Wysoki, ale sprawiedliwy remis Huczwy ze Spartą

Wysoki, ale sprawiedliwy remis Huczwy ze Spartą

Sześć bramek w 3. kolejce rozgrywek IV ligi lubelskiej obejrzeli kibice na stadionie w Tyszowcach, gdzie miejscowa Huczwa podejmowała Spartę Rejowiec Fabryczny. Mecz miał swoje zwroty akcji, lecz ostatecznie zakończył się podziałem punktów. Konto gospodarzy zasiliły bramka Pawła Wiciejowskiego oraz dwie Damiana Ziółkowskiego. Po drugiej stronie dublet ustrzelił Andrzej Głowacki, a ostatnią bramkę w spotkaniu zdobył Przemysław Jasiński.

Krzysztof Rysak:

Bardzo żałujemy sytuacji z 77. minuty, gdzie mogliśmy wcześniej przerwać akcję drużyny przeciwnej. Niestety zagraliśmy zbyt asekuracyjnie w obronie. Indywidualna akcja Przemysława Jasińskiego zakończyła się ustaleniem wyniku na 3:3. Myślę, że nie krzywdzi on żadnej ze stron. Były momenty, kiedy przewagę posiadała Sparta Rejowiec Fabryczny, a także fragmenty bardzo dobrej naszej gry w ofensywie. Z przodu graliśmy poprawnie, czego nie można powiedzieć o naszej postawie w defensywie. Popełniliśmy sporo błędów indywidualnych oraz tych w asekuracji, które spowodowały to, że traciliśmy bramki. Pierwsza z nich padła w kuriozalny sposób po niedokładnym wprowadzeniu piłki do gry przez bramkarza. Trzeba powiedzieć, że zespół bardzo dobrze zareagował. Za moment doprowadziliśmy do remisu, gdy Oliwer Maziarka dokładnie zagrał futbolówkę do Pawła Wiciejowskiego, który przelobował golkipera gości. Do przerwy oba kluby trafiły jeszcze po razie i schodziliśmy do przerwy przy stanie 2:2. W ofensywie zrobiliśmy spory progres, ale czeka nas dużo pracy, by poprawić naszą grę obronną. Zespół wciąż nie jest przygotowany motorycznie do rozgrywek IV ligi i wiele musimy nadrabiać. Około dwudziestu minut przed końcem wyglądaliśmy nieco słabiej. Jednak w każdym spotkaniu mam do dyspozycji sporą liczbę zawodników i daję im szansę. Wierzę w to, że ta drużyna będzie nabierała kolorytu i będzie taką, która wychodząc na boisko, będzie tworzyła monolit. Chciałbym dodać, że w tym meczu w pierwszym składzie wyszło sześciu młodzieżowców, a ogólnie wystąpiło dziewięciu. W przyszłej kolejce czeka nas trudne zadanie w starciu z kolejnym beniaminkiem Huraganem Międzyrzec Podlaski. Wyniki na pewno są ważne, ale w tym wypadku nie najważniejsze. Najistotniejsze jest to, aby ci młodzi zawodnicy wchodzili na coraz wyższy poziom, lecz potrzebują czasu, by pokazać, że potrafią grać w piłkę na tym poziomie.


Bartosz Bodys:

Najprościej nazwałbym to katastrofą. Nie takie mieliśmy założenia na ten mecz i co innego mówiliśmy sobie przed spotkaniem. Mimo że do przerwy schodziliśmy do szatni przy wyniku 2:2, to w dalszym ciągu to nie było to, czego oczekiwałem od drużyny. Tak na dobrą sprawę nie wiem, z czego to wynikało. Uczulałem chłopaków, żeby w ogóle nie kierowali się wynikiem Huczwy Tyszowce z Włodawy (przegrana 3:8 – przyp. red.), ponieważ czekał nas zupełnie inny mecz. Mieliśmy na niego swój plan. Wydawałoby się, że wszystko układało się po naszej myśli do momentu strzelenia bramki na 1:0. Po niej stała się dziwna rzecz, bo kompletnie stanęliśmy. Za mało było przetrzymania piłki w środkowej strefie boiska, czy przegrania jej z jednej strony na drugą, czyli takich podstawowych rzeczy. Później dość niefortunnie straciliśmy bramkę, której mogliśmy zapobiec przynajmniej trzy razy zanim padła. To nieco nami wstrząsnęło, dzięki czemu potrafiliśmy ponownie wyjść na prowadzenie, grając prostymi środkami. Nie chciałbym się tłumaczyć, bo to dla obu drużyn było niekorzystne, ale trawa na boisku była dosyć wysoka. Wydaje mi się, że na tym poziomie nie powinny dziać się takie rzeczy. Kolejna nasza bolączka to druga połowa. Wyszliśmy z szatni i od razu dostaliśmy bramkę. Nawet nie pamiętam, czy dotknęliśmy piłkę. Mieliśmy nawet rzut karny, ale nie udało nam się go wykorzystać. Ostatecznie doprowadziliśmy do remisu, mając jeszcze szanse, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Z przebiegu meczu myślę, że wynik jest sprawiedliwy. W tej potyczce zwycięstwo nam się po prostu nie należało.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Huczwa Tyszowce zagra na wyjeździe z Huraganem Międzyrzec Podlaski (28 sierpnia, 17:00). Natomiast Sparta Rejowiec Fabryczny podejmie Lewart Lubartów (28 sierpnia, 17:30).

Huczwa Tyszowce − Sparta Rejowiec Fabryczny 3:3 (2:2)
Bramki: Paweł Wiciejowski 20′, Damian Ziółkowski 42′, 48′ − Andrzej Głowacki 5′, 36′, Przemysław Jasiński 77′

Huczwa: Guz − Anioł, Okalski, Sara, Ziółkowski – Wiciejowski (85′ Gałan), Miedźwiedź (80′ Dec), Dworak (39′ Gilarski), Maziarka (46′ Posłuszny), Onkiewicz – Mruk (82′ Czachor).

Sparta: Podlipny − Oleksiejuk, Rutkowski, Paździor, Wójcik – Wołos (65′ Bielak), Kasperek, Barabasz (85′ Kiejda), Martyn (46′ Jasiński), Adamiec – Głowacki (65′ Osoba).

Żółte kartki: Łukasz Mruk, Adam Onkiewicz, Stanisław Anioł, Patryk Miedźwiedź − Dawid Oleksiejuk, Jacek Wójcik
Niewykorzystany rzut karny: Mateusz Wołos 54′ (obrona bramkarza)
Sędziował: 
Kamil Szczołko (Lublin).

fot. Tomasz Tomczewski (archiwum)