Trener z Włodawy poprowadził drużynę w Lotto Ekstraklasie!

W sobotnim meczu Cracovii z Piastem Gliwice doszło do ciekawego wydarzenia z perspektywy kibiców z naszego regionu. Oto na ławce trenerskiej Pasów zawieszonego Michała Probierza zastąpił Grzegorz Staszewski – czyli wychowanek… Włodawianki. Pod wodzą Staszewskiego krakowianie wygrali 2:1.

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta

Jak do tego doszło? Złożyły się na siebie dwa proste czynniki. Podczas meczu z Zagłębiem Lubin Probierz i jego pierwszy asystent Grzegorz Kurdziel zostali wysłani przez sędziego Krzysztofa Jakubika (Siedlce) na trybuny. Obaj Panowie dawali werbalnie upust swoim emocjom, a Probierz kopnął nawet w baner reklamowy. Ostatecznie Komisja Ligi zawiesiła byłego architekta sukcesów Jagiellonii na dwa, a jego zastępcę na jedno spotkanie. Tym samym, decyzja kto pojawi się w roli tymczasowego opiekuna zespołu, mogła być jedna. Cracovię musiał poprowadzić w kolejnej potyczce drugi z asystentów, który zameldował się w klubie w lipcu ubiegłego roku.

Złapać Probierza za nogi

A tym asystentem jest nie kto inny jak Grzegorz Staszewski. To bardzo młody i – jak przekonują ludzie, z którymi współpracował – zdolny szkoleniowiec. Urodził się 13 lutego 1987 roku we Włodawie. Jako piłkarz występował w barwach Hetmana Zamość oraz Górników z Łęcznej i z Zabrza (jako junior). Szybko zakończył przygodę z piłką w roli zawodnika i zajął się trenerką. Pracował już z młodzieżą Akademii Sportu Progres Jerzego Dudka czy szkółką Estilo de Espana Wojciecha Stawowego. Był też trenerem IV-ligowych małopolskich zespołów: Kalwarianki Kalwaria Zebrzydowska, Orkana Szczyrzyc i Pcimianki Pcim. To właśnie z tego ostatniego klubu trafił na Kałuży 1. Praca w IV lidze co prawda nie przyniosła Staszewskiemu spektakularnych sukcesów (z Kalwarianką zajął 12. miejsce, które oznaczało spadek), ale przyniosła być może coś więcej – dostrzeżenie przez jednego z najlepszych fachowców w kraju. Probierz wysłał zaproszenie do współpracy, a młody coach odpowiedział na nie pozytywnie w ciągu doby. Nawet w Pcimiu szybko zrozumiano, że taka szansa może się Staszewskiemu drugi raz nie przytrafić. Prezes IV-ligowca – Jan Pawlik – nadal utrzymuje kontakt z byłym pracownikiem i kibicuje mu, gdy ten spełnia się w Cracovii.

Koncentracja i presja

W sobotę Cracovia zwyciężyła dzięki bramkom Słowaka Milana Dimuna i Krzysztofa Piątka. Mecz bez historii. Ważne było zupełnie co innego. Staszewski zaliczył formalnie debiut w roli szkoleniowca klubu z ekstraklasy. Na pomeczowej konferencji mówił: – Chciałbym podziękować drużynie za zaangażowanie, za determinację i za to ile zdrowia zostawiła w tym meczu. Przede wszystkim za koncentrację, bo wiemy, jak się skończył brak koncentracji w ostatnim meczu (remis 2:2 z Zagłębiem po bramce straconej w 90. minucie – przyp. red.). Chciałem też podziękować kibicom, którzy byli na stadionie i tym, którzy wspierają nas poza stadionem. Dziękuję też drużynie Piasta, bo to dzięki niej mogliśmy stworzyć ciekawe widowisko – podsumował i szybko dodał w stronę dziennikarzy: – Uprzedzając państwa pytania: mój zakres obowiązków się nie zmienia. Dalej to trener Probierz jest adresatem wszystkich pytań – zakończył, ustawiając się w szeregu. Innym ciekawym wątkiem z tamtej konferencji były słowa Staszewskiego w odpowiedzi na pytanie dziennikarza o odczuwaną tremę przed nowym wyzwaniem. – Jeżeli są oczekiwania, to jest i presja. Uważam, że jest ona pożądanym zjawiskiem. To świadczy o tym, że na pewnych rzeczach nam zależy – tłumaczył asystent trenera Pasów.

Praca na rzecz klubu i obietnica na przyszłość

O wysokiej lojalności Staszewskiego względem Probierza przekonaliśmy się sami, próbując nakłonić 31-latka do rozmowy. – Ustaliliśmy wspólnie z trenerem, żebym prewencyjnie nie udzielał żadnych informacji, nawet o sobie. Jest to kwestia skupienia się na pracy w klubie. Na chwilę obecną przyjęliśmy takie stanowisko, że jako asystent po prostu się nie wypowiadam. Mam nadzieję, że uda nam się porozmawiać dłużej w przyszłości – przyznał taktownie. Trudno dopatrywać się w tym czegoś więcej ponad zwykłą pokorę i zawodową przyzwoitość, której oczekuje od swoich podopiecznych charakterny Probierz. Kibicom i obserwatorom talentu 31-latka pozostaje ufać w to, że pokora popłaci i niebawem okazją do rozmowy stanie się choćby trenerski sukces. Jak na razie coach z Włodawy współtworzy historię Cracovii. Obecny sezon pewnie nie zapisze się w niej złotymi zgłoskami, ponieważ biało-czerwoni przewodzą… grupie spadkowej. Nic jednak nie wskazuje na to, żeby ta część piłkarskiego Krakowa musiała się panicznie bać o ligowy byt.

fot. MKS CracoviaTV/youtube.com
0 0 vote
Article Rating