MRGARDEN GKM Grudziądz – Speed Car Motor Lublin 52:38 (Rozmowy pomeczowe)

MRGARDEN GKM Grudziądz – Speed Car Motor Lublin 52:38 (Rozmowy pomeczowe)

W piątek odbył się ostatni mecz części zasadniczej drużyny Speed Car Motor Lublin. Koziołki musiały uznać wyższość grudziądzkiej drużyny. Spotkanie zakończyło się wynikiem 52:38 dla MRGARDEN GKM Grudziądz. Dla lubelskiej ekipy porażka ta nie miała kompletnie znaczenia, ponieważ już przed rozpoczęciem zawodów była pewna utrzymania. O piątkowych zmaganiach przy ul. Hallera 4, minionym i przyszłym sezonie porozmawialiśmy z menadżerem Jackiem Ziółkowskim, prezesem Jakubem Kępą oraz zawodnikiem Wiktorem Trofimowem.

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Grigorij Łaguta ogłosił pozostanie w lubelskiej drużynie na następny sezon. Czy była to decyzja podjęta po tym meczu?

Jakub Kępa (prezes Speed Car Motor Lublin): Nie. Już od dłuższego czasu rozmawialiśmy o kontrakcie. Byliśmy bardzo blisko dopięcia szczegółów. Gdy doszliśmy do kompromisu uzgodniliśmy, że “Grisza” ogłosi pozostanie w naszej kadrze tuż po meczu w Grudziądzu.

Jaka koncepcja zespołu kreuje się na sezon w 2020 roku?

Na pewno nie chcemy przepłacać za nowych zawodników. Wiemy, że musimy wzmocnić tę drużynę. Rozglądamy się za jednym obcokrajowcem oraz polskim seniorem. Trzon zespołu pozostanie taki sam. Będziemy mieli bardzo dobrą parę juniorską. Motor Lublin będzie już tylko lepszy.

W kuluarach mówi się, że nowymi zawodnikami będą Jason Doyle oraz Krzysztof Kasprzak. Czy to prawda?

Nie chcę wymieniać nazwisk. Owszem, prowadzimy rozmowy z kilkoma zawodnikami, o których pisze się, ale konkretne informacje podamy w listopadzie.

Czy będzie to zespół, który powalczy o fazę play-off?

Jeśli prowadzone przez nas rozmowy z zawodnikami dojdą do skutku, to będziemy mieli na to duże szanse.

Przed sezonem mówiono, że Motor Lublin spadnie z hukiem do niższej ligi…

Myślę, że eksperci dotkliwie i wystarczająco nas skreślili przed rozpoczęciem rozgrywek. My jednak pokazaliśmy piękno sportu. Walka do samego końca i niesamowita ambicja naszych chłopaków doprowadziła do tego, że w 2020 roku ponownie pojedziemy w PGE Ekstralidze. Jesteśmy z nich bardzo dumni.

Budując zespół na 2019 rok nie obawiał się Pan, że nowi zawodnicy to niewystarczające wzmocnienia?

Podjęliśmy ryzyko, które się opłaciło. Wierzyliśmy zarówno w fenomen Pawła Miesiąca, jak i Mikkela Michelsena. Obaj odjechali świetny sezon. Wiedzieliśmy, że mamy w zanadrzu Grigorija Łagutę. Do tego trzeba wspomnieć o naszych juniorach, którzy świetnie się zapowiadali.

Jest coś, co chciałby Pan przekazać lubelskim kibicom?

Chciałbym serdecznie podziękować za liczne wyjazdy na nasze mecze. Za to, jaką atmosferę stworzyliście na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich. Pokazaliście klasę dla pozostałych kibiców z Ekstraligi. Wyznaczacie nowe trendy, z czego cały klub jest bardzo dumny. Jesteście najlepsi. Do zobaczenia przy Z5!


Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Jak Pan oceni tegoroczny sezon?

Jacek Ziółkowski (menedżer Speed Car Motor Lublin): Był wspaniały. Nasza drużyna pokazała niesamowitą wolę walki. Podczas prezentacji drużyny obiecałem, że utrzymamy się i dotrzymałem słowa. Nie było łatwo, bo PGE Ekstraliga jest najlepszą ligą świata i jeżdżą tu najlepsi z najlepszych. Niezmiernie cieszę się z tego, że kończymy rundę zasadniczą na szóstym miejscu, dzięki czemu nie musimy jechać w barażach.

W którego z zawodników najmocniej Pan wierzył przed rozpoczęciem rozgrywek?

W Mikkela Michelsena. Byłem pewien, że będzie on liderem drużyny. Widać w nim wielki talent. Myślę, że w następnym roku będzie jeszcze lepszy.

Jak czuje się Robert Lambert? Czy odczuwa nadal skutki kontuzji?

Robert jest zdolny do jazdy, lecz nie na takim poziomie, jaki wcześniej prezentował. Powrót do jazdy po kontuzji nigdy nie jest łatwy. Odczuwa on ból w odcinku szyjnym. Podczas meczu korzystał z zimnych okładów.

Jakie zarzuty kierował Pan do toromistrza podczas zawodów?

Drużyna z Grudziądza stosuje pewien trik. Według mnie jest on niezgodny z regulaminem. Mianowicie podczas równania toru gospodarze unoszą lekko szynę. Powoduje to, że nie zgarniają nawierzchni do wewnętrznej strony łuku. Rywale mają bardzo dobrze opanowaną jazdę po tej ścieżce i dlatego wygrywają.


Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Jak podsumujesz miniony sezon?

Wiktor Trofimow (zawodnik Speed Car Motor Lublin): Przede wszystkim jestem bardzo zadowolony z tego, że utrzymaliśmy się w PGE Ekstralidze. Przez ten rok nabrałem wiele doświadczenia. Kosztowało mnie to dużo stresu i pracy, jaką musiałem wykonać poza torem. Jest to trudna liga. Szczególnie dla młodzieżowców, bo jeżdżą tu “stare lisy”, czyli zawodnicy, którzy w Grand Prix czy w e-lidze startują po dziesięć lub więcej lat. Chcemy im pokazywać, że juniorzy także rosną w siłę i potrafią wiele nabroić. Teraz czeka nas ciężki okres przygotowawczy do następnych rozgrywek w 2020 roku. Wraz ze sztabem będziemy oglądali i analizowali wiele powtórek z zawodów i meczów, aby wychwycić jak najwięcej błędów, a potem je wyeliminować.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w minionym roku?

Przygotowanie sprzętowe. Tutaj małe niuanse zmieniają wszystko o 180 stopni. Nie ma miejsca na błędy w tej kwestii.

Jak ocenisz tegoroczną jazdę w parze z Wiktorem Lampartem?

Nie ukrywam tego, że każdy chciałby wygrywać. Zawsze jest rywalizacja o pierwsze miejsce. Na pewno nie wozimy się specjalnie po płotach. Patrzymy na siebie i robimy cenne punkty.

fot. Robert Romaniuk (archiwum)