Wyniki drugiej rundy PP LZPN

Wyniki drugiej rundy PP LZPN

Dziś rozegrano pozostałe spotkania drugiej rundy Pucharu Polski Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. Patrząc na wyniki wysuwają się dwa podstawowe wnioski – w tych rozgrywkach nie brakuje bramek i niespodzianek!

Wyniki II rundy PP LZPN:

Wisla Annopol – Janowianka Janów Lubelski 5:3
Bramki: Damian Kwieciński, Dawid Szczuka x2, Mateusz Michalski, Jarosław Pawłowski – Robert Widz x2, Łukasz Piecyk

W spotkaniu drużyny z ligi okręgowej i czwartoligowca lepsi dość nieoczekiwanie okazali się ci pierwsi, którzy wygrali 5:3. Wisła zdołała strzelić w tym meczu o dwie bramki więcej i to ona awansuje do kolejnej rundy. Janowianka mimo wszystko prezentowała się lepiej i bardziej dojrzale. Starała się długo grać piłką i co rusz zagrażać bramce gospodarzy. Niestety, liczy się to co w siatce, a dziś więcej razy piłkę w bramce umieszczali gospodarze. – Goście grali bardzo dobrze, no ale my byliśmy skuteczniejsi i dlatego dzisiaj wygraliśmy. Trudno nie być zadowolonym skoro wygrywa się z zespołem z wyższej klasy rozgrywkowej – powiedział po meczu Piotr Chorab, trener Wisły.

Pojechaliśmy na ten mecz w mocno okrojonym składzie i nawet nie zakładaliśmy, że możemy coś tam ugrać. Najważniejsze że wszyscy są zdrowi – skomentował Marek Krzysztoń, szkoleniowiec gości.


Ruch Popkowice – Sokół Konopnica 7:2

Bramki: Rafał Banach x4, Robert Lemiecha x2, Damian Dudek – Wiktor Paluch (rzut karny), Jarosław Wójcik

Niespodzianka w Popkowicach! A-klasowy Ruch w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Tym razem gospodarze okazali się lepsi od występującego na co dzień w klasie okręgowej – Sokoła Konopnica.

Goście przystąpili do tego meczu w mocno okrojonym składzie. Sokół nie dysponował nawet jedenastką graczy i przyjechał do Popkowic… w dziewiątkę. – Moi zawodnicy na co dzień się uczą i studiują. Po prostu nie zebraliśmy składu na ten mecz, a nie chcieliśmy oddać go walkowerem. Ciężko jednak podsumować i rzetelnie ocenić naszą postawę. Gdy gra się w dziewiątkę różnica na boisku jest ogromna – skomentował opiekun Sokoła, Dominik Malesa.


Stal Poniatowa – Unia Wilkołaz 2:1

Bramki: Mateusz Siekierka, Rafał Kucharczyk – Piotr Wierzchowski

W Poniatowej lider klasy okręgowej podejmował dziesiąty zespół tych rozgrywek. Puchar rządzi się jednak swoimi prawami i tej różnicy nie było widać na boisku. Licznie zgromadzeni kibice obejrzeli wyrównane i ciekawe widowisko. Obie drużyny nie wystawiły jednak najmocniejszych składów: – Staraliśmy się wypróbować zapasowych zawodników, np. takich, którzy mieli kontuzję. Okazało się, że odstają oni od trzonu zespołu – powiedział kierownik klubu z Poniatowej, Mirosław Samolej. – Nie spodziewaliśmy się takiego oporu ze strony gości – obie strony miały swoje okazje i wynik mógł być wyższy. Przeciwnicy zaskoczyli nas taką pozytywną grą, chociaż mieli też trochę szczęścia – kończy Samolej.


Powiślak Końskowola – Ruch Ryki 3:0
Bramki:
Rafał Banaszek (rzut karny), Cristian Górski, Adam Aina

Krótko potrwała przygoda Ruchu Ryki z rozgrywkami Pucharu Polski. Podopieczni Pawła Wardy nie mieli szczęścia w losowaniu, trafiając na Powiślaka Końskowola, który trzy dni przed meczem PP rozgromił klub z Ryków w rozgrywkach ligowych aż 7:1. To oraz fakt, że gracze Roberta Makarewicza z racji regulaminu rozgrywek, grali to spotkanie na własnym boisku, stawiało ich w roli faworyta.

Już do przerwy drużyna spod Puław prowadziła 2:0 po bramkach Rafała Banaszka z rzutu karnego i Cristiana Górskiego i ich awans do dalszej fazy rozgrywek wydawał się niemal pewny. – Zarówno my jak i goście w tym meczu daliśmy szansę kilku graczom spoza pierwszej jedenastki – opowiada ,,Makar”. – To mogło mieć przełożenie na niższą jakość widowiska – dodaje.

Z kolei trener Warda żałuje dwóch szybko straconych bramek, które jego zdaniem ustawiły mecz.
Po zmianie stron bramkę dołożył Adam Aina, wobec czego wygrana Powiślaka była okazała. – Mieliśmy swoje sytuacje, pomimo aż siedmiu młodzieżowców w składzie. Mecz od momentu utraty drugiej bramki był dość wyrównany, minimalną przewagę miała Końskowola – twierdzi Paweł Warda. – Dla nas jednak najważniejsza jest liga, a ten mecz był swego rodzaju przetarciem dla młodych. Przetarciem, w którym ,,ciśnienia” na wynik nie było niemal żadnego – szuka plusów Warda.

