Hubert Hurkacz bardzo szybko żegna się z turniejem ATP 250 w Montpellier. Rozstawiony z numerem siódmym Polak przegrał w pierwszej rundzie z amerykańskim kwalifikantem Martiną Dammem 6:7(5), 4:6 i po raz trzeci z rzędu nie zdołał odnieść w tym francuskim turnieju ani jednego zwycięstwa. Po obiecującym początku sezonu Wrocławianin w ostatnich tygodniach zawodzi na całej linii.
Zacięty pierwszy set i niewykorzystana szansa Hurkacza
Od początku spotkanie było bardzo wyrównane. Obaj zawodnicy pewnie utrzymywali swoje podania, a szanse na przełamanie pojawiały się sporadycznie. Już w pierwszym gemie Hurkacz miał okazję wyjść na prowadzenie, lecz nie wykorzystał break pointa. W kolejnych fragmentach to Damm dwukrotnie zagroził serwisowi Polaka, ale wrocławianin zdołał się wybronić.
Set rozstrzygnął się w tie-breaku. Hurkacz odrobił straty i przy stanie 5:4 miał wszystko w swoich rękach, jednak nie wykorzystał tej przewagi. Dwa przegrane punkty przy własnym podaniu przesądziły o losach partii, którą Amerykanin zamknął skutecznym serwisem – 7:5.
Jedno przełamanie zdecydowało – Hurkacz za burtą
Druga odsłona również długo toczyła się gem za gem. Obaj zawodnicy utrzymywali serwisy, choć w czwartym gemie Hurkacz miał szansę na przełamanie. Kluczowy moment nastąpił w siódmym gemie, gdy Damm wykorzystał słabszy moment Polaka i po raz pierwszy w meczu odebrał mu podanie.

Tego przełamania 21-letni Amerykanin już nie wypuścił. Hurkacz nie zdołał odpowiedzieć i po chwili Damm zamknął spotkanie wynikiem 6:4.
Trudny początek sezonu Hurkacza
Dla Hurkacza to kolejny rozczarowujący występ w 2026 roku. Po udanym starcie w United Cup i triumfie reprezentacji Polski, jego forma wyraźnie spadła. W Australian Open odpadł w drugiej rundzie, a teraz nie zdołał przebrnąć nawet pierwszego meczu w Montpellier w turnieju rangi 250.
Polak musi więc wciąż czekać na pierwsze zwycięstwo w tym turnieju i liczyć na przełamanie w kolejnych startach.

