Jedno pytanie nie daje spokoju kibicom w całej Polsce, a szczególnie tym mieszkającym w Warszawie. Czy Legia spadnie z ligi? Dziś nie da się tego określić, ale pobieżna analiza terminarza pokazuje, że jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów, może mieć ogromny problem na koniec sezonu.
Fatalny sezon Legii
Nakreślmy tutaj pewnego rodzaju tło. Legia w bieżącym sezonie odpadła już z Pucharu Polski (porażka z Pogonią Szczecin) oraz z Ligi Konferencji. Wcześniej po udanych, pełnych emocji eliminacjach drużyna pod wodzą trenera Iordanescu awansowała do tych rozgrywek, ale tam poza szczęśliwym zwycięstwem z Szachtarem Donieck w Krakowie, notowała porażkę za porażką. Ostatecznie na kolejkę przed końcem było już jasne, że Legia nie wystąp w fazie pucharowej Ligi Konferencji, co było ogromnym rozczarowaniem. Niczego nie zmieniło tu pożegnalne zwycięstwo w Gibraltarczykami z Lincoln.
Nawiasem mówiąc było to zwycięstwo przerywające bardzo długą serię meczów bez wygranej, ciągnącą się od… październikowego zwycięstwa z Szachtarem.
Zmiany na ławce trenerskiej Legii
Iordanescu okazał się nieudanym ruchem włodarzy Legii. Rumun od początku głównie stroił fochy i narzekał, tak jakby czym prędzej chciał zwiać z Warszawy. W końcu wymusił ten ruch na działaczach warszawskiego klubu, a jego obowiązki przejął Inaki Astiz. Hiszpan miał popracować tydzień, góra dwa, bo Legia finalizowała transfer Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa. Sęk w tym, że Raków nie oddał swojego trenera do samego końca rundy, a Astiz musiał pracować. Legia w tym czasie traciła grunt pod nogami, osuwała się w tabeli Ligi Konferencji i Ekstraklasy. Saga z Papszunem się przedłużała, a Legia stawała się pośmiewiskiem dla całej piłkarskiej Polski.
Ostatecznie jasne stało się, że Papszun trafi na Łazienkowską dopiero po zakończeniu rundy jesiennej. To miało być nowe otwarcie dla Legii i szansa na zmianę kursu.
Transfery do Legii? Kolejne rozczarowanie
Papszun – podobnie jak kibice Legii – liczył zapewne, że zimą jego drużyna zostanie wzmocniona. O tym, że wzmocnień potrzeba przekonała wszystkich fatalna runda jesienna. Jednak Legia zimą sięgnęła tylko po nowego bramkarza, który na dodatek decyzją Papszuna został „dwójką” – mowa o Otto Hindrichu.
Już w trakcie rundy wiosennej sfinalizowano też transfer czołowego strzelca I ligi, Rafała Adamskiego z Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Czy nie za późno? Czy to w ogóle odpowiedni ruch na miarę potrzeb i aspiracji Legii? Tak czy inaczej, nawet ten transfer wydaje się mocno opóźniony, zwłaszcza wobec przedłużającej się pauzy rekonwalescenta, Jean-Pierre’a Nsame.
Czy Legia spadnie?
Pora zadać sobie więc pytanie, czy Legia spadnie z Ekstraklasy? Dziś zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, mając na koncie tyle samo punktów, co zamykająca tabelę Termalica Nieciecza. Mało tego, Legia z Termalicą przegrała, więc gdyby np. w drugim meczu padł remis, wówczas to już dziś warszawski klub byłby notowany na ostatnim miejscu. Póki co jednak o kolejności decyduje bilans bramkowy, a ten korzystniejszy ma zespół Papszuna.
Ma to jednak znikome znaczenie, bo z ligi spadają aż trzy drużyny. W gronie „kandydatów” do spadku są jeszcze Arka Gdynia, Widzew Łódź, Motor Lublin, Pogoń Szczecin czy Piast Gliwice. I każda z tych drużyn ma swoje atuty.

A Legia? Przed nią ciężkie mecze – w najbliższy weekend na Łazienkowską przyjedzie niedawny lider tabeli, Wisła Płock. Beniaminek zgubił nieco formę, ale to wciąż mocna ekipa. Kolejni rywale Legii przed marcową przerwą reprezentacyjną to Jagiellonia Białystok, Cracovia, Radomiak i wreszcie Raków Częstochowa. W żadnym z tych meczów Legia nie byłaby dziś faworytem.
Fatalne wyniki i fatalna gra Legii
O tym, czy Legia spadnie z ligi przekonamy się w maju. Do tego czasu jeszcze wiele kolejek i wiele zakrętów losu w Ekstraklasie. Jednak już dziś widać, że jeśli Legia się w niej utrzyma, to najprawdopodobniej po ciężkim boju do samego końca. Dziś nie widać perspektywy na dobrą serię zespołu Papszuna, która wywindowałaby Legię w górę tabeli. W trzech meczach wiosny Legia zdobyła raptem dwa punkty – cudem remisując 2:2 z Arką po dublecie Colaka w końcówce oraz remisując 1:1 z GKS Katowice po meczu, w którym to katowiczanie byli stroną lepszą.
I być może to właśnie jest główny problem. Wyniki nie są przypadkowe. Legia nie ma pecha. Nie obija słupków, poprzeczek i nie marnuje całej masy sytuacji. W mainstreamie są oczywiście pudła Milety Rajovicia – spektakularne, ale wcale nie tak liczne. Legia po prostu gra bardzo słabo, nie potrafi dyktować warunków gry z dosłownie żadnym przeciwnikiem. Jeśli wygra wreszcie mecz w Ekstraklasie (a czeka na to od września) to raczej przez przypadek.
Decydujący mecz z Motorem?
Po przerwie reprezentacyjnej Legię czekają mecze z: Pogonią Szczecin, Górnikiem Zabrze, Zagłębiem Lubin, Lechem Poznań, Widzewem Łódź, Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, Lechią Gdańsk i wreszcie Motorem Lublin. Szczególnie ta końcówka i mecze z bezpośrednimi kontrkandydatami w walce o utrzymanie mogą okazać się kluczowe. Być może nawet decydować będzie mecz ostatniej kolejki z Motorem Lublin przy Łazienkowskiej. To byłaby niezwykła historia oglądać Legię w grze o utrzymanie do ostatnich sekund sezonu!
Czy Legia kiedyś spadła z ligi?
Legia Warszawa w czasach powojennych nigdy nie spadła z najwyższego poziomu rozgrywkowego w Polsce. Zdarzyło się jej to w roku 1936, a zatem jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Niektórzy mylnie twierdzą więc, że Legia nigdy nie spadła z ligi. Nie jest do końca prawda, ale inna sprawa, że od 90 lat taka historia faktycznie nie miała miejsca. Teraz stała się całkiem realna, bo Legia notuje serię wielu miesięcy bez wygranej w lidze, a najbliższe tygodnie pokażą, czy będzie ją wreszcie w stanie przełamać.
Wyniki zespołu są frustrujące dla kibiców, tak jak fakt, że Legia od kilku sezonów nie była mistrzem kraju. Nic dziwnego, że obrywa się właścicielowi klubu, Dariuszowi Mioduskiemu. To tylko wzmacnia spekulacje na temat ewentualnej sprzedaży Legii, a ostatnie takie plotki pojawiły się w przestrzeni medialnej. Cena może jednak odstraszać potencjalnego nabywcę.

