Rok żużlowego przełomu na Lubelszczyźnie?

Rok żużlowego przełomu na Lubelszczyźnie?

Start Nice 1. Ligi Żużlowej zbliża się wielkimi krokami, a w Lublinie kibice szczególnie mocno odliczają kolejne dni do inauguracji sezonu. Ich apetyty zostały rozbudzone przemyślaną polityką transferową, zdrowymi finansami klubu i korzystaniem z juniorskich talentów. W istocie 2018 rok może stać się przełomowym dla Speed Car Motoru, a być może również niebywałą szansą na wskoczenie do krajowej elity.

Lubelska ekipa to w tej chwili dobrze wyważona mieszanka młodzieńczego polotu i bezcennego doświadczenia starych wyjadaczy. Po stronie stałych bywalców torów żużlowych trzeba wyróżnić kluczową postać, jaką jest 38-letni Andreas Jonsson. Utytułowany Szwed zapowiedział niedawno na łamach Przeglądu Sportowego, że nie zamierza lekceważyć żadnego rywala na I-ligowym froncie i czuje motywację do walki, pomimo kiepskich startów w ostatnich latach. Były mistrz Polski z 2011 roku z Falubazem Zielona Góra nie przybył do stolicy województwa lubelskiego, aby odcinać kupony od sławy. Jego bogate CV obfitujące w sukcesy indywidualne i drużynowe każe sądzić, że Jonsson będzie liderem drużyny Dariusza Śledzia. Na horyzoncie już pojawiają się naśladowcy byłego Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów z 2000 roku. Wiktor Lampart znajdował się w sferze zainteresowania wielu klubów PGE Ekstraligi, a jednak wybrał do dalszego rozwoju lubelski Speed Car. Tym samym dołączył do swojego starszego brata Dawida, który liczy sobie prawie 11 lat więcej. Nieciekawa atmosfera wytworzyła się wokół transferu 17-latka. ZKS Stal Rzeszów żądała aż 25 tys. złotych za zakontraktowanie Lamparta w Lublinie. Motor nie zapłacił tej kwoty, ponieważ zgodnie z zapisem w umowie zawodnika, po upływie jego kontraktu był on dostępny dla potencjalnych nowych pracodawców za darmo. Obie strony nie chciały przez długi czas ustąpić, stąd wydawało się, że sprawa znajdzie swój finał w Trybunale Polskiego Związku Motorowego. Finalnie, zwaśnionym stronom udało się uzyskać kompromis. Lublinianie nie wyciągną ani złotówki z kieszeni, ale będą musieli przekazać sprzęt na rzecz szkółki Stali. Szczegóły umowy są objęte tajemnicą. Z pewnością najważniejszy pozostaje fakt, że burza wokół rozliczeń za młodego zawodnika opadła, a ten będzie mógł się skupić już tylko na nabieraniu cennego doświadczenia, choćby od byłego wicemistrza świata Jonssona. A sam Jonsson? Z pewnością skorzysta na obecności pozostałych zawodników z zagranicy – Brytyjczyka Roberta Lamberta i Australijczyka Sama Mastersa – na których mocno liczy również trener Śledź.

Na szczęście dla lubelskiego teamu żadnych problemów nie było z definitywnym ściągnięciem Oskara Bobera, który zaliczył w poprzednim roku nieudaną przygodę w Betard Sparcie Wrocław. Swoją drogą Bober, będący wychowankiem Motoru, najlepiej wspominał z 2017 roku właśnie awans z lubelskim teamem do Nice 1. Ligi Żużlowej. Już po dołączeniu do Koziołków młody żużlowiec zapowiedział na naszych łamach walkę o fazę play-off 1. LŻ, a być może nawet o żużlową Ekstraligę. – Na papierze nasz skład wygląda dobrze, zarówno formacja seniorów, jak i młodzieżowa, bo będziemy bardzo waleczni. Wydaje mi się, że będziemy kąśliwą drużyną na wyjazdach i będziemy walczyć do końca – opowiadał Bober niedługo po oficjalnym dołączeniu do lubelskiego teamu.

Beniaminek z Lublina może liczyć na nie tylko na asy pokroju Jonssona, ale też na magię swojego toru. Co ciekawe, rekordzistą obiektu od czerwca 2012 roku jest Daniel Jeleniewski, który 27 stycznia obchodził swoje 35. urodziny. Kiedy pod koniec grudnia ubiegłego roku okazało się, że Koziołki w 1. kolejce podejmą jednego z faworytów do wygrania ligi – Orła Łódź (7 lub 8 kwietnia) – nikt w Kozim Grodzie nie miał wątpliwości, że stadion przy Alejach Zygmuntowskich będzie pękał w szwach już podczas premierowego spotkania. I oby podobne nastroje towarzyszyły miejscowym żużlowcom i ich fanom przez całą część zasadniczą rozgrywek.

fot. Jakub Pecio (archiwum)