Przy Leszczyńskiego lepsi gospodarze

Przy Leszczyńskiego lepsi gospodarze

Stal Kraśnik i Lublinianka stworzyły jedną z najciekawszych par III rundy Pucharu Polski LZPN. Choć do przerwy lepsi byli przyjezdni, to zespół Grzegorza Białka zdołał odwrócić losy spotkania i zwyciężyć.

KOMENTARZE TRENERÓW

Grzegorz Białek: – Planowałem zrobić cztery zmiany w przerwie, chciałem dać pograć tym, którzy mniej grali w lidze. Niektórzy odpoczęli, inni się pokazali. Po połówce zagrali obaj bramkarze. Liczyłem, że Piotrek Stefańśki wejdzie wcześniej. Chciałem dać mu ponad dwadzieścia minut, ale jest przeziębiony. Jeszcze na rozgrzewce zaczęła mu lecieć krew. Przez pięć minut zdołał wyłożyć piłkę Erwinowi Sobiechowi do pustej bramki, a ten spudłował z dwóch metrów. Nie ma co ukrywać, pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu, na co wpływ mogły mieć zmiany w ustawieniu. Po przerwie na murawie pojawiło się czterech zawodników i bardzo szybko wyrównaliśmy po rzucie wolnym Rafała Stępnia. Tego zabrakło nam w meczu z Kryształem, gdy mieliśmy dwa takie stałe fragmenty. Po chwili po faulu na Kewinie Okoniu i Stal dostała czerwoną kartkę. Gol na 2:1 to gra w obrębie szesnastki. Wiktor Rasiński podał do Erwina, ten zamachem zmylił obrońcę i podał do „Kłynia”. Ten przyjęciem zgubił defensora i z czuba uderzył z czternastu metrów. Dobrze, że Mateusz Kłyk nie szukał innych rozwiązań, bo pewnie by nie trafił (śmiech). Dobre okazje przed przerwą miał Kewin, przekładał, przekładał aż uderzył, że nie daj Boże… Mieliśmy trzy-cztery szanse na to, by wynik był wyższy. Stalowcy podchodzili wysoko, szukali wyrównania. Sytuacji jak ta Sobiecha mieliśmy sporo, bo kraśniczanie nadziewali się na sporą liczbę kontr. Nie było dziś Dawida Skoczylasa, który pracował, ale w sobotę ma być. Chcieliśmy zrehabilitować się za słabsze wyniki w lidze. 

Daniel Szewc: – Bardzo szybko otworzyliśmy wynik. Po chwili sam na sam z bramkarzem wyszedł Dawid Szczuka, który za długo zwlekał ze strzałem. Dwa gole po sześciu minutach ustawiłyby mecz, a tak było gorzej. Prowadziliśmy 1:0, wydawało się, że spotkanie jest pod kontrolą. Lublinianka wyrównała po rzucie wolnym, po chwili Albert Pluder dostał czerwoną kartkę i grało się ciężej. Lublinianie wygrali dlatego, że mieli przewagę jednego gracza i łatwiej było im operować piłką. Kończymy przygodę z rozgrywkami pucharowymi. Z jednej strony szkoda, bo była to fajna okazja dla zawodników, którzy mniej grają w lidze i sprawdzenia ich w warunkach meczowych. Ale żyje się dalej. Teraz skupiamy się na lidze.

NASTĘPNA RUNDA

Ćwierćfinały lubelskiego Pucharu Polski zaplanowano na 5 października.

Lublinianka – Stal Kraśnik 2:1 (0:1)
Bramki: Rafał Stępień 47′, Mateusz Kłyk 77′ – Arkadiusz Maj 4′

Lublinianka: Żuber (46′ Krupa) – Kamola (70′ Rasiński), Okoń, Paździor, Kosiarczyk, Stępień, Sobiech, Kłyk (88′ Stefański), Jesionek (46′ Jezior), Marzęda (46′ Gutek), Muszyński (46′ Dzyr).

Stal: Ryczek – Leziak, Pietroń, Pluder, Gawron (60′ Orzeł), Gajewski (85′ Szabat), Wojtaszek (46′ Matysiak), Skrzyński (60′ Zieliński), Kozak (46′ Mietlicki), Szczuka (70′ Szewc), Maj.

Żółte kartki: Erwin Sobiech, Wiktor Rasiński – Albert Pluder x2, Marcin Wojtaszek, Damian Pietroń,
Czerwona kartka: Albert Pluder 53′ (za drugą żółtą)
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin).