Szymon Rak: Podczas zgrupowania dałem z siebie wszystko (Wywiad, publikacja czytelnika)

Szymon Rak: Podczas zgrupowania dałem z siebie wszystko (Wywiad, publikacja czytelnika)

Szymon Rak dostał szansę, o której marzy niejeden młody piłkarz – po raz pierwszy zagrał w reprezentacji narodowej U18. Emocje, które towarzyszą człowiekowi w takim momencie, są ogromne. Szymon dokonał bowiem rzeczy, która bardzo rzadko gości w naszym regionie, a jednocześnie napawa optymizmem na lepsze jutro i na pewno będzie motywacją dla wielu początkujących piłkarzy, którym marzy się wysłuchanie na murawie „Mazurka Dąbrowskiego”. Prosto ze zgrupowania kadry, uśmiechnięty, zadowolony i gotowy do dalszego działania!

Bartłomiej Palus: Na początku chciałbym Ci pogratulować powołania do kadry U18, to bez wątpienia wyróżnienie dla Ciebie.

Szymon Rak (zawodnik Motoru Lublin): Dziękuję. Oczywiście, jest to swego rodzaju ukoronowanie mojej ciężkiej pracy, którą wkładam w swój rozwój.

Ciężka praca, o której wspomniałeś, hektolitry potu wylanego na treningach, poświęcenie i zaangażowanie – jednymi słowy – opłaciło się. Powiedz mi jak dowiedziałeś się o powołaniu do reprezentacji?

O powołaniu dowiedziałem się dwa tygodnie przed zgrupowaniem. Poinformował mnie o tym mój kolega z drużyny Bartłomiej Tkaczuk, który powiedział mi, że na stronie głównej PZPN-u widnieje moje nazwisko. Dostałem również oficjalne zawiadomienie.

Jaka była Twoja reakcja?

Na pewno bardzo się ucieszyłem. Szczerze mówiąc po cichu liczyłem na to, że kiedyś dostanę szansę. Poczułem się wyróżniony i pomyślałem, że muszę wykorzystać daną mi okazję.

Zgrupowanie zaczęliście w Wieliczce, a następnie z Krakowa polecieliście do La Mangi. Jak to wszystko przebiegało od kuchni?

Tak, zgrupowanie zaczęło się w Wieliczce, gdzie wszyscy się zapoznawaliśmy oraz oswajaliśmy się z nową sytuacją. W Polsce odbyliśmy jeszcze trzy treningi. W Hiszpanii przed meczem z Czechami mieliśmy tylko jeden trening. Później cykl ten się powtarzał. Był czas na regenerację oraz mogliśmy korzystać z usług fizjoterapeuty. Taktyka była analizowana dzień przed meczem, a skład ustalany był w dniu meczowym. Mieliśmy tak naprawdę do dyspozycji cały sztab szkoleniowy, który składał się z kilku trenerów, analityka, fizjoterapeutów, lekarza i szeregu innych osób, których nie sposób spamiętać, a którzy bardzo pomagali nam w przygotowaniach.

Czy treningi w reprezentacji różniły się od tych, które praktykujesz w Motorze?

Tak, zdecydowanie. Na zgrupowaniu trenowaliśmy ogólnorozwojowo, gdzie było dużo ćwiczeń, na które jednak poświęcane było mało czasu, ze względu na jego brak. W Motorze trenerzy przykładają wagę do konsekwencji. Na poszczególnych jednostkach treningowych wykonujemy mniej ćwiczeń, które są za to realizowane dokładniej, co pozwala nam szerzej rozwijać swoje umiejętności.

Twój debiut miał miejsce w meczu z reprezentacją Czech, kiedy to wszedłeś na ostatni kwadrans gry. Co czuje młody piłkarz, który po raz pierwszy zakłada koszulkę z orzełkiem na piersi?

Na pewno spory stres, tak jak w każdym debiucie. Nie jest to mecz, który gra się na co dzień. Jakby nie patrzeć reprezentuje się barwy narodowe i czy jest to mecz towarzyski czy o stawkę, to nie ma znaczenia. Chciałem się pokazać z jak najlepszej strony.

