W meczu na szczycie Tomasovia lepsza od Świdniczanki

W meczu na szczycie Tomasovia lepsza od Świdniczanki

W ramach zaległej 17. kolejki rozgrywek w II grupie IV ligi lubelskiej Świdniczanka Świdnik Mały podejmowała Tomasovię Tomaszów Lubelski. Starcie między trzecią a pierwszą drużyną w tabeli było przez dłuższą część wyrównane i emocjonujące. Strzelanie rozpoczęli podopieczni Pawła Babiarza, wychodząc na prowadzenie po pewnie wykonanym rzucie karnym przez Damiana Szutę w 37. minucie rywalizacji. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było zbyt długo czekać. Nie minęły dwie minuty, a po bramce samobójczej Ireneusza Barana było już 1:1. Kolejne zmiany rezultatu nastąpiły już po przerwie. Tomasovia mocniej przycisnęła Świdniczankę, czego efektem było objęcie prowadzenia na kwadrans przed końcowym gwizdkiem za sprawą Arkadiusza Smoły. W doliczonym czasie kropę nad „i” chwilę po swoim wejściu na boisko postawił rezerwowy Patryk Dorosz, przypieczętowując zwycięstwo drużyny z Tomaszowa Lubelskiego.

Paweł Pranagal:

Uważam, że obie ekipy liczyły się z tym, że będzie to trudne spotkanie. Zmierzyły się ze sobą dwie drużyny, które chcą grać w piłkę i o coś walczą. Bliżej awansu jest Tomasovia. Myślę, że uda im się zrealizować własne plany, czego im osobiście życzę. Natomiast my będziemy dążyli do tego, by osiągnąć jak najwyższe miejsce w lidze. Wracając do spotkania, to trochę skomplikowała go, mam nadzieję niegroźna kontuzja Przemysława Żmudy. Musiałem zrobić bardzo szybko roszady i zapewne miało to na nas jakiś wpływ. Drużyna gości ma zawodników o dobrych warunkach technicznych oraz fizycznych. Nimi skarciła nas przy stałych fragmentach, które były naszą piętą achillesową. Gra jednak była wyrównana. Ani my, ani Tomasovia nie jesteśmy zespołami, które się cofają na własną połowę, starając się nie dać sobie strzelić bramki. Był to otwarty i nawet niezły dla oka mecz. Wzajemnie dążyliśmy do zdobywania goli, ale rywalom udało się strzelić dwa więcej, dzięki czemu wygrali.


Paweł Babiarz:

Jestem zadowolony po tym starciu, ponieważ wygraliśmy na trudnym wyjazdowym terenie, po ładnym dla oka i emocjonującym spotkaniu. W drugiej połowie byliśmy lepsi od Świdniczanki i to zwycięstwo nam się jak najbardziej należało. Trzeba powiedzieć, że w pierwszej części był to wyrównany mecz z akcją za akcję. Rywale dość długo dotrzymywali nam kroku. W przerwie uczulałem swoich zawodników, żeby nie dali się skontrować. Podejrzewałem, że lepiej wytrzymamy motorycznie i naszym założeniem było dążenie do zdobycia zwycięskiej bramki. Chłopaki w drugiej połowie zagrali naprawdę świetnie. Mogę jedynie przyczepić się do finalizacji, bo mogliśmy lepiej zachowywać się pod bramką. Rzut karny? Ich liczba, którą mieliśmy w tej rundzie do tej pory to efekt tego, że bardzo często przeprowadzamy ataki. Przy zmasowanej obronie rywala, szanse na otrzymanie jedenastki stają się jeszcze większe. Myślę, że żaden z nich nie było kontrowersyjny i ten także został podyktowany prawidłowo. Natomiast co do dośrodkowań z rzutów rożnych, czy wolnych, to poświęcamy tym elementom sporą ilość czasu. Mamy przygotowanych kilka wariantów i na każdy mecz wybieramy dwa, trzy, które będą odpowiednie pod dany zespół, czy boisko. Cieszę się, że to wychodzi, bo pokazuje pewien procent dobrze wykonywanej pracy.   

NASTĘPNE MECZE

W następnym meczu Świdniczanka Świdnik Mały rozegra zaległe starcie 16. kolejki z Granitem Bychawa (28 listopada, 12:00). Natomiast Tomasovia Tomaszów Lubelski w zaległym spotkaniu 16. kolejki zagra z Gryfem Gmina Zamość (28 listopada, 12:00).

Świdniczanka Świdnik Mały − Tomasovia Tomaszów Lubelski 1:3 (1:1)
Bramki: Ireneusz Baran 39′ (bramka samobójcza) − Damian Szuta 37′ (rzut karny), Arkadiusz Smoła 75′, Patryk Dorosz 90+1′

Świdniczanka: Kowalczyk − Kopyciński, Kowalski (82′ Śliwa), Żmuda (8′ Martyna), Warecki – Babiarz, Stępień, Szczerba, Kowalewski, Pędlowski – Zuber.

Tomasovia: Bartoszyk − Pleskacz, Chmura, Zozulia, Baran (64′ Żurawski) – Karólak (75′ Sałamacha), Smoła (90+1 Chudyga),  Skiba, Słotwiński, D. Szuta (90+1 Lomber) – J. Szuta (87′ Dorosz).

Żółta kartka: Michał Skiba
Sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin).

fot. Tomasz Tomczewski (archiwum)