Wiemy, co z Lindsey Vonn! Efekt koszmarnego upadku

Wiemy, co z Lindsey Vonn! Efekt koszmarnego upadku

Stan Lindsey Vonn po dramatycznym wypadku podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo jest już znany. Amerykańska gwiazda narciarstwa alpejskiego przeszła dwie operacje i pozostaje pod stałą opieką lekarzy. Choć jej stan jest stabilny, uraz okazał się bardzo poważny.

Dwie operacje Vonn po upadku w Cortinie

Jak poinformowała Agencja Reutera, Lindsey Vonn była operowana w szpitalu w Treviso. Zabiegi przeprowadził zespół włoskich chirurgów ortopedów i chirurgów plastycznych, a osobisty lekarz zawodniczki uczestniczył w nich w roli asystenta. Operacje miały na celu stabilizację złamanej lewej nogi oraz zapobieżenie ewentualnym powikłaniom związanym z obrzękiem i krążeniem krwi.

Szpital oficjalnie potwierdził wykonanie zabiegu stabilizacji kości piszczelowej. Wybór Treviso nie był przypadkowy – to właśnie tam znajduje się wyspecjalizowany oddział neurochirurgii, co miało kluczowe znaczenie przy ocenie ryzyka po tak groźnym upadku.

Upadek Vonn podczas Igrzysk

Do wypadku doszło zaledwie 12,5 sekundy po starcie w olimpijskim zjeździe kobiet na trasie Olympia delle Tofane. Vonn straciła kontrolę przed jednym z prawych zakrętów i z dużą siłą uderzyła o trasę. Akcję ratunkową prowadzono przez kilkanaście minut, po czym Amerykanka została przetransportowana helikopterem do kliniki, a następnie do Treviso.

Wypadek był tym bardziej wstrząsający, że Lindsey Vonn uchodziła za jedną z głównych faworytek do złotego medalu. Na trasie w Cortinie wygrała w przeszłości aż 12 zawodów Pucharu Świata i doskonale znała każdy jej fragment.

Start Vonn mimo świeżej kontuzji więzadeł

Dramatycznego kontekstu całej sytuacji dodaje fakt, że Vonn startowała mimo niedawno zerwanego więzadła krzyżowego przedniego. Zaledwie kilka dni przed igrzyskami, 30 stycznia, doznała poważnej kontuzji kolana podczas zawodów Pucharu Świata w Crans-Montanie. Oprócz zerwanego ACL miała także stłuczenie kości i uszkodzenie łąkotki.

Mimo to zdecydowała się na udział w igrzyskach. Trenowała w Cortinie z ortezą, prezentowała dobrą formę i przekonywała, że jest gotowa do walki o medal. Eksperci nie mieli wątpliwości, że ryzyko było ogromne, ale doświadczenie i determinacja Vonn sprawiały, że nikt jej nie skreślał.

Vonn: „Różnica wynosiła 12 centymetrów”

Już po wypadku Lindsey Vonn opublikowała poruszające oświadczenie. Wyjaśniła w nim, że o wszystkim zadecydował minimalny błąd w linii przejazdu.

Z jej relacji wynika, że była o zaledwie 12 centymetrów za blisko idealnej trajektorii, gdy prawą ręką zahaczyła o bramkę. To spowodowało skręcenie ciała i niekontrolowany upadek. Podkreśliła jednocześnie, że wypadek nie był związany z wcześniejszą kontuzją więzadeł, lecz zakończył się złożonym złamaniem kości piszczelowej.

Ojciec Vonn o swojej córce

Ojciec zawodniczki, Alan Kildow, nie krył emocji, podkreślając, że Lindsey Vonn jest jedną z najsilniejszych osób, jakie zna. Sama narciarka zaznaczyła, że mimo ogromnego bólu fizycznego i niespełnionego marzenia olimpijskiego nie żałuje decyzji o starcie.

Vonn przypomniała też, że narciarstwo alpejskie zawsze wiąże się z ryzykiem, a świadomość stanięcia na starcie igrzysk – nawet w takich okolicznościach – była dla niej zwycięstwem samym w sobie.

Co dalej z Lindsey Vonn?

Na ten moment najważniejsza jest rehabilitacja. Lindsey Vonn zapowiedziała, że w najbliższym czasie czekają ją kolejne etapy leczenia. Jej przyszłość sportowa stoi pod znakiem zapytania, bowiem zawodniczka ma już 41 lat. Jedno nie ulega wątpliwości – upadek w Cortinie zapisze się jako jeden z najbardziej dramatycznych momentów tych igrzysk.

Vonn pozostaje ikoną narciarstwa alpejskiego. Czterokrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli i mistrzyni olimpijska z Vancouver po raz kolejny pokazała, jak wielką cenę potrafią zapłacić sportowcy, by walczyć o marzenia – nawet wtedy, gdy ciało mówi „dość”.