Kontuzja Tomasza Fugiela nie przeszkodziła Padwie w zdobyciu trzech punktów

Kontuzja Tomasza Fugiela nie przeszkodziła Padwie w zdobyciu trzech punktów

W niezłym stylu rundę rewanżową rozgrywek I ligi grupy C piłki ręcznej mężczyzn rozpoczęli zawodnicy MKS-u Padwa Zamość. Podopieczni Tomasza Czerwonki pokonali na wyjeździe ekipę AZS-u UW Warszawa 25:22. Reprezentanci Lubelszczyzny musieli sobie radzić w stolicy bez Tomasza Fugiela, którego z gry wykluczył uraz łydki. Spotkanie w Warszawie dobrze rozpoczęło się dla zawodników Padwy, bo już w 4. minucie, po trzech bramkach Grzegorza Mroczka przyjezdni prowadzili 3:1. Gospodarze odpowiedzieli czterema trafieniami z rzędu, wychodząc w 9. minucie na prowadzenie 5:3. Warszawianie utrzymywali przewagę, która w 19. minucie wynosiła nawet pięć trafień (11:6). Jeszcze dwie minuty przed zakończeniem pierwszej części meczu akademicy prowadzili 14:10, jednak dobra dyspozycja zawodników z Zamościa w samej końcówce pozwoliła na zmniejszenie strat do jednego trafienia (14:13). Solidną grę szczypiorniści Padwy kontynuowali po zmianie stron. W 37. minucie zamościanie mieli przewagę dwóch bramek (16:14). Siedem minut później, po rzucie karnym wykorzystanym przez Łukasza Szymańskiego goście wyszli na prowadzenie 19:15. W ostatnim kwadransie gry warszawianie próbowali zniwelować straty, ale nie byli w stanie doprowadzić choćby do remisu. Finalnie zawodnicy Padwy wygrali w Warszawie 25:22. Ekipę z Zamościa do triumfu poprowadził Łukasz Szymański. Skrzydłowy pokonał bramkarzy rywali jedenaście razy. – Zdobyliśmy punkty na terenie trudnego przeciwnika, który ma nóż na gardle i musi szukać zwycięstw szczególnie u siebie, aby utrzymać się w lidze. Każde punkty zdobyte na wyjeździe są bardzo ważne i można powiedzieć, że liczą się podwójnie. Do meczu w Warszawie przystąpiliśmy bez jednego z naszych liderów, Tomasza Fugiela, który w pierwszej rundzie stanowił o sile ofensywnej zespołu i brał ciężar zdobywania bramek na własne barki, o czym świadczy jego wysoka pozycja w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi. Powiedziałem moim podopiecznym, że pech jednego, w tym wypadku kontuzja Tomka otwiera szansę przed innymi graczami. Odpowiedzialność za zdobywanie bramek rozłożyła się na moich zawodników i to przyniosło taki, a nie inny rezultat. Zagraliśmy dobre zawody w obronie, o czym świadczy niska zdobycz bramkowa rywala. Mankamentem w naszej grze była skuteczność przy rzutach z przygotowanych pozycji i tutaj na pewno będziemy szukać poprawy. Jestem zadowolony, że udźwignęliśmy presję, bo to był dla nas bardzo istotny mecz – komentuje Tomasz Czerwonka.

AZS UW Warszawa – MKS Padwa Zamość 22:25 (14:13)

AZS UW: Ner, Szałkucki – Szpejna 6, Kwiatkowski 3, Przybysz 3, Szumlik 3, Wolski 2, Niemiec 2, Pietrzak 2, Steć 1, Leszczyński, Kaźmierczak, Nowakowski, Milewski.

MKS Padwa: Drabik – Szymański 11, Mroczek 4, S. Fugiel 3, Gałaszkiewicz 3, Teterycz 1, Kłoda 1, Puszkarski 1, Sałach 1, Adamczuk, Samoszczuk, Pomiankiewicz, Misalski.

fot. Kazimierz Chmiel (archiwum)