Zdaniem trenerów III ligi: Sezon w obliczu zagrożenia koronawirusem

Zdaniem trenerów III ligi: Sezon w obliczu zagrożenia koronawirusem

W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa Polski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję o zawieszeniu rozgrywek krajowych do 29 marca. Sztaby szkoleniowe III-ligowych zespołów z Lubelszczyzny zadecydowały o indywidualnych treningach zawodników. Właśnie o tę kwestię, a także opinię dotyczącą sytuacji, w jakiej znalazły się kluby, zapytaliśmy trenerów drużyn występujących na poziomie III ligi. Zapraszamy do lektury!

Łukasz Mierzejewski (Avia Świdnik):

Decyzja, jaka została podjęta jest słuszna i to nie podlega dyskusji. Jeśli chodzi o moich zawodników, to wszyscy dostali rozpiskę indywidualnych treningów, żeby podtrzymać to, co wypracowaliśmy do tej pory. W ciągu 10 najbliższych dni na pewno nie spotkamy się wspólnie na ćwiczeniach i jakoś musimy sobie z tymi realiami poradzić. To, jak będzie dalej wyglądała nasza praca, uzależnione jest od zdarzeń w kraju. Mam nadzieję, że wkrótce zostaną wznowione rozgrywki, ale nie to jest teraz najważniejsze. Myślę, że związki piłkarskie znajdą rozwiązanie sytuacji, w której wszyscy znaleźliśmy się, choć podkreślę, że teraz bardziej liczy się to, żeby opanować epidemię. 


Jan Konojacki (Chełmianka Chełm):

Jestem jak najbardziej za przerwą w rozgrywkach. Musimy zadbać o zdrowie nas wszystkich, także to nie podlega dyskusji. Ciekawi mnie jednak jakie będzie rozwiązanie tej sytuacji. Na chwilę obecną rozgrywki są zawieszone do 29 marca. My jako klub jesteśmy w trudnym położeniu. Nie mamy możliwości treningu, a w grę wchodzą tylko zajęcia indywidualne. Jest to dla nas coś nowego i niekomfortowego. Chciałbym, żeby zapadły decyzje dotyczące tego, co stanie się za dwa tygodnie. Nasi zawodnicy trenują indywidualnie, według rozpisanego planu. Organizujemy również konferencje multimedialne. Co do przyszłości, wszystko zależy od tego, jak liga zostanie dograna i jakie decyzje podejmie związek. Dochodzą słuchy, że sezon nie zostanie dokończony, więc dotychczasowe wyniki zostaną utrzymane, a my jesteśmy w grupie, której nie bardzo to leży. Chcielibyśmy zagrać pozostałe mecze, bo naszym celem jest utrzymanie się na poziomie III ligi. 


Marcin Płuska (Hetman Zamość):

Sytuacja na świecie i w Europie jest taka, że rozgrywki ligowe trzeba było przerwać. Zgadzam się z osobami, które podjęły decyzję dotyczącą tymczasowego zawieszenia rozgrywek. Nasi zawodnicy dostali na najbliższy tydzień rozpiski indywidualne sporządzone według badań, które były przeprowadzane przed rozpoczęciem okresu startowego. Mają oni do zrealizowania kilka treningów dwufazowych i kilka jednofazowych. Tak to będzie wyglądało do końca obecnego tygodnia. Zakładam, że w trakcie tej przerwy większość piłkarzy pracuje indywidualnie i będzie potrzebny czas na to, aby powróciły pewne automatyzmy dotyczące boiskowych zachowań.


Tomasz Jasik (II trener Motoru Lublin):

Wstrzymanie rozgrywek to słuszna i racjonalna decyzja. Każdy tego oczekiwał i innej decyzji nie spodziewaliśmy się. Ostatni trening odbyliśmy w piątek. W niedzielę wysłaliśmy zawodnikom rozpiski treningów indywidualnych na najbliższy tydzień, które realizują od poniedziałku. Każdy dostał nadajnik i został poinstruowany, jak ma nam wysłać trening codziennie do godziny 12:00. Następnie my je analizujemy i patrzymy czy praca została wykonana odpowiednio. Nasi piłkarze dostali obciążenia, takie, jakie byśmy robili podczas mikrocyklu startowego. Staramy się, aby przynajmniej ze strony fizycznej, zrobili to, co byłoby normalnie wykonane. Niestety nie ma możliwości treningów z piłką. Nawet nie bardzo jest gdzie pójść na boisko, może jedynie w mniejszych miejscowościach jest możliwość potrenowania, na tzw. dzikich placach. My jednak realizujemy same jednostki biegowo-siłowe. Myślę, że rozpiska na kolejny tydzień będzie wyglądała podobnie. Na pewno cała sytuacja wybiła z rytmu wszystkie drużyny. Dosyć długo czekaliśmy na rozpoczęcie rozgrywek i ledwo one wystartowały, a już są zawieszone. Jeśli uda się je wznowić, to na pewno będzie to miało wpływ na częstotliwość rozgrywania meczów, bo jeśli nie odbywają się one teraz, to trzeba będzie grać w środku tygodnia. Jeżeli sezon ruszy, to będzie bardzo intensywny. Na razie trudno jest prorokować, ponieważ nie wiadomo co się wydarzy. Zbyt dużo jest znaków zapytania, żeby zgadywać.


