Świetna dyspozycja Tymoteusza Puchacza w lidze azerskiej nie jest już zaskoczeniem, a raczej nową normą. Reprezentant Polski wyrósł na jedną z kluczowych postaci Sabah FC i ma ogromny wkład w to, że jego drużyna pewnie zmierza po mistrzostwo kraju. Co więcej, Polak objął prowadzenie w klasyfikacji asyst.
Regularność i konkret – największe atuty Puchacza
Od momentu przenosin do Azerbejdżanu Puchacz prezentuje bardzo stabilną formę. Szybko wywalczył miejsce w wyjściowym składzie i stał się jednym z filarów zespołu. Jego znakiem rozpoznawczym są dokładne dośrodkowania oraz aktywność w ofensywie.
W ostatnim meczu przeciwko Zira FK ponownie pokazał swoją jakość. Precyzyjne dogranie ze stałego fragmentu gry zamieniło się na gola, a dla Polaka była to już dziesiąta asysta w sezonie ligowym.
Decyzja, która się opłaciła
Jeszcze kilka miesięcy temu nazwisko Puchacza pojawiało się w kontekście ewentualnego transferu do GKS Katowice. Sprawa wywołała sporo emocji, a trener Rafał Górak nie krył rozczarowania zachowaniem niedoszłego zawodnika „Gieksy”.
Dziś jednak widać, że wybór kierunku okazał się trafny. Zamiast wracać do Polski, Puchacz postawił na zagraniczny rozwój i szybko odbudował swoją pozycję na boisku.
Mocne liczby Puchacza
Dorobek 27-latka robi duże wrażenie. W 25 spotkaniach ligowych przekroczył barierę 2000 rozegranych minut, dokładając do tego 10 asyst oraz 2 bramki. Takie statystyki pozwalają mu współdzielić pierwsze miejsce w klasyfikacji najlepszych asystentów ligi.
Jego wkład nie ogranicza się tylko do rozgrywek ligowych – ważne gole zdobywał również w krajowym pucharze.
Sabah z Puchaczem na pokładzie coraz bliżej tytułu
Sabah FC znajduje się na szczycie tabeli i ma aż 10 punktów przewagi nad Qarabağ FK. Na sześć kolejek przed końcem sezonu sytuacja wygląda bardzo komfortowo. To szok, bo mistrzostwa ekipy z Karabachu to w ostatnich latach norma w azerskiej lidze. Warto dodać, że bramkarzem Qarabağ jest Mateusz Kochalski.
Przed zespołem Puchacza jeszcze kluczowe mecze, w tym rewanż półfinału pucharu przeciwko drużynie Kochalskiego. Pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 2:2.
