byliście też nierówni. Dlaczego Janowianka potrafi zremisować w Białej, by tydzień później przerżnąć aż 0:5?

Tak to wyglądało. Do Białej pojechaliśmy w dwunastu-trzynastu ludzi, bez czterech-pięciu podstawowych ludzi i stać nas było na wywiezienie korzystnego wyniku. Od tego czasu się zacięło i skończyło się, jak się skończyło. Nierówna dyspozycja wynikała z braku regularnego trenowania, nie da się tak funkcjonować na tym etapie, mając siedmiu-dziesięciu ludzi na treningach. To musiało się tak skończyć. Ci starsi chłopcy nie mają po 27-28 lat, a 30-33. Suma tych czynników spowodowała nasz spadek. Żal. Było stać nas na utrzymanie. Sama mobilizacja w szatni efektu nie daje. Trzeba budować to na podłożu mikrocyklu, a potem oddawać to w meczu o punkty.

Niektórzy zawodnicy chyba spokojnie mogą szukać pracodawcy w IV lidze?

Chyba nikt nie odejdzie z Janowa. Tu każdy związany jest pracą z naszym miastem lub ma tu inne obowiązki. Myślę, że ze starszych zawodników nie będzie miał chęci odejścia. Wcześniej były propozycje, ale są związani z tym miastem, prowadzą grupy młodzieżowe w klubie. Nawet nie wiem, czy fizycznie daliby radę. Młodzież? Niech – póki jest czas – uczą się od starszych, niedługo nie będą mieli możliwości grania na tym poziomie. Wielu, którzy chcą coś osiągnąć, chcą gdzieś grać, przykładają się do tego. Część z moich zawodników może grać na tym poziomie, co było dla nich przywilejem, bo nie wszyscy się nadawali. Gdy jest siedmiu-ośmiu dobrych zawodników, jeden-dwóch może być na gorszym poziomie. Na chwilę obecną nie sądzę, by ktoś z chłopaków miał ambicje na występy w lidze wyższej niż klasa okręgowa.

Michał Szczecki przyjeżdżał do nas na każde spotkanie z Krakowa, był z nami zawsze i prawie cały czas grał od deski do deski. Ma serce i nim nadrabiał braki.

Trener czuł się zmęczony pracą, czy tylko zły wynik zdeprecjonował odejście?

Miałem przyjemność być przez dwa i pół roku z tymi chłopakami. Biję się w pierś i mówię „dziękuję”. Będę wspierał chłopaków jako członek zarządu i liczę, że to będzie dla nas korzystnie. Tak nakazywało serducho, tak mówił rozsądek, by podziękować za pracę. To była moja decyzja, a nie wynikająca z polecenia zarządu.

Co teraz z trenerem? Nowe wyzwania?

Absolutnie. Robię sobie przerwę. Trzydzieści miesięcy to długi czas. Mam rodzinę, małe dzieci, trzeba zająć się tym, co w życiu najważniejsze. Przerwa jest wskazana.


JANOWIANKA JANÓW LUBELSKI W LICZBACH

Miejsce w tabeli: 13
Punkty: 32
Zwycięstwa: 9
Remisy: 15
Porażki: 16
Bramki zdobyte: 30
Bramki stracone: 61
Najwyższe zwycięstwo: 3:0 z Górnikiem II Łęczna
Najwyższa porażka: 0:6 z Opolaninem Opole Lubelskie

Zwycięstwa u siebie: 6
Remisy u siebie: 1
Porażki u siebie: 8
Bramki zdobyte u siebie: 17
Bramki stracone u siebie: 31
Najwyższe zwycięstwo u siebie: 3:0 z Górnikiem II Łęczna
Najwyższa porażka u siebie: 0:6 z Opolaninem Opole Lubelskie

Zwycięstwa na wyjeździe: 3
Remisy na wyjeździe: 4
Porażki na wyjeździe: 8
Bramki zdobyte na wyjeździe: 13
Bramki stracone na wyjeździe: 30
Najwyższe zwycięstwo na wyjeździe: 2:0 z Polesiem Kock
Najwyższa porażka na wyjeździe: 0:5 z Kryształem Werbkowice.

0 0 vote
Article Rating