Czy Kane dogoni Lewandowskiego? Anglik szaleje!

Czy Kane dogoni Lewandowskiego? Anglik szaleje!

Harry Kane nie przestaje zachwycać w Bundeslidze. Anglik znów wpisał się na listę strzelców, a jego dorobek bramkowy rośnie w błyskawicznym tempie. Coraz częściej pojawia się pytanie – czy jest w stanie zagrozić rekordowi Roberta Lewandowskiego?

Bayern bezlitosny, Kane znów trafia

Bayern Monachium pewnie pokonał Union Berlin aż 4:0, potwierdzając swoją dominację w lidze. Zespół Vincenta Kompany’ego od początku kontrolował przebieg spotkania, choć długo brakowało skuteczności.

Swoje okazje miał Harry Kane, ale początkowo brakowało mu precyzji – raz nie trafił w piłkę, innym razem minimalnie chybił po minięciu bramkarza.

W końcówce pierwszej połowy Bayern w końcu dopiął swego. Najpierw trafił Michael Olise, a chwilę później prowadzenie podwyższył Serge Gnabry. Po przerwie przyszła kolej na Kane’a. Anglik wykorzystał podanie Konrada Laimera i zdobył swoją 31. bramkę w sezonie Bundesligi. To wynik, który robi ogromne wrażenie – zwłaszcza że rozgrywki wciąż trwają.

Kane depcze po piętach Lewandowskiemu

Forma Kane’a sprawia, że coraz głośniej mówi się o rekordzie Roberta Lewandowskiego, który w sezonie 2020/2021 zdobył 41 bramek w Bundeslidze. Pobił wtedy niemalże nieśmiertelny rekord Gerda Mullera, który wiele lat temu strzelił 40 goli w jednym sezonie. Co ciekawe, Polak decydującego gola strzelił w ostatnich minutach meczu ostatniej kolejki, a pokonał rodaka – Łukasza Gikiewicza.

Anglik wciąż ma kilka kolejek, by zbliżyć się do tego wyniku. Jeśli utrzyma taką skuteczność, może realnie włączyć się do walki o historyczne osiągnięcie.

Bayern na autostradzie do tytułu, Kane na ekspresówce do rekordu!

Ostatecznie Bayern wygrał 4:0, a wynik ustalił Gnabry, kompletując dublet. Kane miał jeszcze swoje okazje, ale nie zdołał podwyższyć dorobku. Nie zmienia to jednak faktu, że Bayern pewnie zmierza bardzo pewnie po kolejne mistrzostwo Niemiec, a Kane jest jego największą gwiazdą.

Do końca sezonu jeszcze trochę czasu, ale jedno jest pewne – Kane jest w życiowej formie. Jeśli utrzyma tempo, może sprawić, że rekord Lewandowskiego po latach przestanie być nietykalny. Najbliższe tygodnie zapowiadają się fascynująco, mimo że kwestia tytułu w Bundeslidze jest praktycznie rozstrzygnięta.