I chyba Ci to wyszło, skoro w dwóch kolejnych meczach wychodziłeś w wyjściowym składzie.

Myślę, że tak. Dałem z siebie wszystko to, co mogłem w tej sytuacji.

Który z rywali był najbardziej wymagający?

Najcięższy mecz był z reprezentacją Rumunii, ponieważ środkowi obrońcy byli bardzo dobrze przygotowani fizycznie i ciężko było z nimi walczyć o piłkę. Jednak udało nam się z nimi wygrać.

Czyli paradoksalnie najcięższy meczy był dla Was najlepszym pod względem wyniku. Można zatem powiedzieć, że im wyżej postawiona była poprzeczka, tym lepiej Wam się grało?

Tak, zdecydowanie. Z Norwegami wyszliśmy w większości drugim składem, co odbiło się na wyniku, ale nie to było ważne w ostatecznym rozrachunku, a raczej to, że mogliśmy wszyscy pokazać się obserwatorom i zagrać w reprezentacji.

A propos obserwatorów – jednym z nich był Jacek Magiera. Powiedz, czy miałeś okazję z nim porozmawiać?

Niestety nie, ale kilkakrotnie przekazywał swoje uwagi wszystkim zawodnikom podczas przerw. Na zgrupowaniu miał bardziej rolę psychologa i takiego jakby mentora, który samą swoją obecnością miał obudzić w nas ducha walki i zmotywować do dania z siebie maksimum podczas zgrupowania.

Trener Wojciech Tomaszewski, który niegdyś prowadził takie drużyny jak Arka Gdynia, Polonia Warszawa czy też Podbeskidzie Bielsko-Biała, jest teraz trenerem kadry U18 – jakie wrażenie na Tobie wywarł?

Trener bardzo doświadczony i widać było, że ma pojęcie o prowadzeniu drużyny. Nie mogę nic więcej powiedzieć na ten temat, bo zbyt krótko go znam. Na pewno jest na ten moment odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu.

Myślisz, że udało Ci się wywrzeć dobre wrażenie na trenerze?

Na pewno dałem z siebie wszystko i jestem zadowolony z przebiegu spotkań. Myślę, że pokazałem się z dobrej strony i mam nadzieję, że zaowocuje to w przyszłości.

Czytając artykuły o młodzieżowych kadrach natknąłem się na takie stwierdzenie, które przedstawił trener kadry U21 Czesław Michniewicz – „Chcemy, żeby w przyszłości było więcej Lewandowskich.” Myślisz, że warto patrzeć przez pryzmat Roberta na młodzież? Czy jednak jest to trochę zbyt duża generalizacja?

Na pewno Robert Lewandowski jest wspaniałym piłkarzem, ale moim zdaniem każdy piłkarz ma swój styl i swój sposób dążenia do sukcesu. Trening, dieta, siłownia oraz psychika są czynnikami, które wpływają na kształtowanie cech piłkarza. Dlatego uważam, że każdy ma szansę osiągnąć podobny sukces, czy to napastnik czy obrońca.

A może PZPN chciał dać tym sygnał młodzieży, że otwiera się na promowanie polskich piłkarzy, a tym samym polskiego futbolu? Może miało to wprowadzić młodych piłkarzy na wyższy poziom rywalizacji?

Wydaje mi się, że jeżeli tak jest, to bardzo dobrze, bo każdy chciałby się pokazać. W końcu po to zaczyna się piłkarską karierę, aby mieć szansę na profesjonalne uprawianie tego sportu.

Nadchodzi runda wiosenna. Jakie są Twoje cele?

Na pewno będę chciał pomóc drużynie utrzymać się w Centralnej Lidze Juniorów. Liczę też na to, że trener Marcin Sasal będzie dawał mi szanse na występy w seniorskiej drużynie.

 

 

Tekst nadesłany przez Bartłomieja Palusa. Dziękujemy!

Artykuł jest wyrazem prywatnej opinii autora, redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść tego artykułu, jak również nie był on poddany korekcie.

fot. Tomasz Lewtak/motorlublin.eu