Ostatnio „dzięki” Donaldowi Trumpowi na świecie zrobiło się bardzo głośno o Grenlandii. Amerykański prezydent chce odkupić wyspę od Danii. Mieszkańcy protestują, Dania również nie zgadza się na transakcję.
Grenlandia – zielona tylko z nazwy
W świadomości przeciętnego człowieka Grenlandia to, wbrew sugerującej zieleń nazwie, jedynie skuta lodem wyspa, na której spotkamy renifery, niedźwiedzie polarne, foki czy morsy. Jednak to tylko półprawda, bo Grenlandię zamieszkuje ponad 50 tysięcy mieszkańców. To więcej niż na Wyspach Owczych, w Liechtensteinie, San Marino czy na Gibraltarze. Czy zatem w tym niezwykłym miejscu na krańcu świata istnieje futbol? Oczywiście, że tak. I już niebawem przekona się o tym świat.
Powierzchnia sześć razy większej od Polski Grenlandii w 80% znajduje się pod lodem, ale pozostaje jeszcze 20%. Tereny przybrzeżne są zamieszkałe. Stolicą jest Nuuk, a inne ważne punkty na mapie tego kraju to miejscowości Sisimut, Ilulissat, Quaqortoq czy Aasiaat. Specyfika Grenlandii jest taka, że miasta oddzielone są od siebie o setki kilometrów, a sieć drogowa jest bardzo prymitywna (łącznie około 150 kilometrów szos). Połączenia drogowe czy kolejowe pomiędzy największymi skupiskami ludzi w zasadzie nie istnieją, co wymusza transport powietrzny lub wodny. To pierwsza, ogromna przeszkoda do stworzenia piłkarskiego ekosystemu.
Jednak z tym problemem sobie poradzono. By wyłonić mistrza kraju, najpierw odbywają się regionalne eliminacje w formie turniejów, rozgrywanych na jednym obiekcie. Następnie ośmiu zwycięzców tych eliminacji wyjeżdża na turniej finałowy, gdzie w ciągu tygodnia wyłoniony zostaje piłkarski mistrz kraju.
To również pokłosie warunków atmosferycznych na Grenlandii. Przez osiem miesięcy w roku leży tu śnieg, a przez większą część roku panują temperatury ujemne. Najkorzystniejszy klimat jest oczywiście na wybrzeżach, a zwłaszcza w południowo-zachodniej części wyspy. Średnia temperatura w tym rejonie wynosi od −7 °C w styczniu do +10 °C w lipcu. Pozostałe obszary wyspy leżące nad brzegiem morza są znacznie chłodniejsze: temperatura spada w miarę przesuwania się na północ. Środkowa część zaś nigdy nie osiąga temperatur dodatnich.
W takich warunkach ciężko uprawiać sport na otwartej przestrzeni. Z tego względu na dobrym poziomie stoi tutejsza piłka ręczna. Reprezentacja Grenlandii już trzy razy występowała na mistrzostwach świata, a obecnie jest wicemistrzem Ameryki Północnej. 30 czerwca zeszłego roku Grenlandczycy w finale ulegli USA 26:33.
B-67 – mistrz Grenlandii w piłce nożnej
Wróćmy jednak do futbolu, który mimo wszystko bije swą popularnością szczypiorniak na głowę. Aktualnym mistrzem Grenlandii jest B-67 Nuuk, które wygrywało rozgrywki w trzech ostatnich sezonach. Wcześniej w 2022 triumfował Nagdlunguak 1948 z miasta Ilulissat, jednak prawdziwym dominatorem w XXI wieku jest właśnie Boldklubben af 1967 Nuuk, znany jako B-67. Ekipa ta ma na koncie 16 tytułów mistrzowskich, z czego 9 zdobytych od 2005 roku.
