Wicelider zatrzymany w Łęcznej!

Wicelider zatrzymany w Łęcznej!

Juniorzy młodsi Górnika Łęczna pokazali dziś, że z meczu na mecz czują się coraz lepiej na boiskach Ligi Makroregionalnej Juniorów Młodszych. Podopieczni Macieja Grzywy nie przestraszyli się wyżej notowanej Korony Kielce, postawili rywalowi trudne warunki gry i zremisowali z wiceliderem 2:2.

To spotkanie mogło mieć tylko jednego faworyta i z całą pewnością byli nim goście. Kielczanie w tym sezonie jeszcze nie przegrali, a pięć zwycięstw w dotychczasowych siedmiu meczach pozwalało twierdzić, że z Łęcznej wywiozą komplet oczek. Tym bardziej, że zielono-czarni w bieżącej kampanii nie zachwycają wynikami, a jeden triumf i sześć porażek spowodowały, że przed tą serią gier gracze Macieja Grzywy zajmowali przedostatnie miejsce w stawce.

Korona od samego początku meczu pokazywała, że nie bez kozery plasuje się na drugiej lokacie w ligowym zestawieniu. Piłkarze Górnika mieli w pamięci porażkę ze “Złocisto-krwistymi” z pierwszej fazy tego sezonu (0:1 przyp. red.) i dali się zdominować rywalowi. Kielczanie swoją przewagę udokumentowali w 29′ gry, kiedy to jeden z nich pokonał Patryka Rojka. Należy jednak przyznać, że to był najniższy wymiar kary. Gospodarze co prawda próbowali kontrować, jednak ani Jakub Gołąb, ani Patryk Szysz nie byli w stanie skierować piłki do siatki przyjezdnych. Od tego pierwszego szybszy był bramkarz, drugi dobrze odebrał piłkę obrońcy, lecz w decydującym momencie zabrakło mu zimnej krwi. W pierwszych 40. minutach kibice w Łęcznej nie oglądali już więcej goli.

W drugiej odsłonie mecz nieco się wyrównał. Górnicy zagrali odważniej i to przyniosło efekt w 53′. Piłkarze Macieja Grzywy przeprowadzili jedną z najładniejszych akcji całego sezonu. Z rzutu wolnego z prawej strony boiska zagrywał Sebastian Skupiński. Piłka trafiła na lewą flankę do Kamila Wareckiego. Ten odegrał do Gołębia, Jakub ściął do środka i podał do Aleksa Aftyki. Ten ostatni wypatrzył dobrze wybiegającego prawą stroną Szymona Budzyłę. Prawy defensor dograł na krótki słupek, gdzie na futbolówkę czekał już Adam Kędzierski. Boczny pomocnik uderzył po długim rogu i pokonał bramkarza Korony. Dla gospodarzy to jednak było za mało i słusznie postanowili pójść za ciosem. W 55′ zielono-czarnych na prowadzenie wyprowadził Patryk Szysz, strzałem lewą nogą zza pola karnego, w długi róg bramki. Gdy wydawało się, że Górnik ma już ten mecz pod kontrolą, wszystko zaczęło się od nowa. Chwila nieuwagi i kielczanie – po składnej akcji – doprowadzili do remisu. Łęcznianie nie rezygnowali z walki o zwycięstwo. W końcówce spotkania dwójkową akcję przeprowadził duet Skupiński – Szysz, ale ten pierwszy przestrzelił. W 80′ piłkę meczową miał wprowadzony na boisko – Dawid Jakubczak. Jego strzał głową nie znalazł drogi do siaki, choć bramka była praktycznie pusta, a mecz zakończył się wynikiem 2:2.

W 9. kolejce na zielono-czarnych czeka już Cracovia. To spotkanie odbędzie się na boisku rywala.

Komentarz trenera

Maciej Grzywa: – W pierwszej połowie zdecydowanie lepsza była Korona i to rywal prowadził grę. My graliśmy ospale, bojaźliwie i byliśmy nieco przestraszeni. W drugiej odsłonie mecz się wyrównał. Przeważała raz jedna strona, raz druga. Z perspektywy całego meczu ten wynik uważam za wynik zasłużony. Pozostał jednak mały niedosyt, bo w drugiej połowie mieliśmy swoje sytuacje na gole i za tą walkę i ambicję moich chłopaków najlepszą nagrodą byłoby zwycięstwo.

Górnik Łęczna – Korona Kielce 2:2 (0:1)
Bramki dla Górnika: Adam Kędzierski 53′, Patryk Szysz 55′

Górnik: Rojek – Budzyła, Kozak (75′ Szczerba), Ponurek (51′ Skrzypek), Warecki – Skupiński, Brzozowski – Kędzierski (69′ Buksa), Aftyka, Gołąb (60′ Jakubczak) – Szysz.

0 0 vote
Article Rating