Skandaliczne wydarzenia po meczu Radomiaka z Koroną Kielce mają swoje konsekwencje. Po burdach na stadionie zapadła pierwsza konkretna decyzja – jeden z agresorów stracił pracę. To dopiero początek problemów, jakie mogą spotkać uczestników zajść. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Awantura w Radomiu: Pracownik Korony trafiony butelką
Spotkanie zakończyło się wygraną Korony Kielce 2:0, jednak sportowy wynik szybko przestał mieć znaczenie. Po ostatnim gwizdku doszło do dantejskich scen na trybunach i przy murawie. Część kibiców gospodarzy nie potrafiła pogodzić się z porażką i zaatakowała przedstawicieli gości.
Najpoważniej ucierpiał dyrektor marketingu Korony, Michał Siejak. W jego kierunku z trybun poleciała butelka, która trafiła go w głowę. Poszkodowany z krwawiącą raną trafił do szpitala. Na tym jednak się nie skończyło – na boisko wbiegło również dwóch mężczyzn próbujących zaatakować piłkarzy zespołu z Kielc. Sprawcy zostali szybko zidentyfikowani przez służby.
Burdy podczas meczu Radomiak – Korona: Napastnik stracił pracę
Okazało się, że mężczyzna, który rzucił butelką, był pracownikiem Miejskiego Urzędu Pracy w Radomiu. Instytucja błyskawicznie zareagowała na nagłośnioną sprawę.

W oficjalnym komunikacie poinformowano, że osoba zamieszana w incydent nie jest już zatrudniona w urzędzie. To pierwszy namacalny efekt awantury w Radomiu i jasny sygnał, że konsekwencje będą dotkliwe nie tylko na stadionie. MUP nie wdawał się w szczegóły, ale można przewidywać, że zwolnienie nie nastąpiło za porozumieniem stron, a raczej była to tzw. „dyscyplinarka”.
To dopiero początek konsekwencji po meczu Radomiak – Korona
Utrata pracy może być nie jedynym z problemów 48-latka. Za spowodowanie obrażeń drugiego człowieka grozi mu kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Według ustaleń miał już przyznać się do winy.
Na tym sprawa się nie kończy. Policja analizuje monitoring i niewykluczone są kolejne zatrzymania osób, które brały udział w zajściach po meczu Radomiaka z Koroną.
Sportowo kielczanie awansowali na ósme miejsce w tabeli, natomiast Radomiak zajmuje dziesiątą pozycję. O derbowym meczu mówi się jednak głównie w kontekście skandalu, który może jeszcze długo odbijać się echem w Ekstraklasie.

