Zagrają tylko Padwa i AZS AWF – okrojony handballowy weekend

Zagrają tylko Padwa i AZS AWF – okrojony handballowy weekend

W najbliższy weekend fani handballa w kraju nad Wisłą nie mają do wyboru zbyt szerokiego wachlarza wydarzeń. Za wyjątkiem rozgrywek PGNiG Superligi oraz europejskich pucharów tylko I-ligowcy mają zaplanowaną ligową kolejkę. Szczęśliwie dla kibiców z naszego regionu arcyważne spotkanie rozegra Padwa Zamość.

PADWA ZAMOŚĆ – MOSIR BOCHNIA (24 marca, 17:00)

Liderująca grupie mistrzowskiej ekipa MOSiR-u Bochnia w sobotę zawita do Zamościa. Drużyna z Małopolski będzie musiała radzić sobie z presją 700-osobowej publiczności w hali OSiR. – Kibice na pewno przyjdą w komplecie. Wśród zawodników również nie ma braków. Szymon Fugiel nadal narzeka na bark, lecz zagra. Trenuje normalnie, ale nieco oszczędza rękę. Nastawiamy się na zwycięstwo – nie kryje Tomasz Czerwonka, szkoleniowiec Padwy.

W poprzednim sezonie żółto-czerwoni w jednym ze swoich ostatnich spotkań w II lidze wygrali z wiceliderem z Bochni 31:26 i to na wyjeździe. – Od tego czasu personalnie w obozie naszego rywala zmieniło się niewiele. Po naszej stronie odeszło kilku juniorów z rocznika 1998 – opisuje szkoleniowiec. Aktualnie w tabeli grupy mistrzowskiej na czele są sobotni goście (21 punktów). O oczko słabsze są AZS UJK Kielce Wisła Sandomierz. Jeżeli w sobotę miejscowi zwyciężą za trzy, wówczas na pięć kolejek przed końcem aż cztery ekipy będzie dzielił najmniejszy możliwy dystans. II-ligowcy z województwa lubelskiego muszą uważać na lidera klasyfikacji strzelców Pawła Zubika oraz środkowego rozgrywającego Filipa Pacha.


MTS CHRZANÓW – AZS AWF BIAŁA PODLASKA (24 marca, 18:00)

W piątek do położonego na południu kraju Chrzanowa udadzą się liderzy grupy B I ligi – AZS AWF Biała PodlaskaMTS w bieżącym roku trzykrotnie wygrywał na własnym parkiecie, pewnie ogrywając ŚKPR Świdnica (29:25), Anilanę Łódź (32:24) i KSSPR Końskie (42:24!). W tym ostatnim, rozgrywanym dwa tygodnie temu, meczu chrzanowianie do przerwy wygrywali… 19:3.

Konecczanie 17 marca grali w Białej Podlaskiej i bardzo mocno postawili się akademikom. Ci dopisali do swojego konta ważne trzy punkty po wygranej 29:28. – To, co zwykle nam wychodziło, w sobotę szło zdecydowanie gorzej. Obijaliśmy koneckiego bramkarza, przez co rywal uwierzył, że może napsuć nam krwi i praktycznie do końca wynik był na styku. My mamy jakiś cel i najważniejsze było zwycięstwo. To ważne, że przy słabszej postawie wygrywamy – mówi, unikając stwierdzenia pod tytułem „Awans do PGNiG Superligi”, kapitan azetesiaków Marcin Stefaniec. Sobotnia potyczka, rozgrywana na wyjeździe, to zdecydowanie cięższy kaliber. – MTS zawsze, nie tylko w tym roku, dobrze wyglądał na własnym parkiecie. Nie możemy jednak obawiać się zespołów, które w tabeli są daleko za nami. Musimy podejść do gry odpowiednio skoncentrowani, pokazać swoją piłkę ręczną. Jeżeli zagramy na dobrym poziomie, trzy punkty wrócą do Białej Podlaskiej – dodaje Stefan.