Wariantów dokończenia lig jest mnóstwo, czyli co teraz?

Wariantów dokończenia lig jest mnóstwo, czyli co teraz?

Sytuacja z koronawirusem zaburzyła funkcjonowanie całego świata, w tym oczywiście rozgrywek piłki nożnej. Władze Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz Związków Wojewódzkich szukają najbardziej sprawiedliwych i najlepszych rozwiązań na najbliższe miesiące, które miałyby dotyczyć ewentualnych rozstrzygnięć sezonu 2019/2020. O przyszłości i możliwych wariantach porozmawialiśmy z Konradem Krzyszkowskim, przewodniczącym Wydziału Gier Lubelskiego Związku Piłki Nożnej.

Na razie nie wiadomo, jakie zostaną podjęte kroki odnośnie do przyszłości sezonu. Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej czekają na kolejne kroki Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wszystko po to, aby działać wedle uchwał, które zostaną wydane przez organy wyższe. Przypomnijmy, że obecna, czyli ta z 20 marca zawiesza rozgrywki do 26 kwietnia. – Jeśli rozmawiamy o III lidze, w której liczba kolejek jest największa do rozegrania, zakładając wznowienie rozgrywek po 26 kwietnia, to najszybszy możliwy termin rozgrywania meczów wypada w środę 29 kwietnia. Jako LZPN i tak jesteśmy w najlepszej sytuacji, ponieważ do rozegrania zostało nam 15 kolejek. Powiedzmy sobie jednak szczerze, jeśli faktycznie wznowimy ligę 29 kwietnia, to i tak trudno będzie rozegrać te 15 kolejek. Musimy zdawać sobie sprawę też z długiej przerwy, jaką mieli zawodnicy. Żaden z nich bez treningu innego niż indywidualny, nie jest w stanie zagrać 15 meczów w ciągu mniej więcej dwóch miesięcy. Na razie możemy tylko monitorować sytuację z koronawirusem i czekać na jej rozwój, bo wiele zależy od tego, czy rozgrywki zostaną wznowione w terminie i czy piłkarze wrócą do normalnych treningów – mówi Konrad Krzyszkowski.

Nie oznacza to, że Lubelski Związek Piłki Nożnej pozostaje bierny i nie szuka rozwiązań związanych z aktualną sytuacją. – W tym tygodniu Wydział Gier LZPN będzie opracowywał różne propozycje dla Zarządu. Zbiorą się też władze i będą podejmowały wszelkie decyzje. Uchwała PZPN-u wydana 12 marca, w momencie pierwszego zawieszenia rozgrywek, wyraźnie określa, że jeśli nie zostaną rozegrane całe rozgrywki, to należy wznowić rozgrywki począwszy od pierwszej zawieszonej kolejki (20. kolejka w grupie IV III ligi oraz 17. kolejka w IV lidze lubelskiej – przyp. red.). Moim zdaniem optymalnym rozwiązaniem byłoby rozegranie przynajmniej 12 kolejek, tak aby skończyć na 31. kolejce włącznie. Wtedy wszystkie drużyny, które są w czołówce, jak i też bronią się przed spadkiem, miałyby równe szanse. To może mieć istotne znacznie później, na przykład, gdy jakiś zespół nie dostanie licencji albo przez kryzys wycofa się z ligi – zaznacza przewodniczący Wydziału Gier LZPN.

Gdyby w grupie IV III ligi faktycznie udało się rozegrać 12 kolejek, a więc ponad 90% spotkań, można mówić o zakończeniu rozgrywek w sposób w miarę obiektywny. – Jeżeli jednak aktualna sytuacja będzie się przedłużać albo zostanie rozegrana mała ilość meczów, mniej niż trzy lub w ogóle nie rozegramy żadnego starcia, to będziemy wzorowali się na przepisach PZPN-u. Wtedy zwycięzcą zostanie ten zespół, który w danym momencie jest na pierwszym miejscu, a spadną te zespoły, które zajmują ostatnie miejsca w tabeli. W tym momencie od nas jako Wojewódzkich Związków niewiele zależy – wtóruje nasz rozmówca.

