Speed Car Motor Lublin – Fogo Unia Leszno 40:50 (Rozmowy pomeczowe)

Speed Car Motor Lublin – Fogo Unia Leszno 40:50 (Rozmowy pomeczowe)

W piątkowy wieczór żużlowcy Speed Car Motor Lublin doznali porażki z mistrzem Polski, Unią Leszno. O przebiegu tego spotkania porozmawialiśmy z Jakubem Kępą, prezesem “Koziołków”oraz  z Dominikiem Kuberą, zawodnikiem zespołu gości.

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Jak przegrywać, to z mistrzem Polski?

Jakub Kępa (prezes Speed Car Motor Lublin): Od samego początku wiedzieliśmy, że to spotkanie będzie bardzo trudne. Unia Leszno jest obecnie najlepszą drużyną w Ekstralidze i to widać po wynikach. Rywale wygrywają na wyjazdach, co pokazuje, jak mocna jest ich drużyna. Niestety nam nie udało się zwyciężyć, ale musimy wyciągnąć wnioski po tym meczu i szykować się do kolejnych zawodów ze Stelmetem Falubaz Zielona Góra oraz z Get Well Toruń.

Wspomniał Pan o pojedynku z Get Well Toruń. Do “Koziołków” dołączy wtedy Grigorij Łaguta. Czy Andreas Jonsson lub Robert Lambert myślą o dodatkowej presji? 

Nie sądzę. Robert będzie przesunięty na numer ósmy i zakładam, że każdy zawodnik pojedzie w trakcie meczu. Będziemy bacznie obserwować, jak będzie przebiegało następne spotkanie. Mam nadzieję, że chłopaki udowodnią, że powinni dostać szansę pojechania 26 maja.

Pierwsza seria podczas piątkowych zawodów była dla lublinian zaskoczeniem. Dało się zauważyć, że gospodarze nie byli spasowani z tym torem.

Na pewno przeszkodził nam statut meczu zagrożonego. Nie mogliśmy przygotować toru tak, jakbyśmy tego chcieli. Udało nam się zlikwidować ten statut dopiero w połowie dnia, ale zabrakło czasu, aby tor był przygotowany wedle naszego życzenia. Wynik jest jaki jest, lecz myślę, że kibice byli zadowoleni. Chłopaki walczyli jak mogli, co pokazuje ostatni wygrany przez nas bieg 5:1.

Chciałby Pan się odnieść do obecnej formy Andreasa Jonssona oraz Roberta Lamberta?

Zawsze powtarzam, że nie można zawodnika skreślać po jednym czy dwóch spotkaniach. Trzeba szukać przyczyny ich słabszej dyspozycji i próbować im pomóc. To jest dopiero początek sezonu. Dajmy im jeszcze trochę czasu.


Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Świetny mecz w Twoim wykonaniu. Można powiedzieć, że wraz z Bartoszem Smektałą wygraliście to spotkanie.

Dominik Kubera (zawodnik Fogo Uni Leszno): Tak, fajnie nam się tutaj jechało. Czułem się naprawdę dobrze. Tor został zmieniony i myślę, że to była zmiana na wielki plus. Widać, że wyścigi w Lublinie są naprawdę przyjemne i nie można się nudzić.

Ten mecz w Twoim wykonaniu to ten z tych “na przełamanie”?

Owszem. Od początku sezonu troszeczkę się pogubiłem. Uciekło mi przez to kilka ważnych dla mnie zawodów. Niestety czasu nie cofnę. To jest sport i wiem, że zmiana sprzętowa, której dokonałem, dużo mnie nauczyła. Z każdego testu staram się wyciągać jak najwięcej wniosków. Teraz zaczynam czuć się na motocyklu bardzo dobrze. Jestem szybki, dzięki czemu mam swobodę w jeździe. Te zawody zaliczam do bardzo udanych.

W ostatnim czasie rzadko kiedy obserwuje się dobrą jazdę w parze. Drugi bieg w Twoim i Bartka Smektały wykonaniu to było mistrzostwo.

Wraz z Bartkiem już od małego jeździliśmy ze sobą bardzo dużo. Na początku w szkółce, obecnie podczas spotkań ligowych. Objechaliśmy razem dużo biegów, więc bardzo dobrze rozumiemy się na torze. Wspaniałe jest to, że współpracujemy, ale nie przeszkadzamy sobie nawzajem, a przy okazji utrudniamy przeciwnikom ataki.

Spodziewałeś się, że w Lublinie jest taka atmosfera?

“Wielkie serducho” dla ludzi, którzy stoją godzinami w kolejkach po to, aby móc zobaczyć mecz. Po raz pierwszy w życiu rozmawiałem z chłopakami o tym, że wychodzimy na obchód toru i wszyscy kibice nam klaszczą.

Nawet po przegranym biegu.

Tak, nawet po przegranym biegu nas oklaskują. Byłem w szoku jak to zobaczyłem. Zawsze jak jedziemy na wyjeździe, to ktoś nas wyzywa, a w Lublinie jest kompletnie inaczej. Jestem pełen podziwu. “Wielki szacun” dla tych osób, bo są najlepszymi kibicami w Polsce i niesamowicie dopingują. Bardzo ważną sprawą jest to, jak kulturalnie to robią. Często spotykamy fanów, którzy rzucają na prawo i lewo przekleństwami, co jest niepotrzebne. Takie zachowania psują atmosferę na stadionie. Zapaleńcom z Lublina należą się gromkie brawa – jesteście super!

fot. Robert Romaniuk (archiwum)