Bogusław Trojan: Dzięki miastu mamy stabilną sytuację finansową (Wywiad)

Bogusław Trojan: Dzięki miastu mamy stabilną sytuację finansową (Wywiad)

Rozgrywki PGNiG Superligi kobiet zostały zakończone po 20 kolejkach. Po raz trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski zdobyły piłkarki ręczne MKS-u Perła Lublin. Z prezesem lubelskiej drużyny Bogusławem Trojanem porozmawialiśmy m.in. o obecnej sytuacji finansowej klubu, rywalizacji w europejskich pucharach, a także o wyzwaniach, jakie czekają zespół z Koziego Grodu w przyszłym sezonie. Zapraszamy do lektury!

Hubert Kręglicki – LUBSPORT.PL: To pierwszy sezon dla Pana jako prezesa klubu i od razu zdobyliście mistrzostwo. Okoliczności chyba jednak nie pozwalają w pełni świętować.

Bogusław Trojan: Na pewno byłoby lepiej, gdybyśmy mogli świętować mistrzostwo po zwycięstwie w pełnym sezonie. Rozegraliśmy niespełna trzy rundy, ponieważ zabrakło jednego spotkania do zakończenia trzeciej rundy. Jednak sytuacja w kraju zmusiła władze ligi do zakończenia rozgrywek i stąd takie, a nie inne okoliczności zdobycia 22. tytułu mistrzowskiego. Natomiast jest to sukces, który zawodniczki wywalczyły na parkiecie. Trzeba pamiętać, że w momencie zakończenia sezonu byliśmy samodzielnym liderem z przewagą czterech punktów nad drugą drużyną. Cieszymy się z tego tytułu, ale na pewno nie jest to pełna radość, ponieważ wolelibyśmy świętować ten sukces razem z kibicami po ostatnim meczu.

Jak Pan ocenia przedwczesne zakończenie sezonu? Czy według Pana była możliwość dokończenia rozgrywek?

Moim zdaniem nie było szans na wznowienie rozgrywek. Znajdujemy się w zbyt poważnej sytuacji. Sądzę, że coś takiego jeszcze nie zdarzyło się w historii piłki ręcznej i dlatego sezon musiał zostać zakończony na tym etapie. Oczywiście nikt się z tego nie cieszy, ale w obliczu wielkiej tragedii decyzja o zakończeniu ligowych zmagań wydaje się być jedyną słuszną.

To 22. mistrzostwo w historii klubu, a także trzecie z rzędu. Czy to oznacza, że udało Wam się zdominować rozgrywki ligowe?

Staram unikać się tego rodzaju sformułowań. W tym momencie nie ma absolutnych wątpliwości, że lubelska drużyna to bardzo silny gracz na rynku piłki ręcznej. Jednak w sporcie trzeba mieć pokorę. To, że na przestrzeni 20 rozegranych spotkań okazaliśmy się najlepsi, zdobyliśmy najwięcej bramek, najlepiej broniliśmy i zakończyliśmy ligę z czteropunktową przewagą nad Zagłębiem Lubin, pokazało, że opłaca się dobrze grać na dystansie wszystkich meczów. Natomiast wystrzegałbym się słowa dominacja, ponieważ zawsze może przyjść gorszy moment. W tym sezonie mieliśmy bardzo trudny okres, w którym przetrzebiły nas kontuzje. W styczniu rozegraliśmy 12 spotkań zarówno w lidze, jak i w europejskich pucharach, grając co trzy dni i czasem mając do dyspozycji tylko dziewięć zawodniczek z pola.

W lidze to był udany sezon dla lubelskiego zespołu. Jednak w europejskich pucharach udało Wam się zdobyć zaledwie jeden punkt w 12 meczach. Czego zabrakło, aby osiągnąć lepsze wyniki w tych rozgrywkach?