W związku z tym interpretacja uchwały PZPN-u z 12 marca weryfikuje 19 kolejek, które dotychczas zostały rozegrane. Pod uwagę należy wziąć to, czy liczony będzie bezpośredni mecz (wtedy na 1. miejscu jest Hutnik Kraków – przyp. red.) czy inne rozwiązanie, jak na przykład bilans bramkowy (wtedy na 1. miejscu jest Motor Lublin – przyp. red.). – Jeżeli sytuacja nie wyjaśni się w ciągu najbliższych dni, to sami zgłosimy się do PZPN-u z prośbą o wydanie interpretacji. Naszym zdaniem lepiej wystąpić z pismem jeszcze w marcu, dmuchając na zimne. Nie wiemy przecież, czy rozgrywki zostaną dokończone, czy nie i wtedy takie unaocznienie ukazałaby się do połowy kwietnia. Wszelkie napięcia ustabilizowałyby się, a zainteresowani poznaliby wykładnię przepisów i wiedzieliby co dalej. Naturalnie, przy rozegraniu 12 kolejek można zastanowić się co z meczami bezpośrednimi, których drużyny nie zdążą rozegrać. Jeżeli jednak będziemy znali interpretację PZPN-u, to będziemy z niej korzystali – komentuje Krzyszkowski.

Jeśli mowa o różnych wariantach, to czy możliwy zatem jest taki, który zakłada jeszcze późniejsze wznowienie rozgrywek? – Niektóre pomysły oczywiście zakładają większą lub mniejszą ilość spotkań, a nawet późniejsze wznowienie ligi. Prześlemy je do klubów, aby poznać opinie. Co ważne, Zarząd LZPN podejmie decyzję wraz ze związkami współprowadzącymi, czyli małopolskim, podkarpackim i świętokrzyskim. Jest również możliwość zmiany regulaminu, jeżeli PZPN na to pozwoli. W trakcie sezonu można go zmieniać tylko w wyjątkowych przypadkach, a chyba trudno sobie wyobrazić bardziej wyjątkowy niż ten, z którym mamy do czynienia – ucina spekulacje Konrad Krzyszkowski.

Wydaje się, że mniej niewiadomych jest w niższych ligach. – Jeżeli chodzi o IV ligę i pozostałe, to faktycznie występuje nieco lepsza sytuacja. Przede wszystkim dlatego, że do rozegrania pozostało mniej kolejek. W rozgrywkach IV ligi lubelskiej i w ligach młodzieżowych w grę wchodzi nawet rozegranie całości. Już teraz pojawiają się głosy, żeby dokończyć obecny sezon w lipcu. Byłoby to jakieś rozwiązanie, ale ponownie jesteśmy zdani na PZPN. Jako Wojewódzkie Związki nie możemy podejmować decyzji o przesunięciu rozgrywek na przykład do 16 lipca. Pewnie to by nas uratowało, lecz nie mamy takiej możliwości prawnej i musimy czekać. Nie możemy również zmienić systemu rozgrywek na taki, gdzie istnieje podział na górną i dolną połówką tabeli, jak w Ekstraklasie. Są to dość zasadne pomysły, jednak, żeby zacząć je udoskonalać, musimy mieć zielone światło z PZPN-u – wyjaśnia przewodniczący.

