Padwa pozbawiona złudzeń

Padwa pozbawiona złudzeń

Padwa Zamość porażką w Bochni najprawdopodobniej pozbawiła się szans na awans do I ligi. W sobotę zamościanie ulegli MOSiR-owi aż 28:37, grając bardzo źle w ostatnich 20 minutach meczu.

Pierwsza połowa rozbudziła nadzieje kibiców Padwy Zamość na dobry wynik w Małopolsce. Pierwsi powadzenie objęli miejscowi, jednak zespół Tomasza Czerwonki z biegiem czasu przejmował inicjatywę. Tomasz Fugiel trafił trzy razy z rzędu i z remisu po 4 zrobiło się 4:7. W 18. minucie obrotowy Piotr Gałaszkiewicz trafił na 10:6. Końcówka tej części gry to odrobienie strat ze strony MOSiR-u, który przed przerwą objął prowadzenie 15:14.

W 35. minucie młodszy z braci Fugielów, Tomasz doprowadził do ostatniego w tym meczu remisu. Od stanu 21:20 Padwa zanotowała przestój, którego nie dało się w żaden sposób odrobić. Sześć goli z rzędu pozwoliło niedawnemu liderowi grupy IV II ligi na stworzenie niezwykle bezpiecznej przewagi. Żółto-czerwoni próbowali odrabiać straty. W 48. minucie Szymon Fugiel trafił po kontrze w drugie tempo i było 28:24. Był to jednak łabędzi śpiew ze strony zamościan, którzy przegrali w Bochni w pełni zasłużenie i różnicą niepozostawiającą złudzeń – aż 28:37.

22 kwietnia zamościanie zagrają u siebie z NLO SMS ZPRP Kielce.

KOMENTARZ TRENERA

Tomasz Czerwonka: – W drugiej połowie zagraliśmy bardzo źle w obronie. Do 30. minuty graliśmy w miarę przyzwoicie, a na początku byliśmy wręcz bardzo dobrzy. Szwankowała skuteczność, ale nadrabialiśmy to obroną i trzymaliśmy wynik. W przerwie meczu była mobilizacja, wiedzieliśmy, co mamy robić. Wyszliśmy i zapomnieliśmy o wszystkim, zaczęliśmy grać wręcz odwrotnie do tego, o czym mówiliśmy. Traktujemy to jako wypadek przy pracy. To nie jest normalne i nie przypominam sobie sytuacji, żebyśmy wyszli po przerwie i kompletnie stanęli, czekając na najniższy wymiar kary. Był to pierwszy mecz, w którym dostaliśmy bęcki, a syreny wypatrywaliśmy niczym zbawienia. No cóż, przed nami jeszcze trzy mecze i mamy szansę na zakończenie dobrego – nie boje się tego słowa – sezonu. Chcemy zatrzeć złe wrażenie, bo mamy dla kogo grać i chcemy naszym fanom podziękować za ogromne wsparcie w ostatnich miesiącach.

MOSiR Bochnia – Padwa Zamość 37:28 (15:14)

Padwa: Drabik, Bąk – T. Fugiel 11, Maciocha 5, Sz. Fugiel 4, Gałaszkiewicz 3, Bigos 2, Adamczuk 1, Sałach 1, Kozyrski 1, Juźwiak, Radwański, Pieczykolan, Samoszczuk.

fot. Tomasz Tomczewski (archiwum)