Komplet punktów – po weekendzie z handballem

Komplet punktów – po weekendzie z handballem

Komplet dziewięciu punktów zdobyły w weekend drużyny z województwa lubelskiego na handballowych parkietach. Wyjazdowe wygrane zanotowały: Padwa Zamość, AZS AWF Biała Podlaska oraz Azoty II Puławy.

Spotkanie w Kielcach od początku nie należało do Padwy Zamość. Podopieczni Tomasza Czerwonki na pierwszego gola czekali do 7. minuty, kiedy to Tomasz Samoszczuk trafił na 3:1. W 12. minucie Aleksy Szyc zdobył bramkę na 6:2. Zamościanie do gry wchodzili bardzo powoli, ale już w 19. minucie ich piątkowy lider Aleksy Radwański wyrównał i było po 8. Trzy ostatnie słowa przed przerwą należały do PGE Vive II i do przerwy to miejscowi wygrywali 16:13.

W drugiej odsłonie obraz gry długo nie ulegał zmianie. W 36. minucie podopieczni Pawła Tetelewskiego mieli w zapasie już pięć oczek i wygrywali 21:16. Padwa przebudziła się dopiero po upływie trzech kwadransów, po których przegrywała 20:24. W 49. minucie Tomasz Fugiel zdobył bramkę kontaktową, a 180 sekund później jego brat Szymon miał okazję do wyrównania, ale zmarnował rzut karny. To pozwoliło gospodarzom raz jeszcze odskoczyć na dwa gole. Końcówka należała jednak do żółto-czerwonych. Trafienia kolejno Piotra Gałaszkiewicza, Radwańskiego oraz Jakuba Pieczykolana dały gościom jedyne prowadzenie w meczu. Trzy punkty w szczęśliwych okolicznościach pojechały do Zamościa.

19 maja o godzinie 15:00 zamościanie zakończą sezon domowym starciem z Orłem Przeworsk.

KOMENTARZ TRENERA

Tomasz Czerwonka: – Borykaliśmy się z brakiem skuteczności, to nasza główna bolączka w ostatnich spotkaniach. W piątek jednak przeszliśmy sami siebie. Zmarnowaliśmy minimum 12 setek… Wiemy, że to nasza słaba strona, próbujemy o tym rozmawiać, coś z tym robić, poruszaliśmy tę kwestię na odprawie. Ale z gadania nic nie będzie, trzeba wyjść i rzucić bramkę. Przy takim braku skuteczności raczej się nie wygrywa, a nam się jakoś udało. Aleksy Radwański ani razu nie stracił piłki. Można powiedzieć, że miał 100% skuteczności, bo przy niecelnych rzutach zwykle był faulowany. Zeszła z niego trema debiutanta, na co najwyższa pora. Znamy jego możliwości. Pociągnął nam grę, co cieszy, zwłaszcza że graliśmy bez Adriana Adamczuka i Tomka Sałacha. Mieliśmy czwórkę rozgrywających, przez co Aleks grał dłużej. Miałem plan, by dać mu więcej minut i w pełni tę szansę wykorzystał. Nieraz mówiliśmy, że nieszczęście jednego jest okazją dla pozostałych. Radwański ten moment wykorzystał i, o ile nie jestem skory do pochwał indywidualnych, tak w piątek wszyscy pochwaliliśmy Aleksa. Już na początku meczu zamiast prowadzić kilkoma bramkami, przegrywaliśmy 0:3. Mamy nad czym myśleć i nad czym pracować. Punkty cieszą i nadal mamy o co grać. W sobotę chcemy pożegnać się godnie z – nie ukrywajmy – fantastycznymi kibicami. Nikt tak jak oni nie zasługuje na udane zakończenie.

PGE Vive II Kielce – Padwa Zamość 28:29 (16:13)

Padwa: Drabik, Bąk, Wnuk – Radwański 9, Gałaszkiewicz 7, T. Fugiel 4, Sz. Fugiel 3, Bigos 2, Samoszczuk 2, Maciocha 1, Pieczykolan 1, Banach.


Znacznie łatwiej o trzy punkty miała ekipa AZS AWF Biała Podlaska. Grająca bez swojego kapitana Marcina Stefańca drużyna wicelidera grupy B I ligi prowadziła przez pełne 60 minut. Jedyny remis odnotowano w 4. i 6. minucie (po 1 i po 2). Od tego czasu akademicy w pełni dominowali, w 24. minucie mieli w zapasie cztery, a 120 sekund później już pięć trafień. Do przerwy było 11:16.

Bialczanie wyszli z szatni z zamiarem jak najszybszego rozstrzygnięcia zawodów. To udało się na początku ostatniego kwadransa. W 42. minucie pochodzący z Zamościa Radosław Pomiankiewicz trafił na 18:23 i był to ostatni gol KS Uniwersytetu Radom do 53. minuty. W tym czasie biało-zieloni zdobyli cztery bramki i odskoczyli rywalom na 27:18. Po godzinie gry wicelider wygrywał 29:22. W weekend azetesiacy odrobili jeden punkt do SPR-u PWSZ Tarnów, który dopiero po rzutach karnych wygrał z ASPR Zawadzkie.

19 maja o godzinie 18:00 bialczanie podejmą Ostrovię Ostrów Wielkopolski.

KS Uniwersytet Radom – AZS AWF Biała Podlaska 22:29 (11:16)

AZS AWF: Adamiuk, Chmurski, Kozłowski – Urbaniak 5, Małecki 5, Warmijak 4, Bekisz 4, Banaś 3, Kandora 3, Ziółkowski 2, Wołyncew 2, Kruczkow 1, Nowicki.


Drużyna prowadzona tego dnia przez Piotra Pezdę rozpoczęła zawody bardzo źle. Przy stanie 3:2 Siódemka Mysłowice trafiła do siatki cztery razy z rzędu i wygrywała już 7:2. W 20. minucie Jakub Kosiak doprowadził do remisu po 9, ale wtedy Azotom II przytrafiła się druga w tym meczu seria czterech straconych goli. Na szczęście ostatnie minuty pierwszej połowy należały do przyjezdnych, którzy do przerwy prowadzili już 15:13.

Po zmianie stron puławianie wciąż grali handball, do jakiego przyzwyczaili w ostatnich tygodniach. W 43. minucie dobrze dysponowany Kacper Mchawrab trafił na 24:16, co praktycznie zakończyło emocje w tych zawodach. Ostatecznie trzy punkty, po wygranej 35:26, wróciły na Lubelszczyznę.

19 maja o godzinie 16:00 azotowcy zmierzą się u siebie z Glorią Katowice. Dwa dni wcześniej o godzinie 18:00 w zaległym meczu zagrają w Sosnowcu z Zagłębiem.

Siódemka Mysłowice – Azoty II Puławy 26:35 (13:15)

Azoty II: Borucki, Wiejak 1 – Kosiak 9, Mchawrab 7, Przychodzeń 6, Smaga 4, Wolski 3, Śliwiński 2, Pezda 2, Adamczuk 1, Baranowski.