W grubym błędzie jest ten, kto sądzi, że w tak specyficznym kraju i przy tak niskiej populacji, na Grenlandii istnieje kilka, góra kilkanaście klubów piłkarskich. Funkcjonuje ich ponad 70, a co dziesiąty mieszkaniec Grenlandii gra w piłkę! To naprawdę niesamowita statystyka. Przekładając to na Polskę, mielibyśmy prawie 4 miliony piłkarzy, grających w klubach. Samych klubów mielibyśmy… ponad 50 tysięcy. To oczywiście całkowicie nierealne, ale dobrze obrazujące specyfikę Grenlandii, gdzie nie ma zbyt wielu rozrywek, więc nic dziwnego, że sport nr 1 na świecie, który trafił tutaj wraz z duńskimi osadnikami, jest szalenie popularny.
Problemem Dania
No właśnie – Dania. Tutaj natrafiamy na clue problemu. Grenlandia od końcówki XX wieku stara się o przynależność do FIFA i udział w międzynarodowych rozgrywkach. Ówczesny opiekun reprezentacji Sepp Piontek oświadczył, że zwrócił się już do UEFA o zbadanie możliwości członkostwa Grenlandii w organizacji. Sprawa jest jednak trudna na wielu płaszczyznach. Jedna z nich to polityka. Grenlandia jest bowiem formalnie terytorium zależnym od Danii. Od 1979 roku Grenlandia uzyskała wprawdzie sporą autonomię, ale kwestie takie jak konstytucja, obronność, polityka zagraniczna czy polityka monetarna są po stronie Królestwa Danii. Duńczycy długo wetowali też udział reprezentacji Grenlandii w międzynarodowych rozgrywkach, a warto wiedzieć, że bez zgody wszystkich członków, można jedynie pomarzyć o pozytywnym zakończeniu sprawy.
Nie mniejszym problemem jest infrastruktura w miejscu, gdzie naturalną trawę można sobie obejrzeć jedynie w telewizji, a futbol od dziesięcioleci gości na piachu czy kamieniu. Aby rozgrywać mecze międzynarodowe, wymagany jest stadion mogący pomieścić minimum 3000 kibiców – mowa o miejscach siedzących. Tymczasem sztuczne boisko w Nuuk, uznawane za stadion narodowy Grenlandii, ma 2000 miejsc… stojących. Wygląda tak:
https://x.com/OldFootball11/status/1033274986121908225/photo/1
Zatwierdzenie przez FIFA FieldTurf było jednak ważnym momentem w drodze do piłkarskiej samodzielności, bowiem pozwoliło na tworzenie sztucznych boisk zgodnych ze standardami FIFA i ubieganie się o możliwość gry w rozgrywkach międzynarodowych. Pierwsza sztuczna murawa na Grenlandii została ukończona i otwarta w Qaqortoq we wrześniu 2009 r. Rok później prezydent FIFA Sepp Blatter przybył do Qaqortoq i ogłosił zatwierdzenie przez FIFA nowego boiska.
W grudniu 2014 r. duńska i grenlandzka federacja piłkarska utworzyły partnerstwo w celu włączenia Grenlandii do UEFA i FIFA do 2020 roku. Wsparcie DBU (Dansk Boldspil-Union), czyli duńskiego PZPN-u, dla grenlandzkiego wniosku do FIFA obejmowało zastrzyk finansowy, który zostałby wykorzystany do zbudowania przynajmniej jednego sztucznego boiska w każdej z czterech gmin kraju. Dodatkowo w maju 2015 roku ogłoszono, że rząd narodowy przeznaczył milion dolarów na zaprojektowanie planu budowy nowego krytego stadionu narodowego w Nuuk.
Arktisk Stadion – projekt, który robi wrażenie
Projekt malowniczo położonego Arktisk Stadion w Nuuk robi wrażenie. Ze względu na surowy klimat wyspy będzie całkowicie osłonięty i odporny na warunki atmosferyczne. Oczekuje się jednak, że będzie sprawiać wrażenie półotwartego, ponieważ nie planuje się żadnych ścian zewnętrznych, tylko szkło. Umożliwi to przechodniom oglądanie budynku w środku, ale także zaoferuje fanom na stadionie wspaniały widok na wody fiordu tuż za południowym wejściem.

