Zostań w domu i zapytaj trenera: Jacek Magnuszewski (Odpowiedzi)

Zostań w domu i zapytaj trenera: Jacek Magnuszewski (Odpowiedzi)

Ostatnim przypytywanym w naszej serii Q&A jest były szkoleniowiec Radomiaka Radom, Motoru Lublin i Wisły Puławy Jacek Magnuszewski. 48-latek odpowiedział na pytania czytelników dotyczące m.in. najlepszego technika, z jakim miał okazję pracować, największych talentów w naszym regionie i tego kiedy powróci na ławkę trenerską. Zapraszamy do lektury!

Czy miał Pan oferty z innych klubów po odejściu z Wisły Puławy, a jeśli tak, to z jakich?

Po rozstaniu z Wisłą Puławy miałem oferty pracy z różnych klubów. Dostałem kilka propozycji z IV ligi mazowieckiej. Dodatkowo jak wiadomo z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski oraz dwie oferty z innych ekip III-ligowych.

Jak Pana zdaniem zakończą się obecne rozgrywki i czy rozegranie wszystkich kolejek będzie możliwe?

Wydaje mi się, że będzie to trudne do przeprowadzenia. Cała sytuacja związana z koronawirusem rozwija się i jest coraz więcej osób zakażonych. Wiadomo, że aktualnie wszystko jest zawieszone i moim zdaniem ciężko będzie rozegrać wszystkie kolejki do czerwca.

Który z zawodników, których Pan trenował, dysponował najlepszą techniką użytkową?

W trakcie mojej pracy jako trener na pewno przewinęło się wielu piłkarzy dobrych technicznie. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że graczem o najlepszej technice użytkowej był Leandro Rossi Pereira, Brazylijczyk, który do tej pory występuje w Radomiaku Radom. Ten zawodnik robi sporą różnicę niezależnie od tego, w której lidze gra.

Gdyby ligę udało się dograć normalnym trybem, to czy Pana zdaniem Wisła Puławy będzie w stanie włączyć się do walki o awans?

Uważam, że Wisła Puławy to silna drużyna. Przed startem rundy wiosennej do zespołu wrócili wszyscy kontuzjowani zawodnicy. Wydaje mi się, że przy takim potencjale, ta ekipa byłaby w stanie włączyć się do walki o awans.

Jakie ma Pan inne pasje oprócz futbolu?

Wydaje mi się, że w kontekście pasji mógłbym powiedzieć o oprogramowaniu komputerowym i pisaniu aplikacji, które szczególnie pomagają w pracy trenera. Mam tu na myśli m.in. programy do obserwacji zawodnika. Myślę, że jest to moja mocna strona. Lubię się tym bawić, lubię pracować przy komputerze i często z tego korzystam.

Jak z perspektywy czasu ocenia Pan czas spędzony w Puławach jako trener?

Wiadomo, że moja praca w Wiśle zakończyła się odejściem z zespołu, więc nie można jej oceniać jakoś bardzo dobrze. Wiele rzeczy złożyło się na to, że musiałem opuścić klub. Główną przyczyną było to, że mieliśmy w drużynie sporo kontuzji, przez co nie osiągnęliśmy wyniku sportowego takiego jaki był oczekiwany i takiego który pokrywałby się również z moimi oczekiwaniami. Stąd decyzja o tym, żeby opuścić tę ekipę. Czasami trzeba spojrzeć na dobro zespołu i klubu oraz podejmować racjonalne decyzje. Uważam, że rozwinąłem się jako trener i myślę, że zawodnicy też poczynili postęp. Ten zespół, szczególnie u siebie grał ciekawie. Staraliśmy się być stroną dominującą, natomiast tak jak już wspomniałem, kontuzje przeszkodziły nam w utrzymaniu wysokiego poziomu sportowego, wedle którego chcieliśmy narzucać swój styl gry innym drużynom. III liga jest taka, że nie każdy chce w niej grać w piłkę. Niektóre ekipy cofały się bardzo głęboko i bazowały na kontrataku. Być może jest to łatwiejszy sposób na zdobywanie punktów, ale wychodzę z założenia, że drużyny prowadzone przeze mnie starają się grać w piłkę. Niestety wynik sportowy osiągnięty z Wisłą nie zadowalał nikogo ani mnie ani kibiców ani z pewnością działaczy i stąd decyzja o rozstaniu.