Artur Bożyk (Orlęta Radzyń Podlaski):

W sprawie epidemii podejmowane są odpowiedzialne decyzje i na taką samą zdecydowaliśmy się my, a mianowicie, wstrzymaliśmy się od wspólnych treningów. Spotkałem się z prezesem, któremu zakomunikowałem moje postanowienia. Moi zawodnicy realizują zajęcia indywidualne w mikrocyklu tygodniowym. Na tę chwilę skoncentrowaliśmy się na dwóch tygodniach, czyli na takim okresie, na jakie zostało nałożone zawieszenie. Na to, co wydarzy się potem, będziemy odpowiednio reagowali. Myślę, że ta przerwa niewątpliwie wpłynie w pewien sposób na zmagania ligowe. Jest to czynnik mocno je zakłócający, ale każdy będzie musiał sobie z tym poradzić na swój sposób.


Adrian Jesionek (II trener Podlasia Biała Podlaska):

Moim zdaniem decyzja o przerwaniu rozgrywek w obecnej sytuacji jest jedyną słuszną decyzją. Doszło do momentu, w którym sport zszedł na drugie miejsce. Zdrowie i życie jest najważniejsze, więc nie wyobrażałem sobie innej sytuacji niż wstrzymanie ligi. Jeśli chodzi o nasz zespół, to nie trenowaliśmy od czwartku. Na razie zawodnicy mają wolne i we wtorek będziemy podejmowali decyzje, jak funkcjonować w tym trudnym momencie do czasu dalszych rozstrzygnięć. Kalendarz jest napięty i jeśli przerwa miałaby potrwać krótko, to jest szansa, aby wznowić rozgrywki, ale raczej nie zapowiada się na to. Jeżeli zmagania ruszą, to po takiej przerwie drużynom na pewno będzie trudno funkcjonować na takim poziomie, na jakim funkcjonowałyby przy normalnym reżimie treningowym. Sytuacja jest na tyle dynamiczna, że trudno cokolwiek prorokować. Będziemy starali się dostosować do warunków, jakie będą i wyciągnąć z tego jak najwięcej.


Konrad Szmyrgała (II trener Stali Kraśnik):

Według mnie zawieszenie rozgrywek jest właściwym wyborem. Wiadomo, co dzieje się na świecie. Czołowe ligi są obecnie zawieszone, więc nie ma tu nad czym dyskutować. Czekamy na rozwój sytuacji i decyzję Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zawodnicy w miarę możliwości starają się trenować indywidualnie. Wszystkie zespoły, które przygotowywały się do rozgrywek, stracą na tym okresie przerwy. Z pewnością forma ucieknie i trudno będzie wrócić do takiej gry, jaka miała miejsce nawet przy 1. kolejce rundy rewanżowej. Aby wejść na odpowiedni poziom, potrzeba będzie dwóch-trzech tygodni, które pozwolą wrócić do dobrej sportowej dyspozycji.


Marcin Popławski (II trener Wisły Puławy):

Decyzja o przerwaniu rozgrywek jest jedyną słuszną opcją. Można byłoby grać przy pustych stadionach, lecz nie o to chodzi. W swojej piłkarskiej przygodzie zdarzyło mi się zagrać dwa-trzy mecze przy zamkniętych trybunach i to mija się z celem. To tak jakby w teatrze był spektakl, na którym nie ma widzów. Wynik wynikiem, dopisuje się punkty, jednak wszystko robi się dla kibiców, bo to oni oglądają i oceniają spotkanie. Jesteśmy w miarę przygotowani na tę przerwę, ponieważ dysponujemy różnymi formami monitoringu naszych zawodników. Posiadamy zegarki Polar+, dzięki czemu mamy możliwość monitorowania postępów piłkarzy w bazie Polar Flow oraz system GPEXE, która umożliwia sprawdzanie, co gracze zrobili w czasie wolnym od zajęć w klubie. Chłopcy dostali rozpiski zawierające treningi motoryczne, siłowe i siły funkcjonalnej. To wszystko zostanie zrzucone do mnie i będę patrzył czy dany zawodnik wykonał poszczególne jednostki treningowe. Chcemy, żeby rozgrywki ruszyły jak najszybciej i podejrzewam, że gdy wszystko ustabilizuje się, to wrócimy do gry. Sezon może potrwać dłużej, a mecze mogą być bardziej skonsolidowane. W gruncie rzeczy chodzi o to, żeby koronawirus przestał nas zarażać, to jest najważniejsza kwestia. Myślę, że kluby dojdą do konsensusu i każde rozwiązanie dotyczące wznowienia rozgrywek będzie dobre. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby zweryfikować rozgrywki po pierwszej rundzie. To dla mnie kuriozum i nie zgodzę się z tym, ponieważ wszyscy przygotowywali się i zbroili, płacąc mniejsze lub większe pieniądze. Jedni bardziej zaryzykowali, drudzy mniej, żeby zdobyć promocję do wyższej ligi. To dla mnie bezsensowne wyjście z sytuacji, niezgodne z duchem sportu. Niektórzy mocno postawili się w okienku transferowym, chcąc awansować lub utrzymać się w III lidze i byłoby to nie fair w stosunku do drużyn, które o coś walczą i mam tu też na myśli Wisłę Puławy. W najbliższym okresie nieoceniona będzie rola sztabów trenerskich dotycząca tego, jak zespoły przejdą ten okres. Nie bardzo możemy grać w piłkę, ale przede wszystkim chodzi o kwestie motoryczne, aby drużyna była cały czas “pod prądem”. Monitorowanie to jedna sprawa, jeddnak ważne są też charaktery zawodników i samodyscyplina. Jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że wirus minie i dokończymy sezon. Jeśli nie, to nasza centrala będzie miała twardy orzech do zgryzienia. 

 

Artykuł powstał we współpracy Mikołaja Długosza, Przemysława Flisa i Mateusza Łagożnego