Projekt może i piękny, ale to póki co szklane domy. W lutym 2017 parlament Grenlandii wskazał, że budowa stadionu w dającej się przewidzieć przyszłości jest mało prawdopodobna, a jako główną przeszkodę ponownie wymieniono brak środków publicznych. Rząd Grenlandii nadal poszukuje inwestorów, którzy pomogliby sfinansować budowę stadionu.
Do UEFY nie da rady
Pozostawał zresztą jeszcze jeden kłopot – obecnie członkiem UEFA nie może zostać państwo, które nie jest w pełni niepodległe. Spodziewano się, że ten przepis zostanie zniesiony, co umożliwi Grenlandii członkostwo, ale na 41. kongresie UEFA w Helsinkach nic w tej sprawie nie zrobiono. Nawiasem mówiąc nie zawsze jest to warunek bezwzględnie obligatoryjny, co pokazuje przypadek Gibraltaru, który mimo bycia terytorium zależnym Wielkiej Brytanii, stał się przecież w 2013 roku pełnoprawnym członkiem UEFA.
Grenlandia nie chciała jednak kopać się z koniem i w maju 2022 roku ogłoszono, że oficjalnie rozpoczął się proces starania o członkostwo w… CONCACAF. Ma to uzasadnienie nie tylko formalne, ale również geograficzne i logistyczne. Na mecze będzie po prostu bliżej. Dopóki jednak Grenlandia nie doczeka się stadionu z prawdziwego zdarzenia, z siedzącymi miejscami na trybunach, swoje oficjalne mecze domowe rozgrywać będzie na neutralnym gruncie – w grę wchodzą podobno Stany Zjednoczone, Kanada i Islandia. Tak przynajmniej miało być, ale… Do tego dojdziemy.
Wydawało się, przed reprezentacją Grenlandii otwiera się całkowicie nowy rozdział. Do tej pory mogła ona rozgrywać jedynie nieoficjalne mecze i turnieje. Rywalizowała w rozgrywkach takich jak Island Games, FIFI Wild Cup, ELF Cup. Pierwszy mecz rozegrała w 1980 roku, przegrywając z Wyspami Owczymi 0:6, notabene również terytorium zależnym Danii.
CONCACAF odrzuca starania Grenlandii
I póki co nadal na oficjalne mecze nie ma co liczyć.
“W oparciu o dogłębną ocenę przeprowadzoną przez administrację i Radę CONCACAF oraz zgodnie ze statutem, stowarzyszenia członkowskie rozpatrzyły wniosek o członkostwo złożony przez Grenlandzki Związek Piłki Nożnej i jednomyślnie go odrzuciły” – napisano w komunikacie organizacji CONCACAF.
Skład reprezentacji Pluszowych Misiów Polarnych (to właśnie przydomek Grenlandczyków) w większości składa się z piłkarzy występujących w lokalnych klubach, ale są też gracze z lig Danii, Islandii czy wspomnianych Wysp Owczych. Selekcjonerem od listopada 2020 jest Morten Rutkjaer.
– Podejmiemy walkę z wielkimi narodami. Wielką wartością jest również to, że pokażemy Grenlandię i że mamy ogromne poparcie ze strony całej populacji – zapowiadał Rutkjaer kilka lat temu, licząc, że jego drużyna ruszy do gry pod egidą FIFA.
Planem grenlandzkiej federacji było wyszukiwanie zawodników z grenlandzkimi korzeniami, aby później ich naturalizować. Najsłynniejszym piłkarzem, jaki urodził się na tej wyspie, jest Jesper Grønkjær. 80-krotny reprezentant grał klubów takich jak Chelsea czy Ajax, ale – co warto podreślić – nigdy nie identyfikował się jako Grenlandczyk.
Po dwuletnim okresie przynależności do kontynentalnej federacji, Grenlandia mogłaby ubiegać się o członkostwo w FIFA. I choć dążenia tego wyspiarskiego państwa do uznania ich pełnej podmiotowości na piłkarskiej arenie międzynarodowej są godne podziwu, to niestety ta historia nie ma póki co happy endu. Na dodatek ostatnio nie jest to największy problem Grenlandii…
Trzeba jednak przyznać, że futbol w Grenlandii ma wyjątkowo urokliwe lokalizacje.

