Sześć bramek w starciu Powiślaka z Ładą

Sześć bramek w starciu Powiślaka z Ładą

W 4. kolejce rundy rewanżowej rozgrywek IV ligi lubelskiej w sezonie 2018/2019 naprzeciw siebie stanęły ekipy Powiślaka Końskowola i Łady 1945 Biłgoraj. Goście uskrzydleni dwoma zwycięstwami z rzędu chcieli podtrzymać dobrą passę oraz zrewanżować się rywalom za porażkę z jesieni 1:2. Plany pokrzyżował im jednak Damian Koprucha, który kompletując hattricka w ostatnich minutach meczu, ustalił wynik rywalizacji na 3:3.   

Bartłomiej Kowalik:

W pierwszych trzydziestu minutach uważam, że zaprezentowaliśmy się z dobrej strony i prowadzenie dwiema bramkami było zasłużone. Natomiast końcówka pierwszej, jak i cała druga połowa wyglądały źle, ponieważ za nisko się broniliśmy i zostawialiśmy przeciwnikom za dużo miejsca. Mimo okoliczności, w których Powiślak Końskowola grał dobrze, potrafiliśmy odpierać ataki. Myślę jednak, że gdyby nie sędzia, to byśmy ten mecz wygrali. Zwykle nie komentuje decyzji arbitrów i nie wypowiadam się na ich temat, lecz moim zdaniem nie powinien podyktować rzutów karnych dla gospodarzy. Szkoda szczególnie tego drugiego w 93. minucie. Owszem było zagranie ręką, ale przed polem karnym. Aczkolwiek uważam, że mierząc się na wyjeździe z tak dobrym zespołem, jak nasz rywal, trzeba ten punkt szanować. Mieliśmy także pewne braki kadrowe i musiałem eksperymentować ze składem, szczególnie w formacji defensywnej, gdyż na pozycji stopera zagrał nasz nominalny boczny pomocnik Przemysław Krzyszycha. Dodatkowo za kartki pauzowali nasi etatowi obrońcy, zarówno Dariusz Kuliński, jak i Bartłomiej Myszak, ale zastąpili ich inni zawodnicy, którzy w pełni starali się pomóc drużynie.


Łukasz Giza:

To był dziwny mecz. W pierwszej połowie zagraliśmy słabo i mało ofensywnie. To Łada Biłgoraj w pewien sposób swoją agresją bardziej przeważała w tej części spotkania. Rywale oddali dwa celne strzały na bramkę, po których prowadzili 2:0, lecz jak najbardziej zasłużenie. Natomiast po przerwie wyszła całkiem inna drużyna i widać było, że to tylko kwestia czasu kiedy strzelimy pierwszą i kolejne bramki. Byliśmy już o wiele lepszym zespołem, przeważając pod każdym względem. Goście praktycznie trzeci raz podeszli pod naszą szesnastkę i po dobrze wykonanym rzucie wolnym, choć także przy nie najlepszej interwencji Michała Bickiego, strzelili gola. Całe szczęście, że udało nam się doprowadzić do remisu i tylko z tego należy się cieszyć. Widać było, że im bliżej końca spotkania, tym bardziej Łada praktycznie nie istniała, a my dążyliśmy do tego, żeby strzelić zwycięskiego gola. Cóż, taki jest sport. Należy podziękować chłopakom za to, że pomimo gry w dziesiątkę, powalczyli i wyciągnęli rezultat na 3:3. Jedną zmianę musiałem dokonać przez kontuzję Sebastiana Pydy, natomiast co do drugiej, to musieliśmy też w jakiś sposób szybciej zareagować i wprowadzić drugiego napastnika. Czas uciekał i chcieliśmy ten mecz wygrać, dlatego robiliśmy wszystko, żeby tak się stało.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Powiślak Końskowola zagra na wyjeździe z Huczwą Tyszowce (20 kwietnia, 14:00). Natomiast Łada 1945 Biłgoraj podejmie MKS Ryki (20 kwietnia, 13:00).

Powiślak Końskowola − Łada 1945 Biłgoraj 3:3 (0:2)
Bramki: Damian Koprucha 52′, 73′ (rzut karny), 90+3′ (rzut karny) − Janusz Birut 7′, Patryk Dorosz 23′, Przemysław Krzyszycha 86′

Powiślak: Bicki – Pyda (31′ Bogusz), Grzegorczyk, Antoniak, Kazubski – Dudkowski, Murat (67′ Łukaszuk), O. Leszczyński (33′ Nikitchuk) – Pięta, Koprucha, Gil.

Łada: Szawara – Raduj, Krzyszycha, Chmura, Poliwka (66′ Poznański) – Nesterenko (38′ Paćkowski), Birut, Nawrocki, Czok (90+1′ Larwa) – Dorosz, Skubis (62′ Hanas).

Żółte kartki: Oskar Leszczyński, Maciej Pięta x2, Patryk Grzegorczyk – Dmytro Nesterenko
Czerwona kartka: Maciej Pięta 90+1′ (za drugą żółtą)
Sędziował:
Maciej Łasocha (Biała Podlaska)

fot. Karol Kotwis