W ligach młodzieżowych oraz w IV i niższych odchodzi jeszcze jeden problem. W nich w większości nie ma kontraktów. Natomiast w III lidze niektórzy piłkarze mają popisane umowy do 30 czerwca. – Dlatego też gra w lipcu ma sens. Problem rodzi się, gdy zawodnicy mają kontrakt do czerwca, a do tego są zdecydowani odejść z klubu. Wtedy moglibyśmy mieć sytuację, w której gracz przymusowo został związany z drużyną na kolejny miesiąc, a klub zostałby zmuszony do płacenia pensji. W III lidze przecież 80% zawodników dostaje pieniądze za grę i można powiedzieć, że jest to liga półprofesjonalna. Nie wiem jakby to zostało odebrane przez samych zainteresowanych. Jest to dość spory problem, który należy rozwiązać systemowo. Wojewódzkie Związki nie będą podejmowały własnych decyzji, bo nakaz musi przyjść z góry. Jest tyle aspektów, które należy wziąć pod uwagę, że w tym tygodniu na pewno nie padnie żadna wiążąca decyzja. Takich należy spodziewać się pod koniec miesiąca – deklaruje nasz adwersarz.

W takim razie, który wariant jest obecnie najbardziej prawdopodobny? – Na razie musimy skupić się na modelu PZPN-u z 12 marca o możliwości zakończenia rozgrywek przed końcem sezonu. Pod uwagę bierzemy głównie to, że w III i w IV lidze nie rozegramy wszystkich kolejek, które przewidziane są na sezon 2019/2020. Na marginesie, byłaby taka możliwość, jeśli wznowilibyśmy rozgrywki od 18 kwietnia. Wtedy jest szansa rozegrania czterech kolejek w kwietniu i pięć, sześć w kolejnych miesiącach. Będzie to jednak niezmiernie trudne do wykonania, głównie z uwagi na to, że nie wiemy, kiedy kluby wrócą do normalnego trybu ćwiczeń. Nie sądzę też, że wydarzy się to po świętach. Ewentualnie można by było jeszcze pokusić się o granie więcej kolejek w środy. Trzeba jednak pamiętać o przepisie, który kładzie nacisk na młodzieżowców. Na poziomie III i IV ligi na boisku przez cały mecz musi przebywać dwóch takich chłopaków. Tymi zawodnikami są najczęściej maturzyści lub studenci, a oni także będą musieli nadrobić swój materiał. Nie wiadomo, w jaki sposób kluby będą mogły brać pod uwagę tych piłkarzy, a bez nich będą musiały grać w okrojonym składzie. Być może warunkowo trzeba będzie zmienić ten przepis. Na ten moment nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć. Musi zebrać się zarząd PZPN-u, a także LZPN-u i muszą zostać przeprowadzone konsultacje z klubami na temat różnych wariantów. Czasu jest sporo, gdyż mamy ponad miesiąc do wznowienia rozgrywek, a kto wie, czy nie więcej. Trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw oraz poczekać na to, co będzie działo się wyżej. Być może nawet zapadnie odgórna decyzja UEFA – zauważa Krzyszkowski. 

Wszelkich spekulacji, wątpliwości, ale również pomysłów jest mnóstwo. Światełkiem w tunelu może być to, że pod uwagę nie jest brane anulowanie sezonu, a rekompensata finansowa dla klubów. –  Wedle uchwały z 12 marca PZPN nie bierze pod uwagę takich działań jak anulowanie bieżącej kampanii. Nie mogę jednak z ramienia LZPN-u wypowiadać się za PZPN. Oczywiście uchwałę zawsze można zmienić, jednak obecnie nie ma takiej możliwości. Jeśli chodzi o finanse, to PZPN na pewno myśli o pewnych rekompensatach. Ja tylko mogę powiedzieć, że po rozmowach ze swoim prezesem (Zbigniewem Bartnikiem – przyp. red.) także podejmiemy pewne kroki w celu pomocy klubom z niższych lig. Najgorsza jest tylko niepewność. Nie mamy żadnej pewności czy lub kiedy rozgrywki zostaną wznowione. To najbardziej utrudnia pracę związkom, klubom, zawodnikom i trenerom. Obecnie żaden zespół nie trenuje w grupach i żaden z nich nie może sobie założyć daty powrotu do treningów. Musimy brać pod uwagę przede wszystkim zdrowie, dlatego jest za wcześnie, by cokolwiek powiedzieć oficjalnie – kończy Konrad Krzyszkowski.

fot. Robert Romaniuk