Tie-break, który nie daje już punktu

Tie-break, który nie daje już punktu

Pechową porażką 2:3 zakończył się pierwszy mecz I rundy fazy play-off dla siatkarek Tomasovii. Niebiesko-białe uległy na wyjeździe Pogoni Proszowice. Teraz rywalizacja przenosi się do Tomaszowa Lubelskiego, co powinno zadziałać na korzyść podopiecznych Stanisława Kaniewskiego. 

Stanisław Kaniewski:

O PIERWSZYM MECZU Z POGONIĄ PROSZOWICE

O naszej porażce zadecydował brak stabilności w grze. Są momenty, w których gramy bardzo dobrze, a za chwilę prezentujemy się już słabiej. Zawiodły nas takie elementy jak: przyjęcie zagrywki i system blok-obrona. W drugim secie pokazaliśmy się z lepszej strony, bo rozegranie było na odpowiednim poziomie, a to umożliwiło szybką grę na siatce. Myślałem, że po drugiej partii mamy pod kontrolą to spotkanie, ale trzecią odsłonę rozpoczęliśmy od 0:6, z czego pięć punktów oddaliśmy przez błędy własne. Nie udało nam się już zniwelować tej straty, co w jakimś stopniu przeniosło się na czwartego seta. Tie-break to wiadomo, że losowa sprawa, choć mieliśmy w górze dwie piłki meczowe i ich nie skończyliśmy. Rywalki miały jedną, którą od razu wykorzystały. Przykro, że tak to się dla nas skończyło. Przed nami teraz spotkania u nas i zrobimy wszystko, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. 

Pogoń Proszowice – Tomasovia Tomaszów Lubelski 3:2 (23:25, 17:25, 25:12, 25:17, 19:17)

Tomasovia: Marta Bogacka, Joanna Beda, Patrycja Kaniewska, Marta Chwała, Diana Romaszko-Piwko, Gabriela Kostur, Aleksandra Tabaczuk (libero) oraz Justyna Tyska, Bernadetta Nobis.

fot. Tomasz Tomczewski