Wisła Puławy – MKS Kluczbork 1:2 (Wypowiedzi pomeczowe)

Wisła Puławy – MKS Kluczbork 1:2 (Wypowiedzi pomeczowe)

Wisła Puławy w sobotnie popołudnie przegrała w kiepskim stylu z MKS-em Kluczbork (1:2). Na pomeczowej konferencji prasowej gorzkich słów swoim podopiecznym nie szczędził Bohdan Bławacki, trener wiślaków.

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Jan Furlepa (trener MKS-u Kluczbork): – Tę wygraną dedykuję Andrzejowi Frydeckiemu, który wczoraj odszedł… Jako zawodnik i trener bardzo korzystałem z jego rad. Sam mecz był bardzo emocjonujący i obfitował w sytuacje po obu stronach. Na własne życzenie sprawiliśmy sobie horror w końcówce. Sami mieliśmy trzy okazje, które powinny na tym poziomie zakończyć się strzałem na bramkę, nie mówiąc o golu. W końcówce szczęście do nas się uśmiechnęło, w przeszłości w takich okolicznościach często traciliśmy punkty. Liczę, że od teraz szczęście odwróci się i będzie po naszej stronie. Bardzo dziękuję za walkę mojej drużynie. Punkty dają nam nadzieje na utrzymanie się na tym poziomie, czego bardzo chcemy.

Bohdan Bławacki: – Dziś zobaczyłem inny zespół… Dobrze pracowaliśmy zimą, w sparingach wyglądaliśmy nieźle. Chyba zawiodła psychologia. Pierwsza połowa to katastrofa, dominacja po stronie rywala. U nas chaos, dezorganizacja i brak pomysłu. Obudziliśmy się przy stanie 0:2. Mimo to mogliśmy zakończyć to szczęśliwie, gdyby Dawid Pożak trafił do pustej bramki, dając remis po 2. Nie wykorzystaliśmy też rzutu karnego. MKS zdecydowanie zasłużył na wygraną, to dla nas przeciwnik niewdzięczny… Każdy oczekiwał dziś innego wyniku. Przed nami szczegółowa analiza. Przestroiliśmy zespół pod stoperów, ale i tak w tyłach wyglądało to chaotycznie. Zmiana Sylwestra Patejuka sprawiła, że w naszej grze pojawił się jakiś pomysł. Przykro mi. Chcę przeprosić kibiców, którzy długo czekali na mecz i na pewno nie spodziewali się takiego występu w naszym wykonaniu. Teraz musimy zejść na ziemię, przeprowadzić analizę i walczyć w następnych zawodach. Być może będą zmiany w składzie. Irakli Meschia podarował asystę przy golu rywalowi, potem fatalnie wykonywał stałe fragmenty gry, bo na dzień przed meczem robił to zdecydowanie lepiej. Wczoraj dośrodkowywał w punkt 9 na 10 piłek, dziś ani jednej, a mamy wysoki zespół. Przegraliśmy pierwszy mecz i ciężko mi o komentarz.

fot. Marcin Szeląg/Wisła Puławy