To jeden z największych szoków w tenisie od lat, a na pewno w polskim. Iga Świątek odpadła już w drugiej rundzie Miami Open, przegrywając z Magdą Linette po trzysetowym boju. Choć początek meczu wskazywał na zupełnie inny scenariusz, starsza z Polek odwróciła losy spotkania i sprawiła ogromną niespodziankę w polskim meczu na Florydzie.
Świątek zaczęła jak faworytka
Pierwszy set przebiegał całkowicie pod dyktando Świątek. Wyżej notowana tenisistka szybko przejęła kontrolę nad spotkaniem, pewnie wygrywając własne podanie i przełamując rywalkę.
Linette miała swoje szanse, ale nie potrafiła ich wykorzystać – szczególnie w trzecim gemie, gdy zmarnowała trzy break pointy. Świątek bezlitośnie to wykorzystała i błyskawicznie zbudowała dużą przewagę, ostatecznie wygrywając seta 6:1.
Linette wraca do gry – kłopoty Świątek
Druga partia była już zupełnie inna. Gra się wyrównała, a Linette zaczęła prezentować znacznie lepszy tenis. Obie zawodniczki długo pewnie utrzymywały swoje podania, a Świątek miała problem z wypracowaniem okazji do przełamania.
Kluczowy moment nastąpił przy stanie 6:5 dla Linette. Wtedy starsza z Polek wykorzystała swoją szansę i przełamała faworytkę, wygrywając seta 7:5. To był punkt zwrotny całego spotkania.

Świątek vs Linette: Decydujący cios w trzecim secie
W trzeciej odsłonie emocji nie brakowało. Początkowo Świątek miała okazję, by przejąć inicjatywę, ale nie wykorzystała break pointa. Chwilę później to Linette zadała kluczowy cios.
Przełamanie w szóstym gemie dało jej prowadzenie 4:2 i kontrolę nad meczem. Choć Świątek jeszcze walczyła i broniła piłki meczowe, ostatecznie nie zdołała odwrócić losów spotkania.
Linette wykorzystała jedną z kolejnych okazji i zamknęła mecz wynikiem 6:3, odnosząc jedno z najważniejszych zwycięstw w swojej karierze.
Dla Świątek to wyjątkowo bolesna porażka – po raz pierwszy od wielu lat odpadła tak wcześnie z turnieju tej rangi. Z kolei Linette po raz pierwszy pokonała swoją bardziej utytułowaną rodaczkę i awansowała do kolejnej rundy.
To był zresztą bardzo zły dzień dla “lokomotyw” polskiego tenisa w ostatnich latach – swój mecz przegrał też Hubert Hurkacz.
Świątek: Najgorszy koszmar
Iga Świątek odniosła się do swojej klęski w Miami.
– To był słaby mecz w moim wykonaniu w drugim i trzecim secie. Oczywiście trudno mi sobie z tym poradzić, wiedząc, że grałam dobrze w pierwszym. Po prostu nie wiem, czy świadomie, czy podświadomie, trudno mi coś zmienić i wówczas mój tenis się załamuje. Nie czułam się tak od jakichś 5 lat. Bardzo pogubiłam się w meczach. Będę musiała po prostu spróbować odzyskać pewność siebie. Czuję, że mam mnóstwo oczekiwań na korcie i muszę się ich pozbyć, bo moja gra nie jest dobra na tyle, by mieć jakiekolwiek oczekiwania. Jestem trochę zdezorientowana, ale będę ciężko pracowała, żeby je odzyskać. Wiem, że mam to w sobie, po prostu na chwilę je straciłam. To najgorszy koszmar, jaki może przytrafić się czołowemu tenisiście. Takie załamania w meczach na takim poziomie. Muszę to przeżyć i znaleźć rozwiązanie – mówiła Polka.

