Miedź minimalnie lepsza…

Miedź minimalnie lepsza…

Faworyzowana Miedź Legnica wcale nie taka straszna. Juniorzy Azotów Puławy byli bardzo bliscy sprawienia niespodzianki i wygrania pierwszego meczu grupy N 1/4 finału Mistrzostw Polski Juniorów. Ostatecznie legniczanie okazali się lepsi o zaledwie dwa trafienia. 

ng>

Doskonale w piątkowe zawody wszedł leworęczny Eryk Bielawski, po którego dwóch golach azotowcy wygrywali 2:0. Zespół z Legnicy szybko otrząsnął się z nieudanego początku i w 9. minucie prowadził już 6:5. Puławianom udało się jednak odbudować przewagę, za sprawą Pawła Wolskiego, który na przełomie pierwszego i drugiego kwadransa do siatki trafiał aż trzykrotnie. W 18. minucie przyjezdni wygrywali 12:9. Obie strony grały tego dnia znacznie słabiej w obronie niż w ataku. Efektem był remis po 15 już w 22. minucie gry. Wyrównaną końcówkę pierwszej połowy na swoją korzyść rozstrzygnęła Miedź. Wynik premierowej odsłony na 19:18 ustalił Michał Kowalik.

Po przerwie gospodarze szybko odskoczyli na trzy bramki, jednak równie szybko przyjezdni wyrównali. W drugiej połowie siódemka z Lubelszczyzny znacznie częściej musiała gonić wynik. Ważny moment miał miejsce pomiędzy 47. a 50. minutą. Wtedy to na trafienie Mateusza Drożdżalskiego oraz dwa Szymona Światłowskiego, Azoty nie znalazły odpowiedzi. Goście po 120 sekundach rzucili gola kontaktowego na 31:30. Od tego momentu, już do ostatnich sekund, gra toczyła się w konwencji gol za gol. Pomimo kilku szans ekipa Piotra Pezdy nie doprowadziła do remisu i ostatecznie musiała pogodzić się z porażką 34:36.

W sobotę o 16:00 azotowcy zagrają z Ostrovią Ostrów Wielkopolski.

KOMENTARZ TRENERA

Piotr Pezda: – Przegraliśmy po naprawdę dobrym meczu z obu stron. Zagraliśmy na początku dość pasywnie w obronie, ale potrafiliśmy odskoczyć na trzy bramki. Do przerwy przegrywaliśmy po wyrównanej grze. W drugiej połowie na moment się zablokowaliśmy, ale szybko doszliśmy rywala, trzymając się go. Mieliśmy trzy-cztery okazje na doprowadzenie do remisu, nie wykorzystaliśmy swojej dobrej gry w obronie. W końcówce graliśmy każdy swego i niewiele zabrakło do remisu. Można czepiać się o kilka decyzji sędziów, ale trzeba przede wszystkim powiedzieć sobie o naszych niewykorzystanych szansach. Być może ktoś uważa, że przyjechaliśmy do Legnicy jako chłopcy do bicia, ale tak nie jest, mimo że mamy naprzeciw siebie przeciwników, grających na co dzień w I lidze w Ostrowie i Legnicy. Zabrakło nam nieco szczęścia, by wygrać lub zremisować. Szykujemy się na kolejne spotkania, a po tym dzisiejszym jesteśmy o wiele bardziej pełni optymizmu.

Miedź Legnica – Azoty Puławy 36:34 (19:18)

Azoty: Sętowski, Borucki – Bielawski 9, Wolski 7, Mchawrab 6, Cieślak 5, Smaga 4, Bernat 1, Przychodzeń 1, Górnik 1, Jedut, Prościński, Baranowski, Ciemiński.

fot. Robert Romaniuk (archiwum)

0 0 vote
Article Rating