Porażka TBV Startu w Zielonej Górze

Porażka TBV Startu w Zielonej Górze

Na 20 minut wystarczyło pary w tłokach koszykarzom TBV Startu Lublin w meczu ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra. Bardzo dobra pierwsza kwarta, niezła druga, taka sobie trzecia i fatalna czwarta złożyły się na przegraną ponad 20 punktami.

Zaczęło się obiecująco! Od prowadzenia TBV Startu Lublin 5:0 po niecałych dwóch minutach gry na parkiecie. W kolejnych posiadaniach gospodarze Stelmet Enea BC Zielona Góra doskoczyli do swojego rywala. Kolejne kilka punktów przewagi czerwono-czarni zbudowali dzięki swoim podkoszowym. Po sekwencji celnych rzutów osobistych Kacpra Borowskiego i dwóch udanych akcjach DeVonte Upsona było 13:9. W drugiej połowie odsłony zaczęło wpadać Jamesowi Washingtonowi Michaelowi Gospodarkowi. Po 10 minutach było 23:15 dla Startu.

Po słabej pierwszej kwarcie wydawało się, że wielokrotny mistrz Polski z Zielonej Góry będzie chciał szybko odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Pierwsze 3-4 minuty drugiej kwarty nie przynosił jednak odwrócenia wyniku. Ba! W pewnym momencie Start prowadził nawet 11 punktami. Sygnał do ataku dał Żeljko Sakić i Darko Planinić. Do remisu 31:31 doprowadziły punkty Jarosława Mokrosa. Na koniec kwarty skutecznie punktowali James Washington i Wojciech Czerlonko. Pozwoliło to odzyskać skromne 3-punktowe prowadzenie. Po 20 minutach było 41:38.

Pierwsze 7 minut drugiej połowy należało do tria z Zielonej Góry. Markel Starks zaczął mocno pracować od tego momentu na miano MVP tego spotkania, swoje punkty dołożył doświadczony rozgrywający Łukasz Koszarek. Dalej swoje punkty dorzucał Michał Sokołowski. W tym czasie prowadzenie Stelmetu urosło do 10 punktów. Skuteczna gra Gospodarka i Upsona pod koniec ćwiartki zmniejszyła rozmiary prowadzenia do 5 punktów po 30 minutach.

Spójrzcie na wynik ostatniej kwarty. Czy trzeba opisywać jak przebiegało o ostatnie 10 minut? Myśle, że nie. Przyjezdnym zabrakło pary w ostatniej kwarcie. Sokołowski i Starks nie mieli zamiaru się zatrzymywać. Po cichu liczyłem, że to Stelmetowi zabraknie sił (dwa dni wcześniej grał ciężki mecz w lidze VTB). Nic takiego nie miało miejsca. 17 punktów więcej w ostatnich 10 minutach i nokaut. Ostatecznie było 92:70.

To już trzecia porażka Startu w czwartym meczu sezonu. Stelmet pozostaje niepokonany w naszej lidze. Niewiele zostało z dobrej gry w sparingach koszykarzy z Lublina. Beznadziejna gra Earvina Morrisa i śladowe minuty dla zawodnika, który miał wejść w buty Chavaughna Lewisa. Do tego słabszy fragment Washingtona, który mimo, że się stara, szarpie to sam nie będzie wygrywał meczów. Wahania formy takich graczy jak Mateusz Dziemba czy Kacper Borowski, którzy raz zagrają świetnie, aby w kolejnym meczu być zupełnie niewidoczni. A przede wszystkim ciężka choroba Marcina Dutkiewicza, który walczy z nowotworem (Marcin dużo zdrowia!). To wszystko sprawia, że nie czekam ze spokojem na niedzielny mecz z GTK Gliwice. Pożarów do ugaszenia jest sporo. Zespół ma nad czym pracować. Niewykluczone, że przydałyby się również roszady i wzmocnienia. W obecnym kształcie kadrowym ciężko będzie walczyć o play-offy. Najlepsza piątka w lidze mocno odjechała peletonowi. Dalej za nimi narodziło się w tym sezonie kilka ciekawych ekip, które mają apetyt na fazę posezonową. Na tą chwilę nie widzę wśród tych ekip Startu Lublin. Poprzedni sezon rozbudził apetyty. Póki co w obecnym zamiast świeżej kromki chleba kibice w Lublinie rozbijają sobie uzębienie o twardego suchara.

Kolejny mecz: z GTK Gliwice. Hala Globus. Godzina 12.45.

Stelmet Enea BC Zielona Góra – TBV Start Lublin 92:70 (15:23, 23:18, 27:19, 27:10)

Stelmet: Starks 23, Sokołowski 23, Planinić 10, Koszarek 8, Sakić 7, Savović 6, Zamojski 5, Mokros 5, Hrycaniuk 3, Traczyk 2, Matczak, DeVoe.

Start: Gospodarek 14, Washington 14, Upson 13, Czerlonko 11, Szymański 6, Dziemba 4, Borowski 4, Morris 2, Mirković 2, Pelczar, Kowalski.