Po pierwsze zabrakło szczęścia. Szczęścia w tym znaczeniu, że mieliśmy w drużynie bardzo dużo kontuzji, a przez to graliśmy w niemiłosiernie okrojonym składzie. Chylę czoła przed zawodniczkami, że wytrzymały fizycznie ten najtrudniejszy okres. Uważam, że zdrowie było aspektem, którego najbardziej nam zabrakło. Trudno być zadowolonym z takiego sezonu, ponieważ nie udało się zrealizować naszych zamierzeń w europejskich pucharach. Aczkolwiek trzeba wyraźnie zaznaczyć, że mieliśmy w tych rozgrywkach naprawdę dobre spotkania. Gdybyśmy grali w pełnym składzie, to nie wykluczałbym możliwości dalszego awansu, szczególnie w Pucharze EHF, w którym toczyliśmy równorzędną rywalizację.

Wiadomo, że do francuskiego Besancon odchodzi Aneta Łabuda. Z kolei Kingę Achruk czeka przerwa związaną z ciążą. Czy są już plany dotyczące tego, jak zastąpić w przyszłym sezonie te ważne zawodniczki?

Obecna sytuacja jest bardzo skomplikowana. Z uwagi na to, co dzieje się na świecie wiele rzeczy zamarło. To dla nas niełatwy czas, ale próbujemy odnaleźć się w tych okolicznościach, jak najlepiej możemy. Robimy wszystko, żeby zmiany kadrowe, które są naturalne, nie oznaczały pogorszenia jakości naszego zespołu. Staramy się uzupełnić ten skład w najlepszy możliwy sposób.

W wielu klubach niezależnie od dyscypliny sportu rozważane są obniżki kontraktów zawodników i sztabów szkoleniowych w związku z koronawirusem. Wy także rozważacie taką opcję?

Nie nazywałbym tego obniżeniem kontraktu. Moim zdaniem bardziej chodzi o obniżenie wysokości uposażeń, które wynikają z kontraktów i tak właśnie będzie działo się w naszej drużynie. Rozmawiamy z zawodniczkami na ten temat i jesteśmy bliscy osiągnięcia porozumienia dotyczącego tego, jak to powinno wyglądać.

W Polsce jest obecnie bardzo dużo klubów, którym grożą ogromne problemy finansowe, a nawet bankructwo. Jak wygląda w tej chwili sytuacja finansowa MKS-u Perła Lublin?

Dzięki temu, że jesteśmy klubem opartym o kapitał miasta, które jest właścicielem, to mamy naprawdę niezłą sytuację finansową. Liczę na to, że nadal tak będzie, aczkolwiek nikt z nas nie wie, jak to się potoczy, ponieważ epidemia trwa i prawdopodobnie jesteśmy daleko od jej zakończenia. Na pewno trudno powiedzieć, jak to będzie wyglądało. W tym momencie dzięki miastu mamy stabilną sytuację i zawodniczki bez względu na obniżki uposażenia są zabezpieczone i dostaną wynagrodzenia.

Ten sezon jest już za nami i trzeba powoli zacząć myśleć o przyszłości. Co będzie największym wyzwaniem w następnych rozgrywkach dla całej ligi, ale także dla Was jako klubu?

Aktualnie nie wiemy, jak długo będzie trwać obecna sytuacja i nie wiadomo jak uda się z tego wyjść. Widzimy już różne straty. Mamy sygnały od sponsorów, którzy wycofują się z aktywnego wspomagania sportu. Oznacza to, że wszystkich nas czekają ciężkie czasy. Podejrzewam, że kwestie ekonomiczne i związane z nimi problemy będą największym wyzwaniem w tym okresie, który nas czeka.

Jak było wspomniane to Pana pierwszy sezon na stanowisku prezesa. Czy z perspektywy tych zaledwie kilku miesięcy udało się w jakichś dziedzinach usprawnić funkcjonowanie klubu?

Przed nami jeszcze daleka droga. Wciąż jest mnóstwo rzeczy do zrobienia. Mam nadzieję, że to, co starałem się wprowadzić w życie razem z członkiem zarządu Waldemarem Białowąsem, przyniesie określone rezultaty. Jednak, aby tak się stało, musi minąć trochę więcej czasu.

fot. MKS Perła Lublin (archiwum)