Speed Car Motor Lublin – Get Well Toruń 48:42 (Rozmowy pomeczowe)

Speed Car Motor Lublin – Get Well Toruń 48:42 (Rozmowy pomeczowe)

W niedzielne popołudnie żużlowcy Speed Car Motor Lublin zwyciężyli na domowym torze z drużyną Get Well Toruń. O przebiegu tego spotkania porozmawialiśmy z zawodnikami lubelskiej drużyny: Pawłem Miesiącem i Wiktorem Lampartem oraz szkoleniowcem “Koziołków”, Maciejem Kuciapą.

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Po jednym z biegów miałeś defekt motocykla. Wiesz co się stało?

Wiktor Lampart (zawodnik Speed Car Motor Lublin): Tak, odcięło mi prąd w motorze. Najprawdopodobniej był to problem związany ze świecą.

Podczas wyścigu byłeś przez to słabszy?

Wydaje mi się, że traciłem moc podczas biegu. Ponadto, pogubiliśmy się trochę z przełożeniami.

Jesteś zadowolony ze swojej postawy w tym meczu? Wraz z Wiktorem Trofimowem dołożyliście ważne punkty.

Fakt, dołożyliśmy kilka punktów, ale nie jestem z siebie zadowolony. Chciałbym robić co najmniej dziesięć punktów na mecz.

Czy tor Cię zaskoczył? Bronowanie startu i całego dojazdu było dobrym ruchem trenera Kuciapy?

Starty nie były moją mocną stroną. Jedynie w pierwszym biegu zdołałem go wygrać. Wydaje mi się, że jakby jechał obok mnie ktoś inny, byłbym w tarapatach.

Jak oceniasz postać Grigorija Łaguty w zespole? Dobrze się dogadujecie?

Dogadujemy się bez zastrzeżeń. “Grisza” jest bardzo śmieszny. Można z nim pożartować, porozmawiać o żużlu i o sprawach meczowych. Cieszę się, że jest z nami w drużynie. Już kiedyś chciałem z nim jeździć, bo oglądałem jego “show” i robił na mnie wielkie wrażenie.

W sobotę wystąpiłeś w kwalifikacjach do Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Jak oceniasz swój występ?

Moim celem był awans. Bardzo cieszy mnie fakt, że mi się to udało. W zawodach szło mi dobrze, ale popełniłem jeden mały błąd, który skutkował stratą punktu. Musiałem przez to pojechać dodatkowy bieg o drugie miejsce, lecz sprawiło mi to frajdę, ponieważ mogłem więcej pojeździć.


Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Długo czekaliście na to zwycięstwo, bo aż od kolejki inauguracyjnej. Duży kamień spadł Wam z serc?

Paweł Miesiąc (zawodnik Speed Car Motor Lublin): Dokładnie, brakowało nam tego zwycięstwa, by wznowić wśród kibiców i sponsorów wiarę w to, że się utrzymamy. Mamy dobrą drużynę, ale wcześniej nie sprzyjało nam szczęście. Mam nadzieję, że teraz będziemy się rozkręcać.

Wszyscy twierdzili, że wraz z Grigorijem Łagutą zrobicie pogrom w tym meczu. Drużyna z Torunia mocno się Wam postawiła.

Nie ma co liczyć na widowiskowe zwycięstwa. W Toruniu jeżdżą bardzo utytułowani zawodnicy i nie ma co spekulować. Tym razem byliśmy lepsi i cieszymy się z tego.

Z początku Toruń Was trochę zaskoczył?

Nie, nie zaskoczył nas. Sam popełniłem kilka delikatnych błędów, ale jakoś to naprawiłem. Niestety później też popsułem. Wiem, co było źle zrobione i mam nadzieję, że nie będę ponownie popełniał takich pomyłek.

W takim razie jak oceniasz swój występ?

Słabszy początek, później bardzo dobrze. Końcówka nie należała do udanych, choć było to moje maksimum możliwości. Zrobiłem wszystko, aby odjechać ten mecz do końca. Mam problem ze ścięgnami w ręce i niestety tracę “powera”, którego mam z początku i w środku zawodów.


Przemysław Pielecha – LUBSPORT.PL: Jak Pan ocenia zawody z Get Well Toruń?

Maciej Kuciapa (trener Speed Car Motor Lublin): Nie było to dla nas łatwe spotkanie. W piątek mieliśmy status meczu zagrożonego, przez co mieliśmy trochę komplikacji z torem. Nie mogliśmy go przygotować do końca tak, jakbyśmy chcieli. Na szczęście tor się na tyle odsypał, że kibice mogli cieszyć się z mijanek.

Jest Pan zadowolony z wyniku?

Cieszę się z wygranej. Jest mały niedosyt, ale zdobyliśmy dwa punkty i to jest najważniejsze.

Co się dzieje z Andreasem Jonssonem? Kiedy zobaczymy go ponownie na torze?

Ma problemy zdrowotne, więc jest na zwolnieniu. Na razie ma przerwę w startach. Teraz nie mogę powiedzieć nic więcej.

To był kolejny mecz, w którym jeden ze słabszych zawodników drużyny przeciwnej ma nagłą zwyżkę formy. Czy to Rafał Karczmarz, czy to Jack Holder…

Tak, ale Jack jest bardzo dobrym, objeżdżonym zawodnikiem. Startuje w kilku ligach, między innymi w angielskiej i szwedzkiej. On może się obudzić w każdym meczu i stało się tak teraz. A jeśli chodzi o Karczmarza, to zdarzają mu się słabsze i lepsze spotkania. Na gorzowskim torze zazwyczaj zdobywa dużą ilość punktów.

Zdaje sobie Pan sprawę z tego, że to był dotychczas najważniejszy mecz w tym sezonie?

Wydaje mi się, że tak ważnych spotkań, jak ten, mamy jeszcze kilka. Sezon jest długi i zobaczymy, co nam przyniesie.

Żałuje Pan, że Robert Lambert nie dostał wcześniej szansy na pojechanie w wyścigu?

Opinie są podzielone. Bywały takie mecze, gdzie zawodnika wycofywaliśmy po jednym zerze. W tym meczu chcieliśmy dać Dawidowi Lampartowi drugą szansę i tak zrobiliśmy.

Czy zawodnicy przed spotkaniem we Wrocławiu (31 maja – przyp. red.) będą trenować przy Alejach Zygmuntowskich?

Tak, oczywiście. Grafik będzie ustalony pod naszych zawodników, którzy jeżdżą za granicą.

fot. Robert Romaniuk (archiwum)