Azoty Puławy – Wacker Thun 31:29 (Wypowiedzi pomeczowe)

Azoty Puławy – Wacker Thun 31:29 (Wypowiedzi pomeczowe)

Azoty Puławy bardzo udanie otworzyły rywalizację w Pucharze EHF! Szczypiorniści Daniela Waszkiewicza ograli szwajcarski Wacker Thun 31:29 i zostali liderem grupy D. Jak przebieg spotkania skomentowali przedstawiciele obu klubów?

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Martin Rubin (trener Wacker Thun): – Bardzo dziękujemy za udane przyjęcie w Lublinie i w Puławach. Hotel i wszystkie warunki były fantastyczne, za co dziękujemy. Grało nam się ciężko, mieliśmy może zbyt duży respekt do Marko Panicia, Bartosza Jureckiego i Walentego Koszowego, to dwumetrowe i stukilowe chłopy. Te nazwiska znamy doskonale. Po przerwie otrząsnęliśmy się i szło nam lepiej. Myślę, że mimo porażki, nabraliśmy więcej wiary w siebie, zagraliśmy dobrze. Po dzisiejszym spotkaniu uważam, że mamy szansę na wyjście z grupy. Azoty to świetna drużyna z doskonałymi zawodnikami. Gratuluję przeciwnikom, zagrali fantastycznie.

Roman Caspar (kapitan Wacker Thun): – Zgadzam się z trenerem, serdecznie gratuluję przeciwnikom. Popełniliśmy o kilka błędów za dużo, w rewanżu i w następnych spotkaniach powalczymy o kolejne punkty.

Daniel Waszkiewicz (trener Azotów Puławy): – Dziękujemy przeciwnikom. Rzeczywiście mogliśmy oglądać ciekawe spotkanie. Potwierdziło się, że Wacker to dobry i waleczny zespół. Gratuluję im postawy. Dziś musieliśmy wyciągnąć wszystkie możliwości, by wygrać. Wiemy, że w Szwajcarii o udany rewanż będzie bardzo ciężko. Cieszymy się z dwóch punktów. Martin Rubin powiedział, że nas ten triumf podbudował, tak rzeczywiście jest. Zobaczyliśmy, że będziemy w stanie powalczyć o wyjście z grupy. Kolejne spotkania będą zdecydowanie cięższe.

Wojciech Gumiński (skrzydłowy Azotów Puławy): – Bardzo dziękuję przeciwnikom za stworzenie świetnych zawodów. Drużyna ze Szwajcarii jest bardzo twarda, grała twardo w obronie i mocno nam się postawiła. Nieco większe doświadczenie zdecydowało, że wygraliśmy dwoma bramkami. Wacker to rywal, który u siebie nie tylko nam napsuje krwi. Jeśli chodzi o nas, cieszy pierwszy triumf w grupie. Nieważny styl, najważniejsze są punkty.

fot. Robert Romaniuk