Speed Car Motor Lublin – Orzeł Łódź 45:45 (Wypowiedzi pomeczowe)

Speed Car Motor Lublin – Orzeł Łódź 45:45 (Wypowiedzi pomeczowe)

Na inaugurację Nice 1. Ligi Żużlowej Speed Car Motor Lublin zremisował u siebie z Orłem Łódź. Co mieli do powiedzenia po meczu przedstawiciele obu drużyn?

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

KONFERENCJA PRASOWA

Dariusz Śledź:Tak jak goście cieszą się z remisu, tak my nie za bardzo. Nie ma co ukrywać, liczyliśmy tutaj na zwycięstwo, oczywiście zdając sobie sprawę z tego, że przeciwnik będzie trudny. Z przebiegu zawodów, szczególnie z pierwszej fazy, mogło wynikać, że nasze zwycięstwo będzie niezagrożone. Później stało się, jak się stało. Pojawiło się troszeczkę pecha. Koniec końców dobrze, że nie przegraliśmy. Pierwsze koty za płoty. Widać, że w zawodnikach są jeszcze duże rezerwy. Jedziemy dalej, przygotowujemy się do kolejnych spotkań i walczymy.

Andreas Jonsson:Kilka dni temu przyleciałem do Lublina na trening i byłem bardzo podekscytowany tym, co tutaj zobaczyłem. Nie wiedziałem, że macie aż tylu fanów i taką atmosferę wokół żużla. To mnie bardzo ucieszyło. W dniu meczu byłem bardzo zestresowany i zdenerwowany. Czułem, że to coś specjalnego. Mamy za sobą całkiem niezłe spotkanie. Jestem zadowolony, że zremisowaliśmy i zdobyliśmy punkt. Wiem, że mogło wyglądać to tak, że powinniśmy to wygrać, jednak trzeba cieszyć się z tego, co mamy. Nie zapominajmy, że przyjechała do nas bardzo dobra ekipa.

Aleksandr Łoktajew (zawodnik Orła Łódź):Bardzo dobry mecz. Dzisiaj to grało w dwie strony – i w plecy i w przód. Fajnie, że wszystkie założenia taktycznie nam się udały. Tor był dosyć dobrze przygotowany do ścigania. Ja miałem okazję pierwszy raz jeździć w Lublinie. Drużyna pracowała dzisiaj jak zegarek. Komuś wychodziło lepiej, komuś gorzej. Oby to wszystko dalej działało w tym stylu i wtedy osiągniemy coś większego.

Janusz Ślączka (trener Orła Łódź):Myślę, że mieliśmy bardzo mało treningów. Nie mamy swojego toru. Musimy jeszcze gdzieś potrenować, żeby jechać lepiej i pewniej.

WYPOWIEDZI Z POMECZOWEGO WYWIADU DLA MOTORTV

Dawid Lampart:Co ja mogę powiedzieć? Każdy widział, jak zachowywało się pierwsze pole w pierwszym biegu. Mogłem z niego wyjechać dobrze, ale zakopałem się i przyjechałem czwarty. Później jechaliśmy z Danielem (Jeleniewskim – przyp. red.) na 3:3, Daniela pociągnęło w dziurze na ostatnim łuku i zamiast 3:3 zrobiło się 2:4 w plecy. Kolejny mój bieg – pociągnęło mnie na dziurze, wjechałem w wodę, obróciło mnie. A potem na czwartym polu zakopałem się i nie wyjechałem. Zdaję sobie sprawę, że zremisowaliśmy ten mecz przeze mnie, bo zrobiłem tylko trzy punkty, gdzie powinienem być jednym z liderów. Proszę, żeby kibice mnie tak szybko nie skreślali. Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy – ja i Wiktor (młodszy brat Dawida – przyp. red.), bo każdy z nas mógł dołożyć cegiełkę, żeby wygrać ten mecz. Mamy jeszcze tutaj trochę sprzętu do sprawdzenia. Myśleliśmy, że po tych dwóch treningach wszystko będzie okej, ale tak naprawdę przez zimę i panującą pogodę nasz tor z każdym treningiem był inny. I na zawody też był troszkę inny. Ale to nie jest wina ani trenera, ani nikogo innego. Po prostu taką mieliśmy pogodę. Daliśmy ciała – przyznaję się – ale to są złe dobrego początki. Za to przepraszamy. Pracujemy dalej i oby było lepiej. To także dzięki kibicom przyszliśmy do Lublina, bo każdy widzi, jaka tutaj jest atmosfera. Myślę, że brakło kropki nad i, ale też kibice nie powinni czuć się zawiedzeni, ponieważ – tak jak powiedziałem – to jest pierwszy mecz. Trafiliśmy chyba na jedną z najsilniejszych drużyn w pierwszej lidze. Dajce nam jeszcze troszkę czasu, a myślę, że sprawimy niejedną niespodziankę i będziemy coraz lepsi, a nie coraz gorsi na torze w Lublinie.

Wiktor Lampart:Zanosiło się na zwycięstwo, ale i tak trzeba cieszyć się z remisu. Mecz niestety nie poszedł po mojej myśli. Na pewno ten remis jest też dzięki kibicom. Szkoda, że nie wygraliśmy. Uważam, że mój występ nie był zbyt dobry. Musimy się lepiej dopasować do toru i jeszcze trochę na nim pojeździć.

fot. MotorTV