To był wyścig, o którym będzie się mówiło jeszcze długo. W rywalizacji łyżwiarskiej na 1000 metrów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 w Mediolanie nie zabrakło kontrowersji, dramatów i decyzji, które mogły wpłynąć na końcowy układ podium. Damian Żurek był o włos od medalu, a Piotr Michalski padł ofiarą zamieszania na torze.
Damian Żurek siedem setnych sekundy od podium
Damian Żurek zakończył rywalizację na czwartym miejscu. Do brązowego medalu zabrakło mu zaledwie siedmiu setnych sekundy. Złoto wywalczył faworyt z USA, Jordan Stolz, który potwierdził dominację z Pucharu Świata.
Sytuacja Żurka była jednak specyficzna. Polak startował w ostatniej parze z Estończykiem Martenem Liivem, który nie narzucił mocnego tempa. W przeciwieństwie do medalistów, którzy jechali bezpośrednio ze sobą i wzajemnie się napędzali, Żurek nie miał realnego punktu odniesienia.
Mimo to zaprezentował znakomitą pierwszą część dystansu – momentami szybszą niż późniejszy mistrz olimpijski. To pokazuje, że forma jest, a medal na 500 metrów wciąż pozostaje w zasięgu. Ten start już w sobotę.

ZIO 2026: Michalski poszkodowany. Kontrowersje w dwóch parach
Jeszcze więcej emocji wzbudziły sytuacje z udziałem innych zawodników. W dziewiątej parze Piotr Michalski został wyraźnie przyblokowany przez Gabriela Odora. Austriak przy zmianie toru nie ustąpił miejsca Polakowi, przez co Michalski stracił rytm i cenne ułamki sekund.
Kilka minut później doszło do jeszcze poważniejszego incydentu. Holender Joep Wennemars został niemal wytrącony z równowagi przez Chińczyka Ziwena Liana. Ten manewr wywołał ogromne emocje – Wennemars – jeden z kandydatów do medalu – gestykulował po przekroczeniu mety, a ostatecznie otrzymał prawo do powtórzenia biegu.
Na zamieszaniu skorzystał inny reprezentant Chin, Zhongyan Ning, który minimalną różnicą czasu sięgnął po brąz. Gdyby nie incydent na torze, kolejność na podium mogła wyglądać zupełnie inaczej.
Mediolan 2026: Pech Żurka i Michalskiego
Dla Damiana Żurka czwarte miejsce to ogromny ból, ale trudno mówić o porażce. Różnice były minimalne, a poziom rywalizacji kosmiczny. Warto pamiętać, że w tym sezonie Żurek regularnie stawał na podium zawodów Pucharu Świata na 1000 metrów.
Nieco gorzej zawody wspomina Marek Kania, który na ostatnim wirażu stracił cenne metry. Środowy wieczór w Mediolanie był dla biało-czerwonych wyjątkowo pechowy, gdy dołożymy do tego sytuację z Michalskim, który celował w miejsce w pierwszej dziesiątce, a został go pozbawiony przez jazdę rywala.
Jedno jest pewne – emocje się nie kończą. Przed Polakami kolejne starty, a forma Damiana Żurka daje realne nadzieje na medal w sprincie na 500 metrów. Nie brak opinii, że nasz zawodnik może tam sięgnąć nawet po złoto.

