Te nieszczęsne wyjazdy…

Te nieszczęsne wyjazdy…

Piłkarska jesień w pełni. Do końca tegorocznych gier w T-Mobile Ekstraklasie pozostało jeszcze dziewięć kolejek. Górnik Łęczna plasuje się na dwunastym miejscu w tabeli. Strata do wymarzonego miejsca w grupie mistrzowskiej jest niewielka. Jednak jeśli podopieczni Jurija Szatałowa chcą dobić do czołówki, muszą bezwzględnie poprawić grę na wyjazdach.

Trzy punkty z piętnastu możliwych, które zdobyli na obcych boiskach piłkarze z Łęcznej, nie jest powodem do chluby. Z drugiej strony Górnik to beniaminek, który dopiero uczy się tej ligi. Patrząc jednak na nazwiska piłkarzy zakładających na co dzień zielono-czarne barwy, czy faktycznie można mówić o płaceniu “frycowego”?

Grzegorz Bonin, Łukasz Mierzejewski, Maciej Szmatiuk, Przemysław Kaźmierczak, Paweł Sasin, Paweł Buzała, czy Sebastian Szałachowski – to gracze, którzy na T-Mobile Ekstraklasie zjedli zęby. Jaka jest więc przyczyna słabszej postawy na boiskach rywali?

Wydaje się, że rywale na których natrafiali łęcznianie byli po prostu mocniejsi. Spójrzmy choćby na tabelę. Śląsk Wrocław, Legia Warszawa, czy Górnik Zabrze to absolutna, ligowa czołówka. Do tego grona ciężko zaliczyć Cracovię, jednak wygrane derby z Wisłą pokazują, że Robert Podoliński coraz lepiej układa “klocki”, a jego zespół będzie groźny dla najlepszych. Z drugiej strony w Małopolsce i ostatnio – na Dolnym Śląsku – drużyna z Lubelszczyzny nie była słabsza od rywali.

To co stracone na wyjazdach, szybko nadrabiane jest u siebie. Górnicy są jednym z trzech zespołów w lidze, którzy nie przegrali jeszcze przed własną publicznością. Poza ostatnim meczem z Jagiellonią Białystok, wszystkie spotkania z udziałem łęcznian były emocjonujące i przede wszystkim – wygrane (Zawisza Bydgoszcz i Pogoń Szczecin) lub zremisowane (Wisła Kraków).

Górnik u siebie, a Górnik na wyjeździe to na pierwszy rzut oka dwa inne zespoły. Przy Alei Jana Pawła II piłkarze Szatałowa grają bez kompleksów, ofensywnie i przede wszystkim – skutecznie. Jeżeli ta forma zostanie przełożona na spotkania przed obcą publicznością – o pierwszą ósemkę trudno nie będzie. Czas na przełamanie nadejdzie już 18 października, kiedy to łęcznianie zagrają w Bielsku-Białej.

0 0 vote
Article Rating