Marciniak kontuzjowany, Raczkowski krytykowany!

Marciniak kontuzjowany, Raczkowski krytykowany!

Nieoczekiwany zwrot akcji przed jednym z hitów Ligi Mistrzów. Szymon Marciniak z powodu kontuzji nie poprowadził meczu Liverpool – Galatasaray, a jego miejsce w ostatniej chwili zajął Paweł Raczkowski. Decyzja ta odbiła się szerokim echem – nie tylko ze względu na uraz arbitra, ale także przez kontrowersje w trakcie spotkania.

Marciniak wypadł tuż przed meczem

Pierwotnie to właśnie Marciniak miał być głównym sędzią rewanżowego starcia 1/8 finału Ligi Mistrzów. Ostatecznie jednak doszło do nagłej zmiany – Polak został przesunięty do roli sędziego technicznego.

Powód? Kontuzja, której doznał jeszcze podczas rozgrzewki. Jak podają media, arbiter z Płocka zmaga się z urazem pleców. Choć problem nie jest związany z wcześniejszą, poważniejszą kontuzją, Marciniak nie chciał ryzykować pogłębienia dolegliwości. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa jego przerwa i czy zdąży wrócić w najbliższych tygodniach. UEFA z pewnością liczy na jego dostępność w kluczowej fazie rozgrywek Champions League.

Raczkowski w roli głównej

W miejsce Marciniaka do głównej roli wskoczył Paweł Raczkowski, dla którego był to wyjątkowy moment. Polski arbiter wrócił do prowadzenia meczu w fazie pucharowej Ligi Mistrzów po ponad pięciu latach przerwy. Marciniak zastąpił go jako techniczny.

Zmiana była jednak ogromnym wyzwaniem – zarówno ze względu na rangę spotkania, jak i presję towarzyszącą takiej decyzji podjętej tuż przed pierwszym gwizdkiem.

Ostra krytyka Raczkowskiego

Po zakończeniu spotkania najwięcej mówiło się już nie o samej zmianie, a o decyzjach podejmowanych przez Raczkowskiego na boisku.

Szczególnie ostro skomentował je trener Galatasaray, Okan Buruk, który nie krył rozczarowania poziomem sędziowania.

Według szkoleniowca jego drużyna była poszkodowana, a arbiter pozwalał na zbyt ostrą grę ze strony zawodników Liverpoolu. W jednym ze starć ucierpiał nawet Victor Osimhen, który nie dokończył meczu. Raczkowski podyktował też rzut karny dla Liverpoolu po faulu na Dominiku Szoboszlaiu. Buruk wypalił, że mecz miał sędziować najlepszy sędzia świata, a posędziował… prawdopodobnie najgorszy.

Co ciekawe, zastrzeżenia mogli mieć także gospodarze. W końcówce meczu Raczkowski nie uznał gola Alexisa Mac Allistera, co również wywołało dyskusje.

Ostatecznie trener Galatasaray przyznał, że o wysokiej porażce jego zespołu zadecydowało znacznie więcej niż tylko decyzje sędziowskie.

Jedno jest pewne – mecz Liverpool – Galatasaray zapamiętamy nie tylko ze względu na wynik, ale również przez zamieszanie wokół sędziów i kontrowersje, które wywołały spore emocje.