Stało się. Inter Mediolan, finalista poprzedniej edycji, żegna się z Ligą Mistrzów już w fazie play-off. Lider Serie A nie tylko nie odrobił strat z pierwszego meczu w Norwegii, ale przegrał na własnym stadionie z Bodo/Glimt 1:2. W dwumeczu było aż 2:5, co oznacza sensacyjne odpadnięcie włoskiego giganta. Piotr Zieliński opuścił murawę po 62 minutach gry.
Inter na musiku
Inter tydzień temu przegrał na wyjeździe 1:3 i w rewanżu musiał odrabiać straty. Przez długi czas dominował w posiadaniu piłki, lecz brakowało konkretów i skuteczności. Kluczowy moment nastąpił w 58. minucie. Fatalny błąd pod własną bramką popełnił Manuel Akanji, a Jens Hauge wykorzystał prezent i z bliska dał Norwegom prowadzenie.
Zieliński zmieniony
Cristian Chivu próbował ratować sytuację potrójną zmianą – boisko opuścił m.in. Piotr Zieliński. Decyzja o zmianie Polaka wywołała zdziwienie wśród kibiców. Inter jednak nie zdołał się podnieść. Co więcej, jedną z dogodnych sytuacji zmarnował… Akanji, który stał się antybohaterem wieczoru.
W 72. minucie Bodo/Glimt zadało drugi cios. Hakon Evjen wbiegł między dwóch rywali i podwyższył na 2:0. Gol Alessandro Bastoniego po rzucie rożnym, uznany dopiero dzięki technologii goal-line, okazał się jedynie honorowym trafieniem. Inter przegrał 1:2, a cały dwumecz zakończył się wynikiem 2:5.
Norweska siła zmiotła Inter
Dla Bodo/Glimt, które w wyjściowym składzie wystawiło aż dziewięciu Norwegów, to największy sukces w historii występów w Lidze Mistrzów. Półfinalista poprzedniej edycji Ligi Europy 27 lutego pozna rywala w 1/8 finału – wśród potencjalnych przeciwników jest m.in. Manchester City. Norweski klub może pójść w ślady Rosenborga, który w sezonie 1996/97 dotarł do ćwierćfinału Champions League.

Warto przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu Bodo/Glimt odpadało w rywalizacji z polskimi klubami – pokonywały go Legia Warszawa (2021) i Lech Poznań (2023), natomiast Jagiellonia Białystok w 2024 roku przegrała z nim dwumecz 1:5.
Inter – Bodo: Zieliński podzielił ekspertów
Piotr Zieliński spędził na murawie 62 minuty. Portal fcinternews.it ocenił jego występ bardzo pozytywnie:
„Kolejny występ dużej klasy. Wszechstronny reżyser gry z przebłyskami talentu także w grze na małej przestrzeni. Był liderem w środku pola: gdy podnosił głowę i swobodnie zmieniał stronę gry, to dawał oddech zbyt dusznej i za mocno skupionej w środku ofensywie. Otarł się o gola, którego UEFA pokazywałaby przez kolejne sześć miesięcy w reklamach Ligi Mistrzów”.
Innego zdania był jednak Zvonimir Boban. Były pomocnik AC Milan skrytykował Polaka:
„Inter był zbyt wolny taktycznie, zbyt niepewny w kontrataku. Ile razy Zieliński musi dotknąć piłki, zanim ją poda?! Jeśli masz być rozgrywającym, to jeden-dwa kontakty i posyłasz piłkę dalej. Im szybciej, tym lepiej”.
Boban dodał, że Zieliński nie jest typową „szóstką”, a raczej „ósemką” lub „dziesiątką”, sugerując, że powinien być ustawiany wyżej.
Bisseck broni Inter
Mimo rozczarowania po odpadnięciu, Yann Bisseck starał się tonować nastroje:
„Brakowało nam trochę szczęścia, piłka nie chciała wpaść do bramki. Oni rozegrali całkiem niezły mecz, zagrali tak, jak chcieli, gratulujemy im. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni, ale zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby odwrócić wynik z pierwszego meczu. Dzisiaj wieczorem panuje rozczarowanie, ale jutro jest nowy dzień: mamy rozgrywki, w których nadal jesteśmy w grze, chcemy zdobyć nowe trofea i zrobimy wszystko, aby wygrać”.
Jedno jest pewne – to ogromna sensacja w fazie play-off Ligi Mistrzów. Inter Mediolan odpada, a Bodo/Glimt pisze historię.