Co Pana zdaniem było przyczyną słabszej formy zawodników Wisły w rundzie jesiennej obecnego sezonu?

Wydaje mi się, że nie można mówić o dyspozycji poszczególnych zawodników, bo wyniki wykonywanych badań świadczyły o tym, że piłkarze byli w dobrej formie sportowej. Natomiast w wyjściowej jedenastce panowała spora rotacja. Gracze wypadali z kontuzjami, w ich miejsce wchodzili następni, za chwilę kolejny zawodnik nie był do naszej dyspozycji, przez co nie mogliśmy ustabilizować formy wyjściowego składu na odpowiednim poziomie. Ponadto nie wszyscy piłkarze byli w stanie realizować zadania związane z funkcjonującym u nas modelem gry i dlatego ta forma była dosyć chimeryczna. Rozegraliśmy dobre mecze, ale przydarzały nam się też słabsze spotkania, stąd niestety osiągnięty przez nas wynik sportowy nie był najlepszy.

Jak Pan ocenia ruchy transferowe przeprowadzone przez Wisłę w trakcie zimowego okienka?

Nie mnie to oceniać, ponieważ ja nie przeprowadzałem tych transferów. Jeśli chodzi o ocenę tych ruchów, to tak naprawdę można to zrobić dopiero po rozegraniu pewnej liczby meczów przez Wisłę. Zawodnicy, którzy przyszli tak naprawdę nie mieli okazji do pokazania się, jednak to z pewnością gracze o uznanych nazwiskach. Z Dariuszem Brągielem miałem okazję współpracować w Radomiaku Radom, więc zdaję sobie sprawę z tego, że to piłkarz o dużym potencjale motorycznym, który pomoże drużynie. Pozostałych sprowadzonych zawodników również znam i sądzę, że zapewnią oni drużynie z Puław jeszcze wyższy poziom sportowy. Jednak na razie nie ma podstaw, aby ich oceniać, ponieważ został rozegrany dopiero jeden mecz o stawkę.

Których młodych zawodników z drużyn z Lubelszczyzny widzi Pan w przyszłości w wyższych ligach lub nawet w kadrze narodowej?

Trudno wyrokować, ponieważ wiadomo, że młodzi zawodnicy błyskawicznie się zmieniają. Czasem wyskakują, szybko stając się postaciami, które zostają zauważone. Są też przypadki piłkarzy, którzy bardzo powoli się rozwijają, a później wchodzą na wysoki poziom. Tutaj można podać przykład Jarosława Niezgody, który nigdy nie był powoływany do reprezentacji województwa, a zrobił bardzo dobrą karierę sportową. Najpierw przeszedł do Legii Warszawa, a aktualnie gra w amerykańskiej MLS (w zespole Portland Timbers – przyp. red.). Kluby dają szansę rozwoju młodym piłkarzom, ale trudno mi jednoznacznie powiedzieć, którzy gracze mogą zrobić dużą karierę. Jest pewna grupa zawodników, którzy zmieniają się i bardzo o siebie dbają. Są profesjonalistami, rozwijając się przy tym. Jednak nie chciałbym tu wymieniać konkretnych nazwisk.

Kiedy ponownie zobaczymy Pana na ławce trenerskiej?

(śmiech) Trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi. Wiadomo, że trener pracuje tam, gdzie go chcą. Aktualnie liga nie gra i do czerwca na pewno nie będzie żadnych zmian na stanowiskach trenerskich. Obecnie mam trochę czasu na to, żeby rozwijać się jako szkoleniowiec i pracować nad sobą oraz swoim warsztatem pracy. Zobaczymy, kiedy pojawię się na ławce trenerskiej. Liczę, że nastąpi to bardzo szybko.

fot. Wisła Puławy (archiwum)