Motor Lublin rozpoczął nowy sezon PGE Ekstraliga w imponującym stylu. W meczu inaugurującym rozgrywki lubelski zespół zdecydowanie pokonał u siebie PRES Grupę Deweloperską Toruń, pokazując, że ponownie będzie jednym z głównych kandydatów do złota.
Rewanż Motoru za utracone mistrzostwo
Poprzedni sezon zakończył się dla Motoru dużym rozczarowaniem. Choć drużyna dominowała w latach 2022–2024 i fazie zasadniczej rozgrywek 2025, w decydującym momencie musiała uznać wyższość rywali z Torunia. Przegrany finałowy dwumecz pozostawił niedosyt, dlatego niedzielny mecz miał dodatkowy smaczek.
Zmiany kadrowe Motoru (odejście Dominika Kubery, Jacka Holdera i Wiktora Przyjemskiego) nie wpłynęły na ambicje klubu. Prezes Jakub Kępa jasno określił cel – odzyskanie tytułu Drużynowego Mistrza Polski.
Dominacja Motoru od pierwszych biegów
Już od początku spotkania gospodarze narzucili wysokie tempo. Lepsze starty i świetne rozegranie pierwszego łuku sprawiały, że zawodnicy Motoru szybko budowali przewagę. Po pierwszej serii prowadzili aż 17:7 i kontrolowali przebieg rywalizacji.
Goście mieli spore problemy z dopasowaniem sprzętu do toru. Nawet doświadczeni liderzy nie byli w stanie regularnie punktować, a kolejne biegi tylko powiększały stratę toruńskich „Aniołów”.
Liderzy Motoru nie zawiedli
W ekipie z Lublina niemal każdy zawodnik dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa. Bardzo dobrze zaprezentował się Bartosz Zmarzlik (12+2 pkt), który potwierdził swoją klasę w bezpośrednich pojedynkach z rywalami. Szczególnie podobać mogły się jego gonitwy z Emilem Sajfutdinowem (6+1 pkt). Zmarzlik w tym dniu obchodził 31. urodziny i po meczu cieszył się na antenie Canal+, mówiąc, że ciągle cieszy go ściganie się na motocyklu żużlowym.
/https%3A%2F%2Fmedia.lubsport.pl%2Fmain%2F2026%2F04%2Fimago1075972786.jpg)
Na uwagę zasłużył również nowy zawodnik Motoru, Kacper Woryna (12 pkt), imponujący skutecznością i pewnością na torze. Solidne występy zanotowali także młodsi zawodnicy, w tym Bartosz Bańbor (9+2 pkt), który pokazał duży potencjał.
Toruń bez odpowiedzi
Zespół z Torunia nie potrafił znaleźć sposobu na rozpędzonych gospodarzy. Choć pojedyncze biegi padały łupem przyjezdnych, brakowało regularności. Najlepiej prezentował się Robert Lambert (12 pkt), jednak jego wysiłki nie wystarczyły, by nawiązać walkę o korzystny wynik.
Problemy sprzętowe i brak wsparcia drugiej linii sprawiły, że mistrzowie kraju byli wyraźnie słabsi na tle Motoru.
Twierdza Lublin nadal niezdobyta
Końcowy wynik tylko potwierdził dominację gospodarzy. Co więcej, był to już 29. z rzędu wygrany mecz Motoru na własnym torze w lidze. Ta seria robi ogromne wrażenie i pokazuje, jak trudno rywalizować w Lublinie. Kolejne serie gier pokażą, czy „nowy” Motor będzie tak mocny również na wyjazdach, a PRES Grupa Deweloperska Toruń spróbuje odbudować swoje morale na własnym torze, gdy w niedzielę pojawi się tam Unia Leszno.
Dla Motoru sezon rozpoczął się naprawdę udanie – warto przypomnieć zwycięstwo „Koziołków” w MPPK czy triumf Woryny w Złotym Kasku.
