Wisła Puławy – Znicz Pruszków 1:1 (Wypowiedzi pomeczowe)

Wisła Puławy – Znicz Pruszków 1:1 (Wypowiedzi pomeczowe)

Ryszard Wieczorek od kilku tygodni na konferencjach prasowych narzeka na sferę mentalną swoich podopiecznych. Niestety nie inaczej było po… szóstym z rzędu remisie Wisły. Co do powiedzenia po meczu Wisła – Znicz mieli trenerzy obu drużyn?

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Dariusz Żuraw (trener Znicza Pruszków): – Spotkały się dwa zespoły, które spadły z I ligi i chciałyby coś osiągnąć niżej. Patrząc na dzisiejszy mecz, trzeba obiektywnie powiedzieć, że nie możemy na nic więcej liczyć. Musimy nadal pracować nad prostymi elementami. Mamy problemy w ataku, kłopoty z wykorzystywaniem okazji, popełniamy błędy w obronie. Gratulacje dla chłopaków, którzy dążyli do wyrównania i to się udało. Ten punkt może mieć znaczenie tylko wtedy, gdy poprzemy go trzema za tydzień.

Ryszard Wieczorek: – Moje konferencje prasowe od tygodni wyglądają tak samo. Od trzech spotkań sytuacja na boisku wygląda tak samo. Mamy mecz pod kontrolą i wydaje się, że powinno być tylko lepiej. Wpływ na to miała na pewno czerwona kartka Tomka Sedlewskiego. Tak doświadczony zawodnik dał pretekst do drugiej żółtej kartki faulem na środku boiska  Nie powinno to tak wyglądać. To wynika przede wszystkim z emocji. Pierwszą połowę graliśmy fatalnie, ze splątanymi nogami, jak sparaliżowani. Gol dał nam wiele dobrego. Mieliśmy dwie stuprocentowe sytuacje po rzutach rożnych. Można powiedzieć, że „puściło” nas. Ale gdy mamy wszystko pod kontrolą, jeden z zawodników zachowuje się nieodpowiedzialnie i w głowach wszystkich zaczyna pojawiać się strach, niepewność. To coś, co przeszkadza mi w prowadzeniu zespołu. Spotykałem na swej drodze różne szatnie. Od poniedziałku do piątku wyglądamy rewelacyjnie, nic tylko się cieszyć, że w weekend możemy się „sprzedać”. Tak się nie dzieje, co jest największą zmorą tej szatni. Brak nam liderów, Mateusza Pielacha czy Sylwestra Patejuka. Do gry nie jest też gotowy Irakli Meschia. Mimo wszystko, ci, którzy są – a mamy duży potencjał – pokazali swoje umiejętności po golu na 1:0. Wówczas zaczęli dobrze funkcjonować, nawet przy grze w osłabieniu. W futbolu decydują szczegóły. Nie może być tak, że zawodnik zachowuje się nieodpowiedzialnie i burzy naszą koncepcję. Liga jednak trwa. Jeśli 25-30 minut dobrej gry przełożymy na więcej czasu, to zaczniemy piąć się w górę. Nie mamy jednak czasu na gdybanie. Najważniejsza jest wiara w umiejętności. Często jest jednak tak, że jesteśmy ciałem, a nie duchem, na boisku. W dwóch ostatnich spotkaniach daliśmy przeciwnikowi szansę na punkt. To jednak przede wszystkim kwestia mentalna.