Cieszymy się z obecności w kolejnej rundzie, dobrze odbytej jednostki treningowej oraz z faktu, że coraz rzadziej tracimy bramki – kończy szkoleniowiec Powiślaka.


KS Lublin – Lewart Lubartów 2:6
Bramki:
Jacek Ziarkowski, Radosław Szynkaruk – Patryk Kazimierski, Damian Kuzioła, Karol Bujak x2, Paweł Pęksa, Wojciech Bijan

Koniec pięknej przygody KS-u Lublin z Pucharem Polski. Po pokonaniu lubelskich Bronowic i Błękitu CycówPaweł Pranagal, Paweł Bugała, Mirosław Buda i spółka musieli uznać wyższość czołowego IV-ligowca z Lubartowa. Taki wynik nie powinien jednak nikogo dziwić. Lewart ma III-ligowe aspiracje, a rozgrywki pucharowe poważnie traktuje też trener tego zespołu, Grzegorz Białek. Przez większą część spotkania goście byli stroną dominującą, co udokumentowali sześcioma golami. – Potraktowaliśmy to jako mecz sparingowy. Wykorzystałem maksymalną liczbę zmian, czyli siedem. Rywal przewyższał nas wyszkoleniem technicznym, ale motoryki i wieku nie da się oszukać – powiedział po meczu opiekun Lewartu. Lublinianie przystąpili do tego meczu osłabieni brakiem Mariusza Sawy, który w tym czasie przebywał w Żółkiewce. Prowadzony przez niego zespół nie zdołał jednak sforsować muru Hetmana.


Polesie Kock – Czarni Dęblin 2:8

Bramki: Arkadiusz Adamczuk x2 – Mariusz Frączek x4, Błażej Siwek, Paweł Przybysz, Marcin Olender, Paweł Marczak

W II rundzie Pucharu Polski na szczeblu lubelskim, czwartoligowy zespół Czarnych Dęblin pewnie pokonał Polesie Kock 8:2. – W pierwszej połowie mecz był dość wyrównany, do przerwy przegrywaliśmy tylko 0:2. W przerwie dokonaliśmy kilku zmian, aby oszczędzić zawodników – powiedział nam kierownik Polesia, Leon Filipek. Druga połowa przebiegła zdecydowanie pod dyktando zespołu z Dęblina. Trzeba jednak przyznać, że gospodarze potraktowali ten mecz czysto szkoleniowo i nie wystąpili w najmocniejszym składzie. Na boisku zobaczyliśmy m.in. prezesa zespołu Pawła Sobolewskiego, czy wracającego po trzyletniej kontuzji Jacka Skwarę. – Przez cały mecz przewaga należała raczej do naszego zespołu – podsumował to spotkanie opiekun gości, Michał Walendziak.


Perła Borzechów – Opolanin Opole Lubelskie 5:2

Bramki: Rafał Jęczeń x2, Sebastian Paszkowski x2, Radosław Poleszak – Kamil Wójtowicz, Patryk Grzywa

Patrząc na nazwy faworyt mógł być tylko jeden. Co prawda przedstawiciel lubelskiej okręgówki grał na własnym boisku, ale Opolanin to w końcu drużyna notowana o klasę wyżej. Do przerwy gospodarze zagrali cofnięci na własną połowę i czekali na kontrataki. Goście próbowali ataku pozycyjnego: – Wychodziło nam to tylko do pewnego momentu, bardzo ciasno było na tym boisku i ciężko coś skonstruować w ten sposób – przyznał trener, Michał Kuś. Po przerwie przyjezdni dokonali kilku zmian, jednak nie potrafili wykorzystać stuprocentowych sytuacji, jakie sobie stworzyli. Sporo błędów popełniała także ich obrona. Okazało się więc, że do zwycięstwa potrzebne są przede wszystkim chęci: – Puchary na szczęście mamy już z głowy i to dla nas spora ulga. Mamy małą kadrę – chcemy skupić się na utrzymaniu w IV lidze, więc potraktowaliśmy ten mecz jak trening – powiedział trener Opolanina.


KS Dąbrowica – Górnik II Łęczna 3:2

Bramki: Łukasz Mietlicki, Mariusz Mazurek, Grzegorz Fularski – Patryk Orysz, Kamil Dubicki

Jedną z większych niespodzianek jest odpadnięcie jednego z lepszych zespołów IV ligi. Rezerwy Górnika Łęczna przegrały w Dąbrowicy z tamtejszym KS-em 2:3 i żegna się z Pucharem Polski. Gospodarze grali dosyć brutalnie, nie oszczędzali piłkarzy gości i lepiej odnajdowali się na własnej, nie najlepiej przygotowanej murawie. – Nie jestem zadowolony z takiego rezultatu bo Puchar był dla mnie ważny. Z informacji, które uzyskałem od trenera, który dziś mnie zastępował wynika, że rezultat tej rywalizacji jest sprawą drugorzędną, ważniejsze jest to, że wszyscy wracamy cali i zdrowi. Myślę że gdybyśmy grali z innym rywalem i na innym boisku to awansowalibyśmy dalej – powiedział po meczu Maciej Grzywa, trener łęcznian.

0 0 vote